Barcelona dość niespodziewanie zremisowała z ostatnim w tabeli Espanyolem 2:2. Bramki dla Dumy Katalonii zdobyli Luis Suárez i Arturo Vidal, a dla gospodarzy David López i Wu Lei.
Barcelona pierwszy mecz w nowym roku rozpoczęła mocnym składem. Warto wspomnieć, że swój pierwszy występ w barwach Barcelony w rozgrywkach LaLigi zanotował Brazylijczyk Neto.
Początek spotkania był dość spokojny, przez pierwszy kwadrans niewiele działo się na placu gry. Niespodziewanie jako pierwszy na prowadzenie wyszedł Espanyol. W 23. minucie piłka wylądowała bowiem w bramce Barcelony. Po zagraniu z rzutu wolnego głową golkipera Dumy Katalonii udało się pokonać Davidowi Lópezowi. Barcelona starała się stworzyć zagrożenie, piłkarze mieli jednak problem z wykończeniem akcji. Ponadto podopieczni Abelardo nieźle radzili sobie w obronie. W 42. minucie Leo Messi odebrał główką dośrodkowanie Sergiego Roberto, Argentyńczyk trafił jednak w świetnie ustawionego golkipiera Espanyolu. Minutę później blisko wpisania się na listę strzelców był Luis Suárez. Gospodarzy uratował jednak słupek. Pod koniec pierwszej połowy Diego López bez problemu obronił strzał Leo Messiego z rzutu wolnego.
Po przerwie na placu gry zameldował się Arturo Vidal, który zastąpił Ivana Rakiticia. W 50. minucie pierwszą bramkę dla Dumy Katalonii zdobył Luis Suárez. Urugwajczyk umieścił piłkę w bramce Espanyolu po podaniu Jordiego Alby. Chwilę później napastnik musiał na chwilę zejść z boiska po starciu z jednym z podopiecznych Abelardo. Na szczęście nie stało się jednak nic poważnego, a Suárez kilka minut później popisał się świetną asystą do Arturo Vidala, który umieścił piłkę w bramce Diego Lópeza. Kibiców cieszyć mógł zapewne inny obraz gry – Barcelona dominowała, a Espanyol wydawał się mniej pewny siebie. Niedługo później szansy na 3:1 nie wykorzystał Urugwajczyk po podaniu Leo Messiego. W międzyczasie sędzia pokazał Frenkiemu de Jongowi dwie żółte kartki za faule, w związku z czym Holender opuścił boisko. W konsekwencji obraz gry po raz kolejny uległ zmianie, gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce. Zagrożenie pod bramką Neto stworzył m.in. Wu Lei, czujnością wykazał się jednak Brazylijczyk. W 80. minucie Ernesto Valverde zadecydował o wprowadzeniu na boisko Nélsona Semedo, z placu gry zszedł natomiast Antoine Griezmann.
Przez chwilę wydawać się mogło, że Barcelonie uda się podwyższyć prowadzenie. Nic bardziej mylnego. Kolejna bramka padła łupem Espanyolu – trafienie zapisał na swoim koncie Wu Lei. Gospodarze niesieni przez swoją publiczność w dalszym ciągu atakowali, walcząc o zwycięstwo w derbach. Nie udało się jednak, a mecz, ku uldze kibiców Dumy Katalonii, zakończył się ostatecznie remisem.
Komentarze (478)