Od czasu przejścia do Barcelony pozycja Ivana Rakiticia w zespole była niepodważalna. Zarówno Luis Enrique, jak i Ernesto Valverde stawiali na Chorwata. Najlepszym dowodem na to jest starcie z Deportivo Alavés, w którym mimo pełnej ławki rezerwowych trener wolał kilka razy zmienić pozycję Ivana, niż zdjąć go z boiska.
Po zaledwie dwóch tygodniach pracy i skróconych wakacjach po udziale w finale MŚ Rakitić wciąż dostaje szanse. W meczu o Superpuchar zasiadł na ławce rezerwowych, ponieważ Rafinha i Arthur byli dużo bardziej ograni po amerykańskim tournée, ale już w drugiej połowie Chorwat znalazł się na boisku. Valverde sięgnął po niego, by dodać pewności w środku pola.
Wczoraj szkoleniowiec nie tylko umieścił pomocnika w pierwszym składzie, lecz także dał mu zagrać na trzech różnych pozycjach w ciągu zaledwie 90 minut. Rakitić rozpoczął na lewej pomocy, w miejscu Coutinho, a po wejściu Brazylijczyka przesunął się na prawą stronę pomocy. Sergi Roberto powędrował wtedy na prawą obronę. Po zdjęciu z boiska Sergio Busquetsa w 85. minucie na boisku pojawił się Arturo Vidal, a Rakitić powędrował na pozycję piwota, na której brylował w reprezentacji. – Będę robił to, czego potrzebują trener i drużyna. Pozycja nie ma znaczenia – wyjaśnił wicemistrz świata po spotkaniu.
Statystyki wczorajszego meczu pokazują, że to właśnie były gracz Sevilli wykonał wczoraj najwięcej podań. Opta podaje, że podawał on do kolegów 145 razy (128 celnie, 21 długich piłek, 9 strat), o 35 więcej od Messiego. 30-latek rozpoczyna swój piąty sezon w Barcelonie i wciąż chce być ważnym członkiem zespołu. Otrzymał dobre oferty transferowe, ale myśli jedynie o Camp Nou, gdzie on i jego rodzina są szczęśliwi.
Komentarze (47)