Były piłkarz Barcelony, a obecnie dziennikarz Mundo Deportivo Lobo Carrasco przeanalizował najważniejsze aspekty zakończonego pojedynku z Alavés na Camp Nou.
1. Kontrola gry i wchodzenie w pole karne
Trener Garitano rozpoczął mecz swoim typowym ustawieniem 4-4-2, ale kiedy zobaczył, że Busquets rządzi w środku pola, Barça dominuje, a jego zawodnicy nie są w stanie zgrać się dobrze z Lucasem Pérezem i Javim Munozem, zmodyfikował swój schemat. Nakazał Munozowi oddalić się trochę od Péreza i przesunął go bliżej Manu Garcíi i Pere Ponsa.
Valverde postawił w środku na Alenę i Vidala. Drużyna szybko przejęła piłkę i grą na jedno-dwa dotknięcia szukała gry skrzydłami, gdzie na piłkę czekali Jordi Alba i Sergi Roberto. Messi znalazł sobie miejsce w środku pomiędzy dwiema liniami Alavés i oczekiwał na odpowiedni moment do włączenia się do akcji. Barça zdobyła teren i nie popełniała błędów technicznych. Dzięki temu ofensywne wejścia ze środka boiska w pole karne Pacheco tworzyły niebezpieczeństwo i doprowadziły do bramek.
Najpierw anulowany gol Leo, następnie bramka na 1:0 autorstwa Griezmanna, który oddał ładny, podkręcony strzał z prawej nogi. Potem widzieliśmy dwie akcje rozegrane między Griezmannem i Messim. W końcu perfekcyjnym uderzeniem przed samą przerwą gola zdobył Vidal.
2. Lewa oś
Trener Garitano chciał wykorzystać szybkość i zdolność antycypacji Ximo Navarro, aby odciąć Messiego od prostopadłych podań, kiedy Argentyńczyk ruszał z piłką w kierunku bramki. Navarro mieli pomagać Duarte, Manu i Ely.
Leo Messi grał jednak bardzo inteligentnie i zawsze wybierał możliwie najlepsze pozycje. Korzystał również na pressingu i pracy defensywnej ze strony Vidala, kiedy Wakaso wkraczał na połowę Barçy. Messi grał "po swojemu" i oszczędzał cenną energię. Obrona Alavés miała z tym problem, ponieważ dodatkowo musiała bardzo uważać na ruchliwego Suáreza, rajdy Griezmanna i zaskakujące wejścia Vidala. Przy wyniku 2:0 Alavés wprowadziło plan B, który polegał na dokonaniu zmian i podjęciu większego ryzyka. Barça grała na luzie.
3. Messi złamał Alavés
Z psychologicznego punktu widzenia rezultat 2:0 oznacza, że można mieć jeszcze nadzieję na zmianę. Trzeci gol to już podłamanie. Alavés koniecznie chciało zdobyć bramkę, aby zmienić przebieg meczu w drugiej połowie.
Barça miała tak wielką przewagę, że nie szukała trzeciego gola z taką intensywnością, z jaką poszukała pierwszych dwóch bramek. To sprawiło, że Alavés zaczęło wierzyć. Padło trafienie Pere Ponsa, a baskijski zespół nabrał pewności siebie. Kibice na Camp Nou zaczęli w pewnym momencie mieć wątpliwości. Barça straciła kontrolę nad grą i problemy zaczęły nękać tych piłkarzy, którzy mieli najmniej zmartwień w pierwszej części: Piqué, Umtitiego, Albę i Sergiego Roberto.
Zagrożenie utraty kolejnej bramki sprawiło, że na boisku pojawił się De Jong (potem Semedo i Carles Pérez). Uaktywnił się Leo Messi. Argentyński piłkarz zgasił nadzieje gości pięknym strzałem lewą nogą i oddał rzut karny Suárezowi, który zakończył się trafieniem na 4:1. Pokaz dobitnej mocy, ale bez ciągłości. Barça gra w czasie meczu na różnych szybkościach. Kiedy zwalnia, rywal to wykorzystuje i strzela gole. Zobaczymy, czy Trzej Królowie przyniosą w prezencie futbol, którego będą warte zdobywane bramki.
Komentarze (2)