Dziennik AS podał informacje na temat tego, jak wyglądał przyjazd mocno spóźnionego Dembélé do Ciutat Esportiva Joan Gamper i reakcja przebywającego tam trenera Valverde. To już kolejny raz, kiedy francuski napastnik ma problem z dostosowaniem się do rozkładu zajęć treningowych.
Kiedy Dembélé dotarł do ośrodka treningowego, większość piłkarzy już wyjechała. Treningi przewidziane dla zawodników, którzy brali udział w meczu dzień wcześniej, trwają zazwyczaj jedynie godzinę. W szatni pozostał m.in. Sergio Busquets, który zignorował całe zajście.
Trener dowiedział się o wszystkim od delegata Carlesa Navala. Zgodnie z zebranymi informacjami Valverde nie chciał rozmawiać osobiście z Dembélé. Ponoć ograniczył się tylko do zdania "nie jestem niańką, aby wciąż kogoś pilnować". To oczywiście nie oznacza, że szkoleniowiec nie jest wściekły na swojego podopiecznego i nie rozważa nałożenia na niego kolejnej kary dyscyplinarnej.
Natomiast Francuz, świadomy kolejnej "wtopy" i bez wsparcia Samuela Umtitiego, który obecnie przebywa na leczeniu w Katarze, postanowił dostać się do Ciutat Esportiva bez wzbudzania uwagi. Dembélé szybko przebrał się w szatni, wyszedł na boisko i zrealizował łagodną sesję z trenerem od przygotowania fizycznego Edu Ponsem.
Choć Valverde nie jest zwolennikiem nakładania kar finansowych, spekuluje się coraz bardziej, że klub widzi w takim rodzaju kary szansę na rozwiązanie problemu i będzie naciskał na zaaplikowanie jej jak najszybciej.
Komentarze (91)