Brazylia wyeliminowała Paragwaj w ćwierćfinale Copa América po serii rzutów karnych. Jak przyznał pomocnik Canarinhos i FC Barcelony Arthur, gospodarze turnieju mieli "wiele trudności" z pokonaniem paragwajskiego zespołu, ale ostatecznie nie poddali się i wywalczyli awans do półfinału.
– Mieliśmy wiele, wiele trudności, ale nie poddaliśmy się, pracowaliśmy do samego końca i teraz możemy trochę pocieszyć się z awansu – powiedział Arthur po meczu z Paragwajem. Pomocnik przyznał, że jego drużyna miała "trochę pecha" w końcówce meczu, kiedy piłka trafiła w słupek, ale oddał też "zasługi" bramkarzowi Paragwaju Roberto Fernándezowi, który wykonał "wiele trudnych parad". – Walczyliśmy jednak do samego końca i najważniejsze jest zwycięstwo – ocenił Brazylijczyk.
Mecz z Paragwajem był dla Arthura wyjątkowym przeżyciem, ponieważ odbywał się on na Arena do Grêmio, gdzie pomocnik odnosił swoje pierwsze sukcesy w karierze w barwach klubu z Porto Alegre. – To wyjątkowe miejsce. Spełniłem tutaj swój sen o zostaniu profesjonalnym piłkarzem. Zawsze będę darzył je wielkim uczuciem – przyznał gracz Barcelony.
Brazylia przezwyciężyła wszystkie trudności i pokonała Paragwaj po rzutach karnych, dzięki czemu awansowała do półfinału Copa América. Rywala gospodarzy w tej fazie wyłoni dzisiejszy mecz Wenezueli z Argentyną (21 czasu polskiego). Półfinał z udziałem Canarinhos odbędzie się na słynnym Estádio Mineirão w Belo Horizonte, który pamięta porażkę 1:7 z Niemcami na mistrzostwach świata w 2014 roku.
Komentarze (2)