Martín Braithwaite: Widzę siebie zdobywającego trofea z Barceloną

Julia Cicha

29 kwietnia 2020, 18:30

Mundo Deportivo

15 komentarzy

Fot. Getty Images

Martín Braithwaite udzielił kolejnego w ostatnim czasie wywiadu, tym razem dla AFP. Opowiedział o grze w Barcelonie oraz o zimowym transferze.

- Moja przyszłość będzie w Barcelonie. Ludzie nie wiedzą, że przez lata wyobrażałem sobie siebie grającego w wielkim klubie i dawałem z siebie wszystko, by spełnić to marzenie. To nie przypadek. Jestem w Barcelonie, podpisałem umowę na cztery lata i widzę siebie wygrywającego tu tytuły.

- Usłyszałem, że Barça się mną interesowała i że istniała możliwość transferu poza okienkiem. Kilka dni przed podpisaniem umowy otrzymaliśmy ofertę i powiedziałem sobie: „Ok, robi się poważnie, wydaje się, że naprawdę się to stanie”. To było bardzo emocjonujące, ale musiałem się skupić na Leganés. Walczyliśmy o utrzymanie, więc brak skupienia byłby brakiem szacunku. Z tego powodu nikomu nie powiedziałem przed podpisaniem kontraktu. Moja żona podejrzewała, ale dowiedziała się na trzy dni przed. Nawet nie ja jej to powiedziałem, informacja pojawiła się w mediach i musiałem jej powiedzieć: „Ok, usiądźmy, muszę z tobą porozmawiać”. Wieczorem zadzwoniła do mnie rodzina, by sprawdzić, czy to prawda.

- Początek relacji z Messim był naturalny. Koniec końców nie jest tak trudno grać z nim, biegasz, a on cię znajdzie. Nie ma tu żadnych moich zasług!

- Piłkarze Leganés byli fantastyczni, zrozumieli mój wybór. Powiedzieli mi, że gdyby byli na moim miejscu, zdobiliby to samo. Później byli nieco obrażeni z powodu przepisów, rozumiem to. Stracili ważnego gracza i nie mogli pozyskać nowego, kiedy już byli w trudnej sytuacji. Ten zapis powinno się zmienić.

- Myślę, że zacząłem być silny psychicznie w wieku 18 lat, kiedy złamałem nogę. To było trudne, zadawałem sobie wiele pytań, przeczytałem wiele książek. Zdałem sobie sprawę, że byłem już profesjonalnym piłkarzem, ale nie szanowałem dziecka, którym byłem, marzyłem o zajściu jak najdalej. Obiecałem sobie, że będę pracować tak ciężko, jak mogę, i zacząłem spisywać moje osobiste i profesjonalne cele. Ta kontuzja była błogosławieństwem.

- W dzieciństwie spędziłem dwa lata na wózku, w wieku 5-7 lat. Nie pamiętam zbyt dobrze tej epoki, ale pamiętam, że byłem smutny. Pamiętam, jak patrzyli na mnie ludzie… Sprawiali, że czułem się inny.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze