Po udanym (mimo wakacyjnej formy) debiucie ligowym przeciwko Alavés Barça udaje się do Kastylii-León, aby powalczyć o kolejne ligowe punkty przeciwko powracającemu do najwyższej klasy rozgrywkowej Realowi Valladolid. Mimo że przeciwnik nie wzbudza większego strachu, trzeba mieć się na baczności - świadczy o tym ostatni pojedynek pomiędzy tymi drużynami w sezonie 2013/14, który zakończył się zwycięstwem Realu 1:0 po bramce Fausto Rossiego. Czy tym razem Blaugrana pokaże rywalowi przysłowiowe miejsce w szeregu? Przekonamy się już dziś wieczorem. Początek spotkania o godz. 22:15.
Zanim nastąpi wrześniowa przerwa na reprezentację przed Barceloną dwa pozornie łatwe, a w rzeczywistości dość niebezpieczne spotkania. Mowa tu bowiem o dwóch beniaminkach, Realu Valladolid i SD Huesca. Z pierwszą przeszkodą dodatkowo trzeba będzie zmierzyć się na wyjeździe, co zawsze stanowi pewien czynnik zwiększający szansę na małą niespodziankę. Przykładem niech będzie wspomniany powyżej mecz z sezonu 2013/14, który Barça nieoczekiwanie przegrała, utrudniając sobie drogę do mistrzostwa Hiszpanii. Choć tym razem o żadnym utrudnianiu mowy być nie może, poprzedni sezon pokazał że zdobywanie punktów z tego typu zespołami znacząco ułatwia końcowy sukces w lidze.
Pomijając jednak tę nieszczęsną porażkę z 2014 roku, historyczne dane przemawiają za zwycięstwem Barçy. Blaugrana rozegrała z Realem Valladolid 42 spotkania (wszystkie w Primera División), wygrywając 20, remisując 10 i przegrywając 12 razy przy bilansie bramkowym 69-45. Co ciekawe, z tym rywalem związanych jest kilka ciekawostek z tzw. najnowszej historii Dumy Katalonii. Przeciwko Realowi Valladolid do siatki w barwach Blaugrana po raz ostatni trafiali m.in. José Maria Bakero (1996) oraz Pep Guardiola (2001), zaś debiutanckie trafienia zanotowali Xavi (1998) oraz Carles Puyol (2001). Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, by historia z debiutanckim trafieniem powtórzyła się w przypadku choćby Malcoma czy Arthura.
Na żadne gole czy asysty nie mają prawa liczyć Aleña, Samper, Rafinha, Vermaelen oraz Paco, którzy nie znaleźli się na liście powołanych na to spotkanie. Pierwsi dwaj z powodu kontuzji, pozostali z kolei w następstwie decyzji trenera. Przewidując składy na to spotkanie hiszpańska prasa zakłada powrót Philippe Coutinho do wyjściowej jedenastki w linii pomocy, jednak Mundo Deportivo posunęło się do przesunięcia Brazylijczyka do ataku kosztem Arturo Vidala, który rozpocząłby tym samym swój pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce Azulgrany. Poza wspomnianymi rotacjami większych zmian nie należy się spodziewać.
Wyjazdowe mecze lubią zaskakiwać, pokazuje to choćby miniony sezon i zupełnie niespodziewana porażka Barçy na stadionie Levante, która pozbawiła piłkarzy Ernesto Valverde marzeń o wygraniu ligi bez choćby jednego przegranego meczu. Tym bardziej należy zatem mieć się na baczności i pewnie pokonać ostrzącego sobie zęby beniaminka. Owszem, fajerwerków również trudno się spodziewać, wszak szczyt formy ma przyjść zdecydowanie później, jednak umiejętności są zdecydowanie po stronie Barçy i każdy inny wynik niż choćby minimalne zwycięstwo przyjezdnych potraktowany będzie jako ogromne zaskoczenie.
Komentarze (34)