Dzisiejszy mecz Barcelony z Valencią będzie starciem dwóch drużyn, które nie zwykły przegrywać. Oba zespoły pomimo przejściowych problemów wciąż walczą na wszystkich frontach. Na Camp Nou faworyt może być tylko jeden, zwłaszcza w obliczu niepewnej sytuacji w defensywie gości oraz znakomitej serii, którą kontynuują podopieczni Ernesto Valverde.
Po losowaniu par półfinałowych w Pucharze Króla mecz przeciwko Valencii nagle jakby stracił na znaczeniu. Nawet podczas konferencji trenerów dało się odczuć, że dziennikarzy bardziej interesują zbliżające się spotkania pucharowe. Kiedy jednak spojrzymy na tabelę, to powinniśmy dojść do wniosku, że oba zespoły mają dzisiaj o co walczyć. Barcelona pomimo serii zwycięstw nie potrafiła uciec na bezpieczny dystans punktowy od Atlético Madryt, natomiast Valencia wreszcie zaczęła rozstrzygać mecze ligowe na swoją korzyść i wywalczenie prawa do gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie stało się dla niej jak najbardziej realne. Cele są zatem jasne, a trzy punkty zdobyte na Camp Nou byłyby poważnym krokiem w kierunku ich osiągnięcia.
Ważny krok od remisu do wygranej
W rozgrywkach pucharowych remis ma bardzo dużą wartość. Można przecież awansować, nie wygrywając żadnego meczu. Z czasem rośnie wręcz przekonanie, że zespół jest nie do pokonania. Podobne zasady zdają się nie obowiązywać w lidze. Doskonałym przykładem jest właśnie Valencia, która w trwającym sezonie przegrała zaledwie czterokrotnie. Mniej porażek poniosły tylko Barcelona i Atlético. Niestety 11 remisów to aż 22 stracone punkty, co znalazło odzwierciedlenie w tabeli ligowej. W efekcie zespół, który tak rzadko schodzi z boiska pokonany, zajmuje siódmą pozycję ze sporą stratą do najlepszej czwórki.
Na szczęście Marcelino przetrwał trudny okres, a drużyna odzyskała skuteczność, której brak tak bardzo skomplikował sytuację Los Che. Valencia gra z większym przekonaniem, odwagą i częściej zdobywa komplet punktów. Nadal jednak trudno wytypować zawodnika, który odpowiadałby za zdobywanie bramek, a liderem pod tym względem jest Dani Parejo. Zaledwie cztery gole na koncie Rodrigo Moreno, po dwa trafienia Santiego Miny i Kevina Gameiro – a mamy przecież za sobą już 21 kolejek. Na przeciwnym biegunie znajduje się defensywa Los Che. Lepszą obronę ma bowiem tylko Atlético. I to właśnie jest problem, z którym będzie musiała sobie dziś poradzić Barcelona. Nawet uwzględniając fakt, że tym razem nie zagrają Gaya i Diakhaby, a występ Garaya stoi pod znakiem zapytania.
Czas trudnych wyborów
Ernesto Valverde nie ma już w tym sezonie tak imponujących statystyk jak rok temu, ale wyniki Barcelony pozwalają jej na dość spokojne przewodzenie w lidze. Kontuzje oraz trochę większe przekonanie do potrzeby stosowania rotacji sprawiły ponadto, że kluczowi zawodnicy mają w nogach trochę mniej minut, niż to miało miejsce w minionym sezonie. Teraz nadchodzi jednak czas, w którym trenerzy będą musieli dokonywać naprawdę trudnych wyborów. Liga oraz Liga Mistrzów będą przeplatane Klasykami i ukończenie tego maratonu bez poważnej wpadki będzie niemożliwe bez rozsądnego zarządzania kadrą.
Valverde ma jednak kilka asów w rękawie. Arthur, Vidal, Rakitić i Busquets to kwartet, z którego można wyciągać trójkę do pierwszego składu w dowolnej konfiguracji, a poziom zostanie utrzymany. Jeżeli natomiast Coutinho odzyska formę, to także podział minut między napastnikami powinien być rozsądny. Dziś nie wystąpią na pewno Busquets oraz Dembélé, co sprawia, że ich szanse na grę od pierwszej minuty w meczu z Realem Madryt rosną. Byle tylko to nie urazy oraz zawieszenia decydowały o roszadach w składzie a świadome decyzje sztabu szkoleniowego.
Gra o puchary już się zaczęła
Każdy sezon ma taki moment, od którego za błędy zaczyna już płacić naprawdę wysoką cenę. Czas, w którym nie ma miejsca na dekoncentrację, kalkulację i grę na pół gwizdka. Ostatni mecz z Sevillą był właśnie tym momentem w roku 2019. Barcelona zdała pierwszy egzamin i została nagrodzona Klasykiem w Pucharze Króla. Teraz czas na kolejne wygrane na Camp Nou, które pozwolą z przekonaniem wkroczyć w decydującą fazę sezonu. Gra o puchary zaczęła się bowiem na dobre.
Komentarze (15)