Xavi: Messi może grać jak ja, ale ja nie mogę grać jak Messi

Dariusz Maruszczak, Julia Cicha

1 czerwca 2018, 19:45

La Nación

23 komentarze

Xavi Hernández udzielił wywiadu dla dziennika La Nación, w którym wypowiedział się na temat swojej kariery sportowej, przyszłości w zawodzie trenera, a także zbliżającego się mundialu.

La Nación: Cztery miesiące temu skończyłeś 38 lat. Czy kiedy byłeś młodszy, wyobrażałeś sobie, że będziesz grał w piłkę do tego wieku?

Xavi Hernández: Prawdę mówiąc, nie. To podeszły wiek, ale wciąż cieszę się grą. Mam świadomość, że jestem w lidze będącej na innym poziomie, ale w dobrym klubie, w którym występuję w azjatyckiej Lidze Mistrzów. Wciąż jestem zmotywowany. Mam zamiar grać dalej, dopóki omijają mnie kontuzje. Póki co cieszę się grą, więc priorytetem jest kontynuowanie kariery piłkarskiej. Wszyscy, którzy zawiesili buty na kołku, mówili mi, żebym starał się grać jak najdłużej, ponieważ później będzie mi tego brakowało. Z tego względu staram się przedłużyć moją karierę tak bardzo, jak tylko będzie można, dopóki ciało pozwoli.

Co cię teraz najbardziej boli po meczach?

Wszystko [śmiech]. Ból zaczyna się od kolan i przechodzi do kostek, ale trzeba przyznać, że nigdy nie doznałem poważnej kontuzji, dzięki czemu mogę grać do tej pory. Jeśli trenuje się dobrze, w odpowiednim rytmie i z odpowiednią intensywnością oraz dba się o wagę i odżywianie, nadal można grać w wieku 38 czy 40 lat, choć już na innym poziomie. Liga katarska jest mniej wymagająca i jest bardziej techniczna niż fizyczna, co jest dla mnie korzystne.

Kiedy rozpoczniesz nowy etap w roli trenera?

Myślę, że wkrótce. Muszę wyrobić licencję w Madrycie, a potem zobaczymy, jakie pojawią się możliwości odnośnie przejęcia jakiegoś zespołu. W Katarze chcą, żebyśmy kontynuowali współpracę do mundialu w 2022 roku, aby pomóc im w stworzeniu konkurencyjnej drużyny. Chciałbym im pomóc. To nie będzie jednak łatwe, ponieważ w Katarze jest tylko 6000 piłkarzy. Mam okazję rozpocząć tutaj etap trenerski. Pracuję u boku obecnego selekcjonera Felixa Sáncheza, mojego przyjaciela.

Jak się czułeś, gdy podejmowałeś decyzję o opuszczeniu Barcelony? Dużo cię to kosztowało, czułeś nostalgię?

Nostalgię nie, ponieważ odszedłem z odczuciem, że wygrałem wszystko w Barcelonie. Cieszyłem się, że spędziłem tam najlepszy etap mojej kariery. Były jednak również gorsze momenty, na początku mojej przygody z piłką, kiedy nie wygrywaliśmy niczego, mniej więcej między 2000 a 2004 rokiem. Teraz oglądam moich byłych kolegów w telewizji, kiedy wychodzą na boisko w meczu Ligi Mistrzów, i czuję, że to wszystko już zrobiłem. Oddałem Barcelonie duszę i wygrałem z nią wiele trofeów. Pod tym względem jestem bardzo szczęśliwy i dumny. Teraz jestem na innym etapie i patrzę w przyszłość w zawodzie trenera. Katar pozwala mi na to idealnie.

To, że zacząłeś tracić miejsce w składzie na rzecz Rakiticia, oznaczało coś więcej niż zwykłą zmianę. Można to było zauważyć również w stylu gry zespołu. Rozpoczął się skręt, który trwa do dziś - Barcelona jest bardziej pragmatyczna i mniej estetyczna.

Być może Valverde dał zespołowi futbol bardziej pragmatyczny. Myślę, że to odpowiednie słowo, ale drużyna również błyszczała przy wielu okazjach. Wciąż są tacy piłkarze jak Messi, Iniesta [przeniósł się do Japonii – przyp. red.], Busquets i Piqué, którzy są duszą Barcelony. Idea i tożsamość nie są stracone, ponieważ wciąż jest tu pewien typ zawodników, którzy lubią mieć piłkę przy nodze i utrzymywać się w jej posiadaniu. Filozofia jest zawsze taka sama. Jeśli Barcelona zrobiła coś dobrego w ciągu ostatnich 20-25 lat, to jest to podążanie za filozofią Cruyffa: dominowaniem nad rywalami, utrzymywaniem się w posiadaniu piłki, naciskaniem wysokim pressingiem. Zawsze jest przeciwnik, który utrudnia wszystko, ale Barça ma Messiego, Iniestę i Busquetsa. Zwłaszcza Messiego, który robi różnicę. Jest piłkarzem kompletnym, a co więcej Barça nie musi tak długo utrzymywać się przy piłce, gra trochę inaczej niż wcześniej. W każdym kolejnym sezonie Leo robi większą różnicę. Jest niesamowity, stratosferyczny, spektakularny. Za każdym razem widzę, że gra lepiej. Jest inteligentny i widzi wszystko. Nie zobaczymy już takiego piłkarza jak on.

Kiedy zwraca się uwagę na ewolucję Messiego, należy zauważyć, że robi to co Xavi. Prowadzi grę, kontroluje tempo akcji, organizuje grę ofensywną.

Messi może grać jak Xavi, Rakitić, Busquets, Iniesta czy Suárez. Ten chłopak wszystko robi dobrze. Jeśli ustawi się go w środku, będzie najlepszym stoperem na świecie. Jeśli chce zabrać piłkę, zrobi to. Jeśli chce minąć kogoś dryblingiem, zrobi to. Jeśli chce podać, zaliczy najlepszą asystę na świecie. Jeśli strzela z rzutu wolnego, umieści piłkę w samym rogu. Nie da się go porównać z nikim. Jest jak Maradona w swojej epoce i Pelé w swojej. Obecnie jest najlepszym piłkarzem w historii.

Jedynym, który może być spokojny, że Messi nie zajmie jego miejsca, jest ter Stegen…

[śmiech] Dokładnie. Sposób gry tego chłopaka jest straszliwy. Ponadto Messi jest bardzo konkurencyjny, ma mentalność zwycięzcy, ciężko pracuje, a dodatkowo gra dla zespołu. Jest wspaniały we wszystkim, co robi. Trzeba cieszyć się z niego dopóki nie skończy kariery, ponieważ nie będzie drugiego piłkarza tego kalibru.

Przypisuje ci się ważną rolę mediatora w załagodzeniu konfliktu między Messim i Luisem Enrique, gdy Argentyńczyk był zły na trenera za to, że ten posadził go na ławce w meczu z Realem Sociedad.

Do rozwiązania tego konfliktu najbardziej przyczynili się sam piłkarz i trener. We wszystkich zawodach czasem dochodzi do dyskusji, napięcia, nerwowości, trudnych momentów. Ostatecznie była to kwestia dotycząca ich dwóch i to właśnie oni osiągnęli porozumienie poprzez dialog. Jako kapitan byłem tam, aby znaleźć rozwiązanie i trochę przybliżyć obie strony do zgody, ale nic więcej. Nadano temu zbyt wielką wagę, niewspółmierną do sytuacji. To zdarza się w każdej firmie czy rodzinie. To najnormalniejsza rzecz na świecie, ale kiedy przydarza się Messiemu, wszystko jest wyolbrzymiane.

Powiedz szczerze. Nie sądzisz, że byłoby bardziej sprawiedliwie, gdyby Złota Piłka za rok 2010 powędrowała w ręce twoje lub Iniesty za wygranie mundialu z Hiszpanią?

Nie, nie, nie. W momencie, gdy Guardiola wyciągnął kartkę z wybranym piłkarzem i wypowiedział nazwisko Messiego, miałem odczucie, że był to sprawiedliwy werdykt. Po prostu Messi jest najlepszy. Lepszy niż Iniesta, Xavi, Busquets. Dlaczego? Dlatego że dominuje we wszystkich aspektach gry. Tak jak mówiliśmy wcześniej. Messi może grać jak Xavi, ale Xavi nie może grać jak Messi. Podobnie jest w przypadku innych piłkarzy. Z tego powodu nie przeszkadzało mi, gdy Leo otrzymał Złotą Piłkę w 2010 roku. Tak naprawdę moim zdaniem mogliby mu ją wręczać co roku. Jeśli chcemy wybrać najlepszego piłkarza na świecie, bez wątpienia jest nim Leo Messi. Obecnie wybiera się najlepszych zawodników sezonu, przez wzgląd na trofea drużynowe. To już inna sprawa.

W którym miejscu znajduje się w tych rozważaniach Cristiano Ronaldo?

Wszystko, co wygrał, wiele o nim mówi. Jest wspaniałym piłkarzem, historycznym strzelcem, który wyznaczył epokę. Istnieje jednak Messi, który jest lepszy od Cristiano i wszystkich innych piłkarzy. Portugalczyk jest z nim porównywany, ale robi się krzywdę każdemu zawodnikowi, którego porównuje się z najlepszym graczem w historii. Nie da się być na jego poziomie, wszyscy przegrywamy w takim porównaniu, wszyscy.

Messi wielokrotnie był zmartwiony po powrocie z meczów reprezentacji Argentyny. Mówiłeś mu coś? Doradzałeś?

Starałem się mu pomóc, podnieść go na duchu. Messi bardzo się martwi, gdy nie wygrywa, a jeszcze bardziej, gdy mowa o reprezentacji. Jest bardzo związany z Argentyną, jest patriotą. Ma głód i potrzebę zwycięstw. Brak sukcesów powodował u niego ogromną frustrację, dotyczyło to w zasadzie całego pokolenia Argentyńczyków, którzy w kluczowych momentach mieli pecha. Porażki w dwóch edycjach Copa América w rzutach karnych, mistrzostwa świata po dogrywce… Jeśli piłka nożna jest sprawiedliwa, to ma dług u Argentyny. Zobaczymy, jak będzie w Rosji. Argentyna jest wśród faworytów, dobrze pracuje z Sampaolim i ma szansę na mistrzostwo.

Do jakich wniosków doszliście? Dlaczego Argentyna nie umie wykorzystać obecności Messiego tak, jak robi to Barcelona?

Mówienie tego jest niesprawiedliwe, dotarła w końcu do finałów, a tam zdecydowały szczegóły, kluczowe momenty. My wygraliśmy Mistrzostwa Świata 2010, ale gdyby Robben strzelił gola w sytuacji, w której Casillas obronił jego uderzenie stopą, mówilibyśmy, że Hiszpania niczego nie wygrała. Finały są jak rzut monetą. Granica między zwycięstwem a porażką jest bardzo cienka. Argentyna miała pecha jak Hiszpania w przeszłości – odpadaliśmy po karnych, błędach sędziów albo gorszym dniu. Messi zawsze dobrze grał w reprezentacji.

W Argentynie wiele osób mówi, że Messi musi wygrać mistrzostwa świata, by dorównać Maradonie i być najlepszy w historii. Co o tym sądzisz?

Według mnie nie ma takiej potrzeby, już jest najlepszy w historii, nie widziałem nikogo lepszego. Rozumiem porównanie do Maradony, on był i jest idolem wszystkich. To, co zrobił z reprezentacją, na razie przewyższa obecne pokolenie, dlatego niektórzy mówią, że Messi nie zrobił tego, co Maradona. Rozumiem to, ale Leo robi to co on, tylko 30 lat później. A teraz jest to dwa razy trudniejsze pod względem taktycznym, fizycznym, technicznym i mentalnym. Wszyscy piłkarze są lepsi. Za 30 lat znów będzie tak samo, zawodnicy będą lepsi, bo życie idzie dalej.

Uważasz, że to będzie ostatni mundial Messiego?

Nie, myślę, że może zagrać też w Katarze w 2022, ponieważ coraz bardziej dba o siebie fizycznie. Nie straci techniki ani talentu. W wieku 35-36 lat spokojnie może zagrać, dlaczego nie. Wszystko zależy od niego, jego mentalności i chęci. Również od tego, co wydarzy się w Rosji.

Jak dzieliło ci się boisko z Javierem Mascherano?

To mój przyjaciel, tak jak Messi. Szanuję go i lubię. Mascherano jest urodzonym liderem, wiele dał Barcelonie. Był wzorem do naśladowania, dobrze przystosował się do nowego życia i stylu gry, choć na początku nie było mu łatwo. Javi był przykładem na boisku i poza nim. Nawet bez opaski był kapitanem Barcelony. Życzę mu wszystkiego najlepszego w Chinach.

Poza Messim, Otamendim i Di Marią nie wiadomo, kto będzie grał w pierwszym składzie reprezentacji. To dodatkowa trudność?

Myślę, że Argentyna wiele zyskała dzięki Sampaolemu – to trener z jasnymi pomysłami, przygotowany, dobrze pracujący. Jego zespoły mają charakter. Widzieliśmy to w Sevilli i w Chile, gdzie dokonał wielkich rzeczy. Umie przekazywać swoje pomysły, a dzięki temu, że ma Messiego, już jest faworytem do tytułu. Jeśli dołożymy do tego innych dobrych zawodników i szkoleniowca, który umie ich poprowadzić, Argentyna jest całkowitym faworytem turnieju.

Jaki będzie ten mundial?

Będzie opierał się na taktyce i atrakcyjnej grze wielu piłkarzy i drużyn. Moim zdaniem faworyci są tacy jak zwykle: Argentyna, Brazylia, Niemcy i potem Hiszpania. Niespodziankę mogą sprawić Belgia, Anglia czy Francja, choć nie do końca byłoby to zaskoczenie, bo ma świetnych graczy. Ja widzę jednak Argentynę i Brazylię przed całą resztą.

Fot. Save the Dream / CC BY 2.0

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (23)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze