Marc-André ter Stegen udzielił wywiadu dla dziennika Sport, w którym opowiedział m.in. o celach i postawie Barcelony w tym sezonie oraz swoim rozwoju.
Sport: Remis z Valencią na Camp Nou przerwał dobrą passę defensywy Barcelony, która wcześniej straciła tylko dwa gole w ośmiu meczach LaLigi.
Ter Stegen: Przed tymi ośmioma spotkaniami nie graliśmy na dobrym poziomie w defensywie i nie odnoszę się tylko do obrońców czy bramkarza, ale do całego zespołu. Musimy bronić zawsze jako drużyna i myślę, że ogólnie rzecz biorąc, radziliśmy sobie dobrze w ostatnich meczach.
Barcelona jest liderem LaLigi, a w Pucharze Króla zmierzy się z Realem Madryt, ale wszyscy wciąż mówią o Lidze Mistrzów jako waszej wielkiej obsesji w tym sezonie.
Tak, wszystkim się to udziela, jak co roku. Chcemy grać dobrze i żeby szczęście było po naszej stronie, ale wiemy, że musimy być u szczytu formy w decydującym momencie. Dlatego kluczowe znaczenie ma utrzymanie się w dobrej formie, by być w najlepszej dyspozycji w decydujących chwilach w Lidze Mistrzów.
Odpadnięcie w poprzednim sezonie było bardzo trudne. Czego nauczyliście się od tamtego wieczoru w Rzymie?
Wielu rzeczy. To, co stało się w meczu z Romą, nie było łatwe, zwłaszcza pod kątem mentalnym. Kiedy zawodzimy, staramy się uczyć na błędach, żeby się nie powtórzyły. Teraz jest nowy sezon i chcemy spisać się jak najlepiej. Zmierzymy się z Lyonem i wiemy, że musimy wyjść na to spotkanie przygotowani na 100%, aby wciąż podążać za naszym wielkim celem.
Zawsze epatowałeś sporą pewnością siebie.
Jestem pewien tego, co robię na boisku. Jeśli popełnię błąd, to nie sprawi, że będę złym bramkarzem. Najważniejsze jest dalsze rozwijanie się, bycie szczęśliwym i usatysfakcjonowanym ze swojej postawy oraz codzienna praca. Potem liczy się jeszcze szczęście: jeśli się je ma, piłka po strzale rywala odbije się od słupka, a jeśli nie - wpadnie do bramki.
Wydaje się, że teraz podejmujesz mniej ryzykowne decyzje z piłką przy nodze.
Za każdym razem, gdy wychodzę w pole, chcę znaleźć dobre rozwiązanie dla zespołu, co nie zawsze jest łatwe. Ufam wszystkim piłkarzom mojej drużyny, ale także sobie. W trakcie tych wszystkich lat nauczyłem się kalkulować ryzyko przy każdej decyzji. Co sezon rozwijam się w jakimś aspekcie. To nie oznacza, że nigdy nie popełnię błędu, ale kiedy jest się bramkarzem, trzeba być silnym i udowadniać to w każdym meczu.
W jakiej dziedzinie rozwinąłeś się jako bramkarz od przybycia do Barcelony w 2014 roku?
W każdym sezonie i w każdym meczu jest coś do poprawienia. Myślę, że nauka jest najważniejsza. Zamierzam uczyć się codziennie, do ostatniego dnia mojej kariery sportowej. Chciałbym to zastosować również w życiu poza futbolem. W tym momencie jestem na dobrej drodze i chcę na niej pozostać.
Kiedyś powiedziałeś, że dobrze jest wyjść ze swojej strefy komfortu. Wciąż myślisz w ten sposób?
Tak, na 100%. Dlatego przeszedłem do Barcelony, żeby poznać coś innego. Trudno to wyjaśnić. Piłkarz uczy się języka, poznaje nowych ludzi i musi się zaadaptować. Myślę, że przybycie do Barcelony było najlepszym, co mogło mi się przydarzyć w tym czasie w moim życiu. Teraz liczę na kontynuowanie rozwoju i nauki.
Zdobyłeś trzy mistrzostwa Hiszpanii w cztery lata, ale nigdy nie sięgnąłeś po Trofeo Zamora. Martwi cię to?
Nie, ponieważ nagrody indywidualne są ważne, ale wolę zdobyć mistrzostwo, wygrać Puchar Króla i jeśli się da, zwyciężyć w Lidze Mistrzów. Zależy mi dużo bardziej na trofeach drużynowych niż indywidualnych. Oczywiście, jeśli rozegra się wspaniały sezon, nagroda indywidualna jest czymś, co daje dużo pewności siebie, ale nie jest najważniejsza.
Oglądasz dużo meczów? Obserwujesz rywali?
Nie bardzo. Oglądam mecze, ale nie wszystkie, ponieważ uważam, że bardzo ważne jest to, aby się odciąć i zrobić coś innego. Musimy mieć również życie prywatne i żeby się odświeżyć, zarówno na ciele, jak i umyśle, trzeba się odciąć. Lubię na przykład wszystko, co ma związek z architekturą i wystrojem wnętrz.
W twojej codziennej pracy jest bardzo ważna osoba, o której nie mówi się zbyt wiele. Chodzi o trenera bramkarzy José Ramona de la Fuente. Co wnosi do twojej gry?
Jest jedną z tych osób, które zawsze pracują w cieniu. To spektakularny człowiek, wspierał mnie od samego początku, gdy przybyłem do Barcelony, a wtedy nie było łatwo…
Ponieważ chciałeś grać więcej…
Tak, chciałem częściej przebywać na boisku. Jednak to już było. Teraz trenujemy codziennie, żebym mógł poprawić się we wszystkich aspektach, w których naszym zdaniem mogę się rozwinąć. Pokonujemy tę drogę codziennie. De la Fuente bardzo mi pomaga w przygotowaniach, dużo ze mną pracuje i dzięki niemu jestem silniejszy.
O czym myśli ter Stegen, gdy zastanawia się nad przyszłością?
Prawda jest taka, że nie myślę o tym zbyt wiele. Mam kontrakt, który będzie obowiązywał jeszcze przez trzy i pół roku, i chcę dobrze wykonywać swoją pracę, tak jak zawsze. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale jestem bardzo zadowolony z pobytu w klubie. Ludzie traktują mnie w wyjątkowy sposób, czuję się bardzo dobrze w mieście. Jestem zadowolony.
Czy widzisz siebie w roli trenera?
Nie wiem, nie myślałem o tym. Nie mogę powiedzieć, żeby nie podobało mi się dyrygowanie innymi zawodnikami, ale są też sprawy, które bardzo mnie interesują i nie muszą mieć nic wspólnego z piłką nożną.
Komentarze (7)