Barcelona zakończyła pierwszą rundę zmagań w LaLidze na prowadzeniu w tabeli, ale ma tyle samo punktów co Real Madryt. Katalończycy utrzymują się na fotelu lidera tylko dzięki dwóm bramkom przewagi nad Los Blancos. Barça notuje jednak lepsze wyniki niż wygląda jej gra, a uzależnienie od goli tridente MSG oraz interwencji Ter Stegena, którego nie było na Cornella i może nie być w Superpucharze Hiszpanii, jest znaczące. Marca wymieniła najważniejsze jej zdaniem problemy Blaugrany po pierwszej części sezonu.
Słabość defensywy
Nawet jeden z najlepszych bramkarzy na świecie nie potrafił zapobiec osłabieniu gry obronnej Barcelony. Blaugrana straciła 23 gole w 19 spotkaniach, co jest jej najgorszym dorobkiem od sezonu 2003/2004. Wówczas Katalończycy dali sobie strzelić 25 bramek, ale byli dopiero w pierwszym roku budowy drużyny przez Franka Rijkaarda po latach kryzysu. Obecny bilans straconych goli jest niemal dwa razy gorszy niż ten Realu Madryt i Atlético (po 12), słabszy nawet od Athleticu (13), Sevilli (18) czy Getafe (20), a identyczny jak dorobek Realu Valladolid. Warto zaznaczyć, że w pierwszym sezonie pracy Ernesto Valverde Barcelona straciła 29 goli przez cały sezon.
Cztery zwycięstwa na wyjazdach
Barcelona sięgnęła tylko po połowę możliwych do zdobycia punktów w meczach wyjazdowych, a nie grała jeszcze na Bernabéu, Mestalla, Pizjuán czy La Ceramica. Barça przegrała na San Mamés, Los Cármenes i Ciudad de Valencia, a zremisowała na Anoeta, Cornella i Reyno de Navarra. Podopiecznym Valverde udało się wygrać tylko na Coliseum, Butarque, Ipurua i Wanda Metropolitano, co jest najbardziej znaczącym zwycięstwem w jej spotkaniach wyjazdowych w tym sezonie LaLigi. Barcelona jest dopiero na czwartym miejscu pod względem dorobku punktowego w roli gościa, a w wyprzedzają ją Sevilla (20 punktów), Real Madryt (19) i Real Sociedad (17). Słabą postawę na obcych stadionach Barça rekompensuje sobie na Camp Nou, gdzie zanotowała osiem zwycięstw i jeden remis z Los Blancos.
Barcelona odrabia straty, ale nie zdobywa kompletu punktów
Taka sytuacja miała miejsce już trzy razy. Barcelona przegrywała, udawało jej się odrobić straty i wyjść na prowadzenie, ale ostatecznie nie sięgała po komplet punktów. W meczach z Osasuną, Realem Sociedad i Espanyolem indywidualne błędy decydowały ostatecznie o remisie. W pierwszym z wymienionych spotkań zagranie ręką Gerarda Piqué spowodowało rzut karny, który dał gospodarzom remis 2:2. W pojedynku z Realem Sociedad zawinił Ter Stegen. Niemiec odbił piłkę wprost pod nogi Alexandra Isaka. Z kolei w ostatnią sobotę czerwona kartka Frenkiego de Jonga kosztowała Barcelonę grę w osłabieniu i w konsekwencji utratę bramki na 2:2. Barça mogła zdobyć sześć punktów więcej, gdyby nie te wpadki.
Dorobek punktowy
40 punktów na półmetku zmagań to najgorszy dorobek Barcelony od sezonu 2007/2008, który zakończył się szpalerem piłkarzy Blaugrany dla Realu Bernda Schustera. W tamtych rozgrywkach podopieczni Rijkaarda również mieli 40 punktów po 19. kolejkach, o jeden więcej niż w poprzedniej kampanii, gdzie Barça musiała ostatecznie uznać wyższość drużyny Fabio Capello, choć w połowie kampanii prowadziła w tabeli. Nawet z Tatą Martino na ławce Barcelona nie miała tak niewielu punktów jak obecnie. W rozgrywkach 2007/2008 okazało się, że pozostawienie Rijkaarda w roli trenera po pozbawionym trofeów sezonie 2006/2007 (i odpadnięciu w Lidze Mistrzów po meczu z Liverpoolem na Anfield…) było złą decyzją.
Brak stabilizacji w środku pola
Ernesto Valverde wciąż nie znalazł odpowiedniej formuły dla drugiej linii. Marca pisze o zmniejszeniu roli Busquetsa, obniżce formy De Jonga, przejściu Ivana Rakiticia od zbędnego piłkarza do zawodnika grającego niemal wszystko, kontuzjach i stracie Arthura, rzucaniu Sergiego Roberto między bok obrony a środek pola i wypożyczeniu Carlesa Aleñi. Ostatni z wymienionych wystąpił w podstawowym składzie w pierwszej kolejce LaLigi, a potem zniknął z pola widzenia na kilka miesięcy. Dopiero w grudniu zagrał w czterech spotkaniach, gdy już było niemal pewne, że odejdzie na wypożyczenie. W tym chaosie wyjątkiem jest Arturo Vidal, który znajduje się w najlepszej formie, strzelił sześć goli i… zazwyczaj jest rezerwowym.
Uzależnienie od Messiego, Suáreza i Griezmanna
31 goli dla Barcelony strzeliło trio Messi (13), Suárez (11) i Griezmann (7). Jeśli tridente nie odpali, repertuar ofensywny znacznie spada. Ansu Fati nie zdobył bramki w LaLidze od września, a Carles Pérez od sierpnia. Ousmane Dembélé ma ciągłe problemy z kontuzjami, a jego absencja znacznie ogranicza warianty ofensywne Valverde.
Marca przypomina również cykle, które były udziałem poprzednich trenerów Barcelony. Dziennik wskazuje, że czwarty i piąty sezon Rijkaarda, trzecie rozgrywki Luisa Enrique czy czwarty rok pracy Pepa Guardioli stanowiły wyraźne oznaki wyczerpania pewnej formuły. W tym kontekście dziennik podkreśla ryzyko związane z zatrzymaniem Ernesto Valverde po historycznej klęsce na Anfield, mając na uwadze porażkę w Rzymie rok wcześniej. Druga część sezonu będzie stanowiła odpowiedź na pytanie, czy obecne rozgrywki również zmierzają do podobnego finału, jak przy wyżej wymienionych kampaniach.
Komentarze (48)