Po oficjalnej prezentacji drużyny na Camp Nou przed sezonem 2018/19 menedżer generalny obszaru sportowego FC Barcelony Pep Segura wezwał do swojego gabinetu Sergiego Sampera. Wychowanek miał się czego obawiać, ponieważ jako jeden z niewielu zawodników pokazał się kibicom bez numeru na koszulce i jego przyszłość w drużynie stała pod znakiem zapytania. Segura i Ramon Planes oświadczyli jednak, że są zadowoleni z wysiłku wkładanego przez Sampera i biorą pod uwagę jego staż w klubie i ważną rolę, jaką pełnił w młodzieżowych zespołach Barçy. Decyzję o pozostaniu w drużynie i otrzymaniu numeru pozostawiono zawodnikowi. Gdyby ten wybrał odejście w poszukiwaniu minut, Blaugrana również ułatwiłaby mu dokonanie takiego kroku.
Samper mógł być spokojny o znalezienie nowego pracodawcy, ponieważ o jego usługi od kilku tygodni zabiegała Girona. Pomocnik doskonale zna się z Eusebio, pod którego wodzą grał w Barcelonie B. Szkoleniowiec darzył Sampera dużym zaufaniem i wystawił go do gry w 40 z 42 możliwych meczów. Jedno spotkanie wychowanek Barçy musiał opuścić z powodu zawieszenia, a w drugim był nieobecny z powodu powołania do reprezentacji U-19.
Tego lata Samper stanął przed trudnym wyborem. Mógł zostać w klubie swoich marzeń ze świadomością, że będzie mu bardzo trudno o wywalczenie sobie miejsca w składzie, lub poszukać szansy gdzie indziej. Do tej pory pomocnik nie miał szczęścia, kiedy próbował swoich sił poza Barceloną. Paco Jémez zareklamował go Granadzie, ale kiedy Samper dołączył do klubu z Andaluzji, trener został zwolniony, a jego następcy nie stawiali już na wychowanka Barçy. W zeszłym sezonie 23-latek został wypożyczony do UD Las Palmas, gdzie zaliczył zaledwie kilka występów, a po odniesieniu poważnej kontuzji wrócił do stolicy Katalonii na leczenie.
Po powrocie na Camp Nou Samper miał udać się z drużyną na amerykańskie tournée, ale w ostatniej chwili znów przeszkodził mu uraz, a zawodnik stracił znakomitą szansę na przekonanie Ernesto Valverde do swoich umiejętności lub zareklamowanie się trenerom innych klubów. Kiedy pomocnik nie otrzymał koszulki z numerem podczas prezentacji, wydawało się, że jego dni w klubie są policzone, jednak postanowiono dać mu kolejną szansę. Samper wie, że trudno będzie mu o minuty na boisku, ale po przykrych doświadczeniach w innych zespołach postanowił zostać w domu.
"Będzie dla mnie dumą bronienie barw, o których noszeniu marzyłem tyle czasu! Mam nadzieję, że będzie to wspaniały sezon dla wszystkich culés." W ten sposób Sergi Samper pokazał, że ma wielkie oczekiwania wobec nadchodzących miesięcy. Nie bez znaczenia jest też numer 16. – Daje on duże nadzieje, ponieważ nosili go tacy zawodnicy jak Sergio Busquets, a ja grałem z nim na plecach w Barcelonie B – przyznał pomocnik. Samper do tej pory rozegrał 12 spotkań w barwach pierwszej drużyny i liczy na to, że w tym sezonie uda mu się powiększyć ten dorobek. Szczęście musi w końcu uśmiechnąć się do wychowanka La Masii.
Komentarze (66)