Po styczniowym półfinale Superpucharu Hiszpanii Luis Suárez przeszedł operację kolana, przez którą miał przegapić dużą część sezonu. Z klubem pożegnał się Carles Pérez, który przeszedł do Romy. Linia ataku Barcelony ucierpiała jeszcze bardziej, gdy kolejną kontuzję złapał Ousmane Dembélé. Z tego powodu dyrekcja postanowiła w awaryjnym trybie zakontraktować Martína Braithwaite'a, aby załatać dziury w ofensywie.
Jak podkreśla Marca, pandemia koronawirusa sprawiła, że sytuacja kadrowa drużyny Quique Setiena zmieniła się. Do gry wrócił Luis Suárez, który w dwóch pierwszym meczach po wznowieniu rozgrywek spędził na boisku 69 minut. Co prawda wciąż nie jest gotowy, by rozegrać spotkanie w pełnym wymiarze czasowym, jednak jego obecność na pewno cieszy sztab szkoleniowy Barçy.
Dzięki temu, że Urugwajczyk dopiero wchodzi w rytm meczowy, więcej minut otrzymali Martín Braithwaite i Ansu Fati. Obydwaj wykorzystali swoje szanse i strzelili gole, sprawiając, że Quique Setien obecnie ma problem bogactwa w ataku. Marca przytoczyła sytuację z meczu z Leganés, w którym bardzo chciał wystąpić Duńczyk, jednak z powodu obecności Luisa Suáreza i Ansu Fatiego całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.
Szkoleniowiec Barçy jest świadomy, że jego zawodnicy są głodni gry, dlatego zamierza rotować składem, aby każdy mógł spędzić na boisku satysfakcjonującą liczbę minut. Nie wiadomo jednak, jakie decyzje będzie podejmował trener w najtrudniejszych meczach. Jutrzejszy pojedynek z Sevillą jest bardzo ważny w kontekście walki o mistrzostwo, dlatego ci, którzy nie pojawią się na murawie, mogą być niezadowoleni.
O swoją pozycję nie powinien się martwić Antoine Griezmann. Francuz został obdarzony zaufaniem przez Quique Setiena mimo że nie znajduje się obecnie w najlepszej formie strzeleckiej. Trener docenia jednak to, jak były zawodnik Atlético pracuje na boisku, szczególnie w defensywie.
Komentarze (27)