La Vanguardia: Arthur ciężko pracuje na swoje miejsce w Barcelonie

Dariusz Maruszczak

24 kwietnia 2020, 19:55

La Vanguardia

14 komentarzy

Fot. Getty Images

  • W ostatnich dniach media dużo spekulują na temat możliwego odejścia Arthura z Barcelony
  • Dziennik La Vanguardia zapewnia, że piłkarz ciężko pracuje, aby zapewnić sobie miejsce w klubie
  • Brazylijczyk trenuje nawet po trzy godziny dziennie, przez sześć dni w tygodniu

Arthur przybył do Barcelony latem 2018 roku z łatką piłkarza przypominającego stylem gry samego Xaviego. Już na początku swojej kariery na Camp Nou pokazał, że nie było to porównanie bezzasadne, a znakomitym występem z Tottenhamem na Wembley rozbudził oczekiwania kibiców Blaugrany, stęsknionych za pomocnikiem potrafiącym świetnie kontrolować piłkę i przyczyniającym się do dominacji w grze. Końcówka sezonu nie była jednak w wykonaniu Arthura najlepsza, również przez dokuczające mu kontuzje. Obecne rozgrywki 23-latek rozpoczął bardzo obiecująco. Wydawało się, że wszystko może pójść ku lepszemu, ale znów zaczęły mu przeszkadzać urazy. W dodatku kwestionowany był jego profesjonalizm i brak regularności. Wytykano Arthurowi także kiepskie przygotowanie fizyczne. Te wszystkie kwestie są obecnie wymieniane przez media przy doniesieniach dotyczących zainteresowania różnych klubów Brazylijczykiem. Niektóre źródła podawały nawet, że Barça może włączyć Arthura w jakąś wymianę, choć częściej podkreślana jest wiara klubu w pomocnika. Sam piłkarz nie ma wątpliwości, że chce zostać na Camp Nou, i wygląda na to, że podjął działania, aby zapewnić sobie miejsce w klubie.

Intensywna praca fizyczna

Jak podaje La Vanguardia, Arthur podczas izolacji stosuje bardzo wymagający plan przygotowań fizycznych, obejmujących wszystkie obszary, które mogą mieć wpływ na wydajność piłkarską. W rzeczywistości wprowadził go już kilka miesięcy temu. Brazylijczyk ćwiczy ponad trzy godziny dziennie przez sześć dni w tygodniu, a odpoczywa tylko w niedziele. Ponadto Arthur dba o swoje mięśnie poprzez sesje u fizjoterapeuty i osobistego trenera od przygotowania fizycznego. 23-latek obecnie pracuje nad wzmocnieniem obszaru stawu skokowego po ostatniej kontuzji. Gdy uda mu się to osiągnąć, ma zająć się poprawą muskulatury i wytrzymałości, aby być jak najlepiej przygotowanym do sezonu. Zwłaszcza ten drugi aspekt jest ważny, ponieważ w poprzednich rozgrywkach Arthurowi udało się rozegrać tylko jedno pełne spotkanie, licząc Primera División i Ligę Mistrzów. Postęp był jednak widoczny już w obecnych rozgrywkach, ponieważ sześciokrotnie zanotował pełne 90 minut na murawie.

Arthur nie zaniedbuje również tematu odpowiedniego odżywiania. Zdaniem katalońskiego dziennika dietetyk wysyła osobistemu kucharzowi zawodnika sugestie dotyczące kombinacji potraw, aby były one jak najlepsze dla zawodowego piłkarza. Wszystko ma być skoordynowane z pracownikami Barcelony, w pełnej harmonii z codzienną rutyną. O profesjonalizmie Arthura może świadczyć również rozpoczęcie nauki języka katalońskiego. Robił to od miesięcy, ale dopiero teraz poinformował o tym publicznie.

Idealny pomocnik do tiki-taki

Jeżeli Arthur będzie optymalnie przygotowany fizycznie, nic nie powinno mu stać na drodze, aby osiągnąć sukces w Barcelonie. 23-latek wzorował się na Xavim i stylu Blaugrany, a na boisku widać, że doskonale do niego pasuje. Barça musi pamiętać, że trudno jej będzie znaleźć na rynku pomocnika, który z taką łatwością mógłby zaadaptować się do jej filozofii i uwypuklać jej zalety. Zwłaszcza że w przypadku Arthura mamy do czynienia z młodym piłkarzem, który najlepsze lata ma dopiero przed sobą.

La Vanguardia podaje, że Arthur zanotował w tym sezonie 2089 podań, z czego 1935 było celnych. Jego skuteczność 92,6% sprawia, że jest pod tym względem najlepszym zawodnikiem w Barcelonie, a według niektórych statystyk w LaLidze jest jeszcze precyzyjniejszy (93,5%) i wyprzedza nawet Toniego Kroosa, prowadząc w tej klasyfikacji. Arthur nie tylko skutecznie podaje, ale i jest bardzo aktywny, jeżeli chodzi o pokazywanie się kolegom do gry, co nie zawsze jest regułą w Dumie Katalonii, a powinno być fundamentem tiki-taki. Nie na darmo Barcelona zarówno za kadencji Ernesto Valverde, jak i podczas okresu pracy Quique Setiena wymieniła najwięcej podań właśnie w meczach z udziałem Arthura od pierwszej minuty. Brazylijczyk bez wątpienia wpłynął na liczbę zagrań w spotkaniach z Valencią w październiku 2018 roku (993 podania) i Granadą w styczniu 2020 roku (1002).

Rozwój

Arthur bywał krytykowany również za to, że zbyt często holuje piłkę i spowalnia grę, niwecząc szanse na szybszy atak. Poniekąd takie argumenty są słuszne, ale warto zwrócić uwagę, że przede wszystkim tyczy się to jego pierwszego sezonu, debiutanckiego w Europie i w tak wielkim klubie. W obecnych rozgrywkach ma już na koncie cztery asysty (podwojony dorobek z poprzedniej kampanii) i pierwsze cztery gole w Dumie Katalonii. Znacznie poprawił swoje statystyki, przy niemal dwukrotnie krótszym czasie spędzonym na boisku. Arthur średnio przyczyniał się do zdobycia bramki co 170 minut, co jak na pomocnika jest świetnym wynikiem. Ponadto La Vanguardia podaje, że Barcelona ma większe szanse na zwycięstwo z Arthurem na murawie. Z nim na placu gry Barça wygrała 72% meczów LaLigi, a bez niego – tylko 59%.

Arthur bez wątpienia nie przekonał jeszcze w 100%, że może być godnym następcą Xaviego. Ma jednak ku temu wielkie szanse, tym bardziej, jeśli poprawi newralgiczny aspekt związany z kondycją fizyczną i będzie przejmował odpowiedzialność na boisku, a pewność siebie spowoduje, że będzie podejmował ryzyko. Jeżeli się uda, sukces Arthura będzie jednocześnie sukcesem Barcelony, bo 23-latek jest skrojony pod Dumę Katalonii.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze