Wczoraj Yerry Mina odszedł z FC Barcelony i związał się pięcioletnim kontraktem z Evertonem. Przygoda Kolumbijczyka z Blaugraną trwała zaledwie osiem miesięcy, jednak zdążył on przywiązać się do klubu, miasta i kibiców. Mina pożegnał się z culés za pośrednictwem Instagrama.
Czas się pożegnać. To było zaledwie osiem miesięcy, jednak najlepszy na świecie klub taki jak Barça i wspaniałe miasto Barcelona zostawiają ślad na zawsze. Grałem niewiele, ale mogłem uczyć się w otoczeniu najlepszych piłkarzy. Zostawiam grupę fantastycznych ludzi, którzy przyjęli mnie z otwartymi ramionami od pierwszego dnia i pomogli mi w adaptacji. Koledzy z drużyny, sztab szkoleniowy, prezydent, członkowie zarządu, dyrekcja sportowa, pracownicy klubu... wszyscy zawsze pokazywali, że im na mnie zależy. Mogłem spełnić marzenie o grze w barwach Blaugrany na Camp Nou i poczuć wsparcie kibiców na boisku i poza nim. Teraz rozpoczynam nową ścieżkę i kto wie, być może pewnego dnia znów się spotkamy. Mojej rodzinie i pozostałym przyjaciołom mówię: Forca Barca i dziękuję za wszystko. Niech Bóg was błogosławi (dwa ostatnie zdania Mina napisał w języku katalońskim - red.).
Osiem miesięcy temu Mina trafił do Barcelony w trybie przyspieszonym po odejściu Javiera Mascherano do Chin. Kolumbijczyk spełnił tym samym swój sen o grze dla Blaugrany. Obecnie odchodzi do Evertonu w poszukiwaniu minut i regularności, których brakowało mu u Ernesto Valverde. Jeśli obrońca będzie prezentował wysoką formę, Barça będzie mogła skorzystać z możliwości odkupu zawartej w umowie między klubami.
Komentarze (39)