Zatrudnienie Setiena było dość niespodziewane, ponieważ wśród głównych kandydatów do zastąpienia Ernesto Valverde wymieniano innych trenerów. Można spekulować, czy 61-latek był opcją zastępczą, ale bez wątpienia znaczenie przy decyzji o jego sprowadzeniu miało wyznawanie filozofii zbieżnej z tą oczekiwaną przez Barcelonę. Mimo to przybycie do nowego klubu w połowie sezonu zawsze jest wyzwaniem i w przypadku Setiena nie było inaczej. Musiał on od początku zmagać się z kontuzjami w zespole i tchnąć nowego ducha w drużynę pogrążoną w apatii, braku stylu czy w problemach wewnętrznych. Dla 61-letniego szkoleniowca urodzonego w Santander była to jednak życiowa szansa, z której nie mógł nie skorzystać. Setien jako doświadczony człowiek z pewnością spodziewał się wielu komplikacji. Na każdym kroku podkreślał, że potrzebuje czasu, żeby przekazać swoją wizję zawodnikom. Nie mógł jednak przewidzieć, że pracę utrudni mu światowa pandemia wirusa. Właśnie z tego powodu w trakcie pierwszych 100 dni jego pracy Barcelona rozegrała tylko dwanaście spotkań.
Już w debiucie Setiena 19 stycznia w meczu z Granadą było widać rękę trenera, choć Barça wygrała tylko 1:0. Na Camp Nou powiało świeżością, zwłaszcza że na boisku pojawił się wyczekiwany wychowanek Riqui Puig. Później jednak entuzjazm został ostudzony. Barcelona ledwo poradziła sobie z Ibizą w Pucharze Króla (2:1), a później przegrała w kiepskim stylu z Valencią (0:2). Nastroje poprawiła wygrana z Leganés (5:0) w kolejnej rundzie Copa del Rey i zwycięstwo z Levante (2:1) po dwóch trafieniach Ansu Fatiego. Ciągle było jednak widać wahania formy. W ćwierćfinale Pucharu Króla drużyna Setiena odpadła po rywalizacji z Athletikiem (0:1), a potem w LaLidze wygrała trzy mecze z rzędu z Realem Betis (3:2), Getafe (2:1) i Eibarem (5:0). Barcelona nie poszła jednak za ciosem, a w Neapolu jedynie zremisowała 1:1. Jeszcze gorzej było w Madrycie, gdy przegrała w El Clásico 0:2. Ostatnim spotkaniem Setiena było dość szczęśliwe zwycięstwo z Realem Sociedad (1:0). Wyniki nie były idealne, Barça zmagała się z trudnościami, ale nie sposób jest rozliczać trenera po tak niewielu pojedynkach. Faktem pozostaje, że Duma Katalonii prowadzi w tabeli i ma przed sobą rewanż w 1/8 finału Ligi Mistrzów na własnym stadionie po strzeleniu gola na wyjeździe.
Wydaje się, że Setien został dobrze przyjęty przez szatnię i stopniowo starał się wprowadzać swoje pomysły. Nie wchodził w konflikty i medialne spekulacje, starając się je raczej gasić, jak w przypadku kontrowersji związanych z jego porywczym asystentem Ederem Sarabią. Mimo początkowego entuzjazmu nie stawiał jednak tak często na młodych zawodników, z wyjątkiem Ansu Fatiego. To właśnie Setien odpowiada za odejście Carlesa Péreza, za co bardzo szybko musiał zapłacić, gdy do kontuzjowanego Luisa Suáreza dołączył Ousmane Dembélé, a braki w ataku spowodowały konieczność kupna Martína Braithwaite’a. Trener długo też szukał optymalnego ustawienia, stawiając nie tylko na klasyczne 4-3-3, ale także 4-4-2 lub 3-5-2. Setien od przybycia do Barcelony próbuje przekonać piłkarzy do wyższego pressingu i w większym stopniu skupia się na utrzymywaniu w posiadaniu futbolówki, które wzrosło podczas okresu jego pracy. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, tylko Manchester City dłużej utrzymuje się przy piłce niż Barça (70,5% do 69,5%). Setienowi nie udało się za to poprawić słabej skuteczności w meczach wyjazdowych. Na Camp Nou Barça wygrała wszystkie sześć meczów, ale na terenie rywali tylko dwa starcia, przy jednym remisie i trzech porażkach.
Za kadencji Setiena nieszczególnie zmieniła się hierarchia w zespole. Najdłużej przebywali na boisku Leo Messi i Marc-André ter Stegen (po 990 minut), a za ich plecami są Sergio Busquets (959), Antoine Griezmann (949) i Frenkie de Jong (916). Tylko Francuz i Ivan Rakitić wystąpili we wszystkich 12 meczach, choć Chorwat jest dopiero jedenasty w drużynie pod względem czasu spędzonego na boisku. Najlepszym strzelcem jest Messi (8 goli), a poza Griezmannem (5) żaden piłkarz nie zdobył więcej niż dwóch bramek. Pod względem asyst także królował Argentyńczyk (7), a po dwa podania przy golach mieli Arturo Vidal, Nélson Semedo i Rakitić. Zależność od Messiego również się nie zmieniła. Kapitan Barcelony odpowiada za 36% bramek zespołu i miał udział przy 70% trafień, wliczając też asysty. Jeżeli chodzi o podstawowy skład, Setien dość wymiennie stawiał na Clementa Lengleta i Samuela Umtitiego u boku Piqué. Ponadto trener liczył na Nélsona Semedo na prawej obronie, a w obliczu kontuzji w ataku sporo występował Fati (591 minut). Łącznie Setien dał szansę na grę 21 zawodnikom, a oprócz graczy pierwszego zespołu na boisku przebywali też Riqui Puig (93 minuty), Carles Pérez (69) i Collado (5).
Komentarze (6)