Mimo że Ousmane Dembélé odbył już dwa mecze zawieszenia za czerwoną kartkę w spotkaniu z Sevillą, Ernesto Valverde postanowił nie powoływać go na pojedynek z Levante. Na treningu Francuz był uśmiechnięty i nie wydawało się, by miał jakiekolwiek problemy zdrowotne, więc wydaje się, że była to po prostu decyzja trenera. Katalońskie media zastanawiają się dziś na przyczynami takiego stanu rzeczy.
Drugi trener Barçy Jon Aspiazu powiedział przed sobotnim meczem w wypowiedzi dla telewizji Movistar, że nieobecność Dembélé nie była spowodowana urazem. W tym samym czasie francuski L’Equipe pisał jednak, że na ostatnim treningu napastnik odczuł pewne dolegliwości i został w Barcelonie z powodu ostrożności. Niedługo później Ernesto Valverde zaprzeczył tym doniesieniom na konferencji prasowej. – To decyzja trenera. W kolejnych dniach czeka nas więcej spotkań – powiedział, sugerując, że była to część systemu rotacji.
Pojawia się pytanie, czy szkoleniowiec postawi na Francuza w meczu ze Slavią Praga po kontuzji Luisa Suáreza. Może powołać go razem z Messim, Griezmannem i młodymi Carlesem Pérezem i Ansu Fatim. Jeśli chodzi o boiskową hierarchię, wydaje się, że Dembélé powinien pojawić się jutro na boisku. W jego przypadku nic nie jest jednak pewne, ponieważ Valverde nie lubi upubliczniać wewnętrznych spraw zespołu i nie wyjawi, czy istnieje jakiś problem innej natury. Być może Ousmane zrobił na treningu coś, co nie spodobało się trenerowi.
Szkoleniowiec Barcelony będzie miał okazję wypowiedzieć się dziś na ten temat na konferencji prasowej przed starciem ze Slavią. Najprostszym sposobem na zakończenie polemiki będzie powołanie Dembélé na mecz i danie mu minut na boisku. W przeciwnym wypadku pojawią się wątpliwości w kwestii jego zdrowia oraz nastawienia.
Komentarze (82)