Jak za dawnych, dobrych czasów

Mateusz Doniec

8 grudnia 2020, 12:02

23 komentarze

Fot. Getty Images

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

0:3

Herb FC Barcelona

Juventus FC

JUV

  • 13' (k.), 52' (k.) Cristiano Ronaldo 
  • 20' Weston McKennie 

Dzisiejszy mecz pomiędzy finalistami Ligi Mistrzów z 2015 roku ma szczególny wydźwięk. Mimo że oba zespoły zapewniły już sobie awans do fazy pucharowej, nie wiadomo jeszcze, która ekipa zajmie pierwsze miejsce w grupie. Ale przede wszystkim dzisiaj będziemy świadkami czegoś, czego brakowało nam od wielu miesięcy – pojedynku Leo Messiego z Cristiano Ronaldo. Ci dwaj geniusze zdominowali ostatnie 15 lat piłki nożnej. Dzisiaj spotkają się po raz pierwszy, odkąd CR7 opuścił Real Madryt i dołączył do Starej Damy.

Barcelona przystępuje do tego meczu nie dość, że podłamana ligową porażką z Cádizem, to jeszcze osłabiona kontuzją Ousmane’a Dembélé, który zakończył mecz z naciągniętym mięśniem uda. Z drugiej strony, jak podają hiszpańskie dzienniki, do gry gotowy jest już Ronald Araujo. Trudno przewidzieć, jaką jedenastkę wystawi Koeman. Czy ustawi na środku obrony będącego w rytmie meczowym Minguezę, czy powracającego Araujo? Nie wiadomo również, kto będzie partnerem De Jonga w środku pola, choć katalońskie media przewidują występ od pierwszej minuty Miralema Pjanicia. Największy ból głowy holenderski szkoleniowiec ma z zestawieniem linii ataku. Mecz z Cádizem pokazał, że ustawienie razem na boisku trzech nominalnych „dziesiątek” w osobach Coutinho, Griezmanna i Messiego kompletnie się nie sprawdziło. Zespół Juventusu nie ma większych problemów kadrowych. Co prawda kontuzjowani są dwaj środkowi obrońcy – Chiellini i Demiral, ale wobec obecności De Ligta i Bonucciego kibice Starej Damy nie muszą się szczególnie martwić. Ponadto Mistrzowie Włoch przyjadą na Camp Nou podbudowani wyrwanymi w końcówce meczu trzema punktami w meczu derbowym z Torino.

Liga Mistrzów azylem Barcelony

Patrząc na to, co dzieje się z Dumą Katalonii na krajowym podwórku, trudno uwierzyć, że jest ona jedyną ekipą, która zanotowała do tej pory komplet zwycięstw w Lidze Mistrzów. Barça ma w tym sezonie okazję powtórzyć zeszłoroczny wyczyn Bayernu Monachium, który zdobył komplet 18 punktów w fazie grupowej. Blaugrana może się również pochwalić, razem z Bayernem oraz Borussią Mönchengladbach, najlepszą ofensywą (po 16 bramek) oraz jedną z najlepszych linii obronnych – tylko 2 stracone gole. Co może dziwić jeszcze bardziej, to fakt, że w dotychczasowych meczach europejskich rozgrywek zawodnicy Koemana świetnie radzą sobie na wyjazdach (2:0 z Juventusem, 3:0 z Dynamem i 4:0 z Ferencvárosi). Barcelona ma aktualnie więcej punktów zdobytych w Lidze Mistrzów niż w LaLidze, mimo rozegrania pięciu meczów mniej.  

W dzisiejszym meczu stawką jest awans do 1/8 finału z pierwszego miejsca, a co za tym idzie możliwość wylosowania teoretycznie słabszego zespołu. Aby osiągnąć ten cel, Barcelonie wystarczy nawet porażka 0:2. Ronald Koeman, zawodnicy oraz kibice nie biorą w ogóle takiego scenariusza pod uwagę. Z pewnością Holender ma pewien dylemat. Wystawić do boju teoretycznie najlepszy skład, który jednak uległ w sobotę Cádizowi, czy może dać szansę młodzieży, która bezproblemowo rozprawiła się z Dynamem Kijów i Ferencvárosi na nieprzyjemnych terenach. Tak czy inaczej, nikt nie zamierza kalkulować. Zarówno Barcelona jak i Juve chcą wygrać i oba zespoły dołożą wszelkich starań, aby rozstrzygnąć wynik spotkania na swoją korzyść.   

Ligowe kłopoty dominatorów

Spotkanie Barcelony z Juventusem to też starcie drużyn, które w ostatnich latach zdominowały rozgrywki na krajowym podwórtku. Juve w zeszłym sezonie zdobyło Scudetto już po raz 9 z rzędu, natomiast Barcelona wygrywała mistrzostwo Hiszpanii w 8 z ostatnich 12 sezonów. Tegoroczna kampania zapowiada się jednak na dosyć trudną dla obu krajowych dominatorów. Ostatni raz, kiedy FC Barcelona znajdowała się w tak kiepskiej sytuacji po 10 kolejkach, miał miejsce w 1987 roku. A wtedy jeszcze za zwycięstwo przyznawano nie 3 a 2 punkty. Barça zajmuje 9. miejsce w tabeli Primera División i do liderującego Atlético traci już 12 punktów. Trudno sobie wyobrazić, że Dumie Katalonii uda się jeszcze w tym sezonie dogonić ekipę prowadzoną przez Diego Simeone. Powodów takiej sytuacji jest mnóstwo. Począwszy od fiaska transferów napastnika oraz środkowego obrońcy, o których zabiegał Ronald Koeman, przez kontuzje kluczowych zawodników, po kiepską formę poszczególnych piłkarzy.

Ligowa sytuacja Juventusu nie jest tak zła, jak Barcelony. W tabeli ligi włoskiej zajmuje miejsce czwarte, a do pierwszego Milanu traci 6 punktów. Andréa Pirlo, który podobnie jak Ronald Koeman przejął od początku tego sezonu stery nad drużyną, musiał poukładać kadrę wzmocnioną w zeszłym okienku transferowym wieloma zawodnikami. Pomimo licznych słów krytyki i niecodziennej jak dla Juve sytuacji w lidze, Bianconeri jeszcze ani razu nie przegrali w lidze. Aktualnie mają na koncie po 5 zwycięstw i remisów. Warto jednak zaznaczyć, że biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, tylko Barcelona była w stanie pokonać Starą Damę. Dzisiaj, mimo że mecz odbywa się na Camp Nou, zespół ze stolicy Katalonii będzie miał o tyle trudniej w porównaniu do pierwszego meczu, że do składu Juventusu wrócił Cristiano Ronaldo. Portugalczyk zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców Serie A z 8 bramkami na koncie i z pewnością ma chrapkę na przypomnienie o sobie kibicom Barcelony.

Ostatni taniec piłkarskich bogów

Najlepszą zapowiedzią tego meczu nie będzie żadna analiza, wnikliwe porównania czy stawka, jaką jest pierwsze miejsce w grupie G. Wystarczy napisać: „Messi vs Ronaldo”. Wielcy piłkarze, geniusze, którzy zdominowali tę dyscyplinę na przestrzeni ostatnich 15 lat. Ci bogowie futbolu staną naprzeciw siebie po raz pierwszy od maja 2018 roku, kiedy El Clásico na Camp Nou zakończyło się wynikiem 2:2. Wtedy zarówno Leo Messi, jak i Portugalczyk zanotowali po jednym trafieniu. Kto wie? Być może będzie to ostatnia taka szansa, zobaczyć te dwa fenomeny naprzeciw siebie? Ich era już się kończy. Nie są tymi samymi piłkarzami co jeszcze 5, 10 lat temu. Wciąż jednak tworzą wielki mit. Mit, który z pewnością przyciągnie dzisiaj przed telewizory tłumy widzów.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (23)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze