Jak miliony Brazylijczyków zaczynał od futsalu. W wieku 16 lat wyjechał z Brazylii, początkowo na Litwę, gdzie nie mógł się jednak odnaleźć z powodu rasistowskich zachowań kibiców. Jego następnym przystankiem była Polska, ale tutaj z kolei problemem było niewypłacanie przez klub pełnego wynagrodzenia. Zniechęcony niepowodzeniami chciał kończyć karierę, ale ostatecznie, dzięki namowom byłej żony, zdecydował się wrócić do gry w Brazylii. Zaczynał od czwartej ligi. Następnie była trzecia, druga, pierwsza… Został zauważony i zasypany propozycjami gry w europejskich klubach, m.in. w Interze Mediolan. Zdecydował się jednak zostać i walczyć o największe trofea z klubem Sport Club Corinthians Paulista.
Paulinho to pomocnik, który zdobył najwięcej goli w historii brazylijskiego futbolu. Coś na ten temat wiedzą Luis Suárez oraz cała reprezentacja Urugwaju. W meczu przeciwko tej drużynie Paulinho strzelił trzy bramki. Zanim został zawodowym piłkarzem, wielu nazywało go „Boliwijczykiem”, ze względu na jego rysy twarzy, typowe dla rdzennych mieszkańców Ameryki Południowej. Mimo wszystko zawodnik jest dumny ze swoich korzeni, a o historii swoich przodków chce dowiedzieć się jak najwięcej.
Naprawdę masz indiańskie korzenie?
Tak, przodkami mojej babci byli członkowie zamieszkałych w Brazylii społeczności rdzennych. Częściowo miała nawet ich rysy twarzy. Mój ojciec też je ma. Bardzo przypomina Indianina. Pochodzi z Pernambuco. W zasadzie miałem z nim kontakt tylko przez pierwsze osiem lat życia, a później wychowywał mnie już Marcos, mój ojczym, do którego też mówiłem „tato”.
Jak podoba ci się w Barcelonie?
Barcelona jest miastem, w którym łatwo i szybko można się zaaklimatyzować od razu po przyjeździe. Jest fantastyczna. Cudowna. Jest w niej wszystko, czego potrzebujemy. Darzę jej mieszkańców szczególną sympatią. Kiedy przyjechałem tu z rodziną, wszyscy byliśmy traktowani z ogromnym szacunkiem. Miasto przyjęło nas najlepiej, jak tylko było to możliwe.
Jak wyglądała twoja integracja w Katalonii?
Cudownie. Kiedy przyjechaliśmy, moja żona była w ciąży, a miasto i ludzie zawsze bardzo dobrze nas traktowali. Zawsze wypowiadamy się o nich w bardzo pozytywnych słowach. W Barcelonie przeżywamy nasze najlepsze chwile.
Czy to prawda, że twój transfer do Barcelony udał się dzięki Messiemu? Powiedział ci coś, kiedy spotkaliście się na boisku podczas meczu towarzyskiego przeciwko Argentynie? Cieszyłeś się możliwością gry w klubie z nim, Luisem Suárezem i innymi?
W tamtym meczu byłem już bardzo blisko piłki, przymierzałem się do wykonania rzutu wolnego. Wtedy podszedł do mnie Messi i zapytał, czy chciałbym grać w Barcelonie. Odpowiedziałem, że tak. Z wielką przyjemnością. Poruszyło mnie to. Do tego stopnia, że odmówiłem wykonania rzutu wolnego, poprosiłem kolegę, żeby zrobił to za mnie. Messi, oprócz tego, że jest wspaniałą osobą, którą bardzo podziwiam, bardzo mi pomógł. To właśnie przede wszystkim dzięki niemu i Luisowi Suárezowi udało mi się tak szybko zaaklimatyzować w klubie.
Jak porównałbyś grę w Azji z tą w Europie czy Brazylii?
Po pobycie w Chinach i doświadczeniach z tamtejszą grą przyjechałem tutaj pełen wątpliwości. Wiem, że to normalne. Najważniejsze jest to, że udało mi się być ponad tym wszystkim. Jestem już gotowy na wszelkie trudności i przyjechałem tutaj pewny siebie po to, żeby jak najlepiej wykonywać swoją pracę. Chcę robić to w sposób, który wychodzi mi najłatwiej - pomagając Barcelonie i kolegom w wygrywaniu meczów.
Wielu wspaniałych brazylijskich piłkarzy grało już w Barcelonie. Czujesz, że ciąży na tobie odpowiedzialność?
Przed przyjazdem do Barcelony rozmawiałem z wieloma Brazylijczykami. Głównie z Neymarem, kiedy jeszcze tutaj grał. Wypowiadał się o klubie, mieście i zawodnikach w samych superlatywach. Zawsze ważne jest pytanie o takie sprawy przed podjęciem decyzji. To wszystko jest istotne dla nas, dla naszego codziennego życia. Niedawno dołączyli do nas Coutinho i Yerry Mina, więc staram się, jak tylko mogę, żeby dać im to wszystko, co pomogło mi w zaaklimatyzowaniu się. Postaram się, żeby im też udało się to jak najszybciej.
Kapitan reprezentacji Brazylii, zawodnik jednego z najbardziej rozpoznawalnych klubów na świecie... Co uważasz za najważniejsze w twojej karierze?
Przed Tite, trenerem naszej reprezentacji, wszyscy odpowiadamy tak samo. Jestem bardzo wdzięczny za wszystko. Najbardziej za wsparcie rodziny i przyjaciół. Jestem bardzo spokojną osobą, lubię rozmawiać, przede wszystkim z żoną. Ona zawsze sprawia, że dostrzegam nowe rzeczy w życiu: takie, które pozwalają mi się uczyć i rozwijać. Zawsze rozmawiamy o tym, w jaki sposób możemy się rozwijać - zawodowo, ale również na gruncie osobistym.
Udało wam się wygrać LaLigę i Puchar Króla, a tobie zakończyć sezon z dziewięcioma bramkami na koncie.
Pamiętam mojego pierwszego gola w Barcelonie, jakby to było wczoraj. Odwracaliśmy losy trudnego meczu (4. kolejka, Getafe - Barcelona 1:2). To był dla nas niełatwy moment, przegrywaliśmy. Mimo wszystko mecz zakończył się dla nas dobrze, a odwrócenie wyniku było zasługą wszystkich zawodników. Owszem, udało mi się strzelić dziewięć goli. Wydaje mi się, że to całkiem niezły wynik jak na pierwszy sezon w Barcelonie. Zdobycie w tej drużynie tylu goli przez rok to dla mnie powód do ogromnej satysfakcji i dumy. Wszyscy dużo i ciężko razem pracowaliśmy, żeby znaleźć się w miejscu, w którym obecnie jesteśmy.
Grałeś już w tak wielu klubach i miastach... Jakie masz jeszcze marzenia?
Jestem osobą, która wyznacza sobie cele. Mam marzenia, które chcę realizować. Taką wyznaję filozofię - muszę mieć coś do osiągnięcia. Poszukiwać rozwoju, ewoluować. Moja kariera zawodowa opiera się właśnie na tym – na podążaniu za wyznaczonymi celami i spełnianiu marzeń.
Nietrudno zauważyć, że wnosisz do Barçy dużo typowo brazylijskiej radości!
Zamierzam wraz z kolegami cały czas walczyć. Chcę dostarczyć kibicom wiele radości. Wszyscy Brazylijczycy, którzy grali w Barcelonie, zostawili coś po sobie: wspaniałe historie, zwycięstwa. Nie mam wątpliwości – chcę być taki jak oni. Chcę, żeby moje imię zostało zapamiętane w historii Barçy dzięki tytułom, żeby kibice o mnie pamiętali, wiedząc o tym, że dałem z siebie wszystko. Zawsze będę starał się robić wszystko, żeby pomóc drużynie, kolegom oraz fanom. Ta drużyna zawsze musi wygrywać i zdobywać trofea. A ja postaram się napisać dla Barcelony piękną historię.
Komentarze (43)