Katalońskie media poinformowały, że dobiegły końca dzisiejsze rozmowy przedstawicieli piłkarzy z klubem ws. obniżenia wynagrodzeń w związku z pandemią. Teoretycznie termin na osiągnięcie porozumienia mija dzisiaj, ale obie strony miały zgodzić się na przedłużenie negocjacji do przyszłej środy 11 listopada.
Oznacza to, że Barça nie podejmie na razie żadnych kroków w kierunku jednostronnego obniżenia pensji, co mogłoby skończyć się w sądzie. Według niektórych doniesień istniałaby wtedy możliwość, że piłkarze mogliby odejść za darmo. Przypomnijmy, że Barcelona musi zaoszczędzić około 190 mln euro, a więc 30% tego, co wydaje na pensje. Klub prosi zawodników o możliwość odroczenia części płatności na kolejne lata, kiedy to w teorii kibice wrócą na stadion, a turyści do muzeum i do sklepów. Z kolei gracze, którym kończą się kontrakty, będą mogli odzyskać pieniądze np. pełniąc rolę ambasadorów klubu.
Mundo Deportivo podaje, że do tej pory piłkarze nie chcieli podpisywać porozumienia z Komisją Zarządzającą, tylko woleli poczekać na nowy zarząd po wyborach. Kompromisem może być przełożenie wypłaty wynagrodzeń za styczeń i luty w oczekiwaniu na wybory. Catalunya Radio przypomina, że w przypadku braku porozumienia klub może nawet ogłosić na początku roku upadłość, czego domaga się jedna z firm będących z nim w konflikcie.
Komentarze (26)