Po dość słabym początku ligowym Barça zaczęła wreszcie przekonywać swoją grą i demonstrować prawdziwą siłę. Jedną z ważnych przyczyn obecnego stanu rzeczy jest poprawienie gry linii defensywnej zespołu.
Dość powiedzieć, że w pierwszych pięciu kolejkach ligowych Barcelona straciła aż dziewięć bramek. To dało średnią 1,8 straconego gola na mecz. Punktem kulminacyjnym słabego okresu gry mistrza Hiszpanii stał się mecz w Grenadzie 21 września, który zakończył się wynikiem 2:0 dla gospodarzy.
Od tamtego wieczora minął już miesiąc i piłkarze Barcelony wzięli się w garść. Znacznej poprawie uległa w końcu gra obrońców, ponieważ w kolejnych czterech meczach w LaLidze drużyna straciła tylko jednego gola w wygranym 2:1 meczu z Villarrealem. Pojedynki z Getafe, Sevillą i wczorajszy z Eibarem zakończyły się pewnymi zwycięstwami i zachowanym czystym kontem.
Ciekawostką może być fakt, że dobra gra linii defensywnej zbiegła się z różnymi problemami tej formacji. Kontuzji doznał Jordi Alba, a zastępujący go Junior Firpo nie przekonywał do końca swoimi występami. Miejsce na lewej stronie obrony zajął w końcu Nélson Semedo, a na pozycję prawego obrońcy powędrował ponownie Sergi Roberto. W trzech meczach, w których Ter Stegen zachował czyste konto, Valverde wystawiał trzy różne formacje obronne. Jedynym stałym punktem był Sergi Roberto. Po jednym meczu opuścili Piqué i Lenglet. Na lewej stronie obrony rotacja była największa. Junior był pierwszą opcją po kontuzji Alby, następnie jego miejsce zajął Semedo i w meczu z Eibarem zagrał wyleczony Jordi Alba.
Poza meczami w Primera División, czyste konto udało się zachować w wyjazdowym pojedynku z Borussią Dortmund. Formację defensywną stworzyli wówczas Semedo, Piqué, Lenglet i Jordi Alba, który doznał urazu i został zmuszony do wcześniejszego zejścia z placu gry. Warto jednak zauważyć, że bezbramkowy rezultat trzeba zawdzięczać przede wszystkim fantastycznej postawie Marca-André ter Stegena. Poza kilkoma klasowymi paradami Niemiec popisał się także obroną rzutu karnego.
Komentarze (19)