Clement Lenglet udzielił wywiadu dla France Football, w którym był pytany o Barcelonę, Leo Messiego i ostatnie mistrzostwa świata.
France Football: Co oznacza dla ciebie FC Barcelona?
Clement Lenglet: Dla mnie najpierw był Rivaldo, potem Ronaldinho. Byli nadzwyczajnie utalentowani, a drużyna strzelała gole. Bardzo lubiłem Brazylię, kiedy byłem mały. Później wpłynęły na mnie czasy Henry'ego, Giuly'ego, Abidala i Eto'o.
A hasło Mes que un club?
Zrozumiałem je, kiedy tu przybyłem. Barça ma wspaniałą historię i wyjątkową tożsamość. Presja zewnętrzna jest bardzo silna. Struktura klubu i liczba pracowników robią wrażenie. Jest kilka sekcji, nie tylko piłka nożna, ale również koszykówka, piłka ręczna... Infrastruktura jest na wysokim poziomie. Na siłowni zostały zastosowane najnowsze technologie. Wszystkie nasze ćwiczenia na maszynach są rejestrowane na komputerach. Wszystko się oblicza, analizuje. Nigdy wcześniej tego nie widziałem.
Trafiłeś z Nancy do Barçy w ciągu 18 miesięcy...
Starałem się dużo pracować, poświęcałem ogromną część mojego czasu piłce nożnej, angażowałem się dla zespołu jak tylko mogłem, najpierw w Nancy, a potem w Sevilli. I to dość dobrze zadziałało. Uwielbiam futbol, często oglądam mecze w telewizji. Po powrocie do domu dokonuję analiz i regeneruję siły. Staram się poprawiać, prawdopodobnie dlatego zaszedłem tu, gdzie jestem.
Jakie są treningi w Barcelonie?
Po pięciominutowej rozgrzewce zawsze ćwiczymy grę z piłką na małej przestrzeni i przewidywanie. Wszystko jest pomyślane tak, aby zawsze było szybciej i płynniej. Rozwijamy technikę i refleks do granic naszych możliwości. W sali, która ma 12 metrów kwadratowych, możemy grać czterech na czterech.
A katalońska szatnia?
Wszyscy mają klasę i są bardzo mili. Razem przeżywamy dobre chwile. Można wyrobić sobie zdanie na ich temat na podstawie tego, co widzi się w telewizji, ale kiedy się z nimi przebywa, widać, że to złoci chłopcy.
Leo Messi jest liderem zespołu.
Jest liderem na boisku ze względu na swoje nadzwyczajne umiejętności, ale również poza placem gry, dzięki swojemu doświadczeniu i przemowom. Nie zabiera głosu często, ale kiedy to robi, wszyscy go słuchają.
Jak przeżywałeś ostatnie mistrzostwa świata?
Byłem kibicem, mam w kadrze wielu przyjaciół i jestem Francuzem. Chciałem być z nimi, ze Stevenem N'Zonzim, Thomasem Lemarem, Benjaminem Pavardem, Samuelem Umtitim, Ousmane'em Dembélé... Człowiek chce uczestniczyć w takiej przygodzie, szczególnie że ci piłkarze spełnili marzenie Francji.
Komentarze (4)