W zimowym okienku transferowym Barcelonę opuściło kilku graczy, jak Carles Aleñá, Jean-Clair Todibo, Carles Pérez i Moussa Wagué. W pierwszym zespole zostało wiec tylko osiemnastu piłkarzy, w tym kontuzjowani Luis Suárez i Ousmane Dembélé, którzy mogą już nie zagrać w tym sezonie. To powoduje, że w celu uzupełnienia meczowej kadry Quique Setien musi sięgać po zawodników Barcelony B. W spotkaniu z Getafe powołanie otrzymali Rey Manaj i Ronald Araujo, a wcześniej dostąpili tego wyróżnienia Alex Collado czy Riqui Puig, który w zasadzie jest członkiem pierwszej drużyny, ponieważ pojawia się na niemal każdym treningu, podobnie jak Iñaki Peña. Ansu Fati nie jest w tej sytuacji nawet rozważany do innej ekipy niż ta prowadzona przez Quique Setiena. Z pierwszym zespołem często trenują także inni piłkarze rezerw.
Te ruchy nie pozostają bez wpływu na Barcelonę B. Francisco Javier García Pimienta ma przez to węższą kadrę do dyspozycji, zwłaszcza że jego drużynę opuścili w zimie Alejandro Marques i Abel Ruiz, a Hiroki Abe doznał kontuzji wykluczającej go z gry na resztę sezonu. Trener rezerw musi radzić sobie podczas codziennej pracy bez sześciu czy siedmiu kluczowych piłkarzy. Z grona zimowych nabytków Matheus Pereira i Santiago Ramos wciąż czekają na spełnienie wymogów biurokratycznych, aby móc występować w Segunda División B, a Manaj jest już w orbicie zainteresowań Setiena, co potwierdza powołanie na mecz z Getafe.
Winda awansów
Dlatego też García Pimienta w celu wypełnienia luk w kadrze sięga po zawodników juvenilu A. Beneficjentami tej sytuacji mogą być Ilaix Moriba i Konrad de la Fuente. W ostatnim spotkaniu z Villarrealem B w podstawowym składzie wystąpił Gerard Fernández Peque, który uświetnił debiut w rezerwach strzelonym golem. Po przerwie na murawie pojawił się też Nils Mortimer, a cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział Mika Marmol. Wszyscy ci zawodnicy juvenilu A, razem z bramkarzem Arnau Tenasem, są zapraszani na treningi Barcelony B.
Ten efekt domina związany z awansem zawodników do pierwszego zespołu i do rezerw powoduje oczywiście również ruch w drużynach młodzieżowych. Trener juvenilu A Franc Artiga sięga po piłkarzy juvenilu B, jak Diego López, Brian Peña czy Zaca, choć gdyby nie potrzeby zespołu z wyższej kategorii, z powodu wieku wciąż graliby oni w obecnej ekipie. Podobna sytuacja jest w juvenilu B prowadzonym przez Oscara Lópeza, który liczy na Gerarda Gonzáleza, Marca Jurado i Arnau Casasa z cadete A.
Szansa w kłopotach
Drużyny Barcelony nie mają już sztywnych kadr i awanse piłkarzy z jednego zespołu do drugiego są stałym elementem ostatnich tygodni. Odejście wielu zawodników spowodowało, że dla graczy pojawiła się większa niż kiedykolwiek możliwość trafienia do ekipy z wyższej kategorii, co jest dla nich motywujące i może pomagać im w rozwoju. Są zachwyceni, że proces przyspieszył, ale powinni teraz udowodnić, że warto dać im szansę na wyższym poziomie. Nie ma jednak wątpliwości, że muszą oni cieszyć się zaufaniem trenerów, aby mogło do tego dojść. Najważniejsze w tym wszystkim będzie zachowanie Quique Setiena. Jego poprzednik Ernesto Valverde korzystał z młodych piłkarzy tylko w skrajnie kryzysowych sytuacjach, których nie było zbyt wiele z powodu szerokiej kadry. Jeżeli Setien nie będzie dawał szans utalentowanym zawodnikom, cała drabinka awansów może pójść na marne.
Sytuacja nie jest łatwa dla trenerów zespołów młodzieżowych, którzy muszą lawirować, aby uzupełnić swoje kadry. W najgorszym położeniu jest chyba García Pimienta, od którego oczekuje się zajęcia miejsca premiowanego barażem o awans do Segunda División, choć jego drużyna podlega bezustannym zmianom. Niewykluczone, że w jego przypadku Barcelona będzie musiała zastosować się do maksymy La Masii, że najważniejsze jest szkolenie i szanse dla piłkarzy, a sukcesy sportowe powinny zostać odłożone na dalszy plan.
Komentarze (5)