José Mourinho udzielił wywiadu dziennikowi Marca. Nie zabrakło w nim odniesień do jego pracy w Realu Madryt i rywalizacji z Barceloną.
Mija osiem lat od pamiętnego zwycięstwa w lidze hiszpańskiej. Real pod twoją wodzą zdobył w sezonie 2011/2012 rekordową liczbę punktów i bramek. Uważasz to za największe dokonanie w swojej karierze?
Ciężko mi stwierdzić, czy był to najważniejszy punkt mojej kariery, ale nie mam wątpliwości, że było to coś wyjątkowego, ponieważ zakończyliśmy wtedy dominację Barcelony. Zrobiliśmy to w najlepszy możliwy sposób, zdobywając największą liczbę punktów i goli. To nie było tylko wygranie ligi, to było przejście do historii.
Mimo wszystko na koniec sezonu byliście rozczarowani, ponieważ w Lidze Mistrzów odpadliście w dwumeczu z Bayernem.
To prawda, w tym sezonie byliśmy najlepsi w Hiszpanii, ale też na świecie. Porażka z Bayernem była dla nas bardzo bolesna.
W Hiszpanii mierzyliście się z najlepszą Barceloną w historii, z Xavim, Iniestą i Messim na boisku oraz Pepem Guardiolą na ławce trenerskiej. Co było kluczem do sukcesu i wygrania w lidze?
Myślę, że zrobiliśmy to dzięki temu, że znaleźliśmy dla siebie styl gry, w którym byliśmy najlepsi. Dostosowaliśmy wszystkie aspekty tak, by zaadaptować je do umiejętności naszych piłkarzy. Oczywiście nie można zapominać o wielkim talencie poszczególnych graczy i rozumieniu się bez słów na boisku, to było bardzo ważne. Wszyscy byliśmy zjednoczeni, skoncentrowani na tym, by zostać mistrzami.
W 26. kolejce wygraliście na Camp Nou 2:1 i przybliżyliście się do mistrzostwa. Jak wspominasz tamten mecz?
Bardzo dobrze. Szukaliśmy w tym spotkaniu zwycięstwa, ale remis także byłby dla nas dobry. Przygotowaliśmy się do tego pojedynku w odpowiedni sposób. Cały czas powtarzałem zawodnikom: "Wygramy ten mecz. To oni są pod presją i podchodzą emocjonalnie, grają u siebie. My będziemy spokojni i zadamy im decydujący cios". Tak też się stało, gdy wyrównali. Rozum wygrał z emocjami.
Komentarze (62)