Błędy w obronie pogrążają Barcelonę w tym sezonie

Dariusz Maruszczak

10 grudnia 2020, 11:30

Sport

30 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Jednym z problemów Barcelony w tym sezonie jest jej gra w obronie
  • Katalończycy popełniają zbyt dużo prostych błędów i reagują nerwowo w napiętych sytuacjach
  • Barça traci średnio jednego gola na mecz

Barcelona znalazła się w trudnej sytuacji, ponieważ w LaLidze traci do prowadzącego w tabeli Atlético już dwanaście punktów, a w fazie grupowej Ligi Mistrzów zajęła drugie miejsce i w 1/8 finału trafi na silnego rywala. Katalończycy mają sporo problemów, a jeden z nich dotyczy postawy defensywy. Barça w szesnastu meczach tego sezonu straciła szesnaście goli, a niektóre z nich padły po banalnych błędach niegodnych tak dużego klubu.

Liczba fatalnych pomyłek rośnie ze spotkania na spotkanie. W pojedynku z Alavés (1:1) błąd Neto kosztował Barcelonę utratę gola i choć później udało się wyrównać, trafienie z pierwszej połowy uwarunkowało przebieg rywalizacji i w konsekwencji doprowadziło do straty punktów. Brazylijczyk został zastąpiony przez Marca-André ter Stegena w kolejnych starciach, ale mimo kilku dobrych występów również Niemiec zawalił spotkanie z Atlético (0:1), gdy wyszedł zbyt wysoko do podania skierowanego do Yannicka Carrasco.

Katastrofą okazała się też konfrontacja z Cádizem (1:2). Najpierw Oscar Mingueza źle zachował się w polu karnym (obrońca reklamował, że był faulowany) i niemal sam pokonał Ter Stegena (ostatecznie bramka padła po dobitce gracza gospodarzy). Później po wyrównaniu na 1:1 wydawało się, że Barça może dokonać remontady, ale podopieczni Ronalda Koemana popełnili kolejny błąd. Jordi Alba nie najlepiej wyrzucił piłkę z autu, stawiając w trudnym położeniu Clementa Lengleta, ale Francuz nie powinien przepuszczać piłki, powodując dalsze zamieszanie w obronie. Ter Stegen nie zdołał jej wybić i w konsekwencji beniaminek znów wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał do końca.

Do tego dochodzą inne pomyłki związane z przewinieniami w polu karnym. Frenkie de Jong wcale nie musiał faulować Djene w meczu z Getafe (0:1), choć w tej sytuacji były wątpliwości, czy zespołowi Bordalasa należała się jedenastka, podobnie jak w pojedynku z Juventusem, gdy Ronald Araujo starł się z Cristiano Ronaldo. Kluczowym wydarzeniem El Clásico (1:3) mógł być faul Lengleta na Sergio Ramosie, po którym kapitan Realu wykorzystał jedenastkę, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Francuz nie spisał się też dobrze w starciu ze Starą Damą, gdy swoim zagraniem ręką dał rywalom rzut karny i upragnionego trzeciego gola, który zdecydował o tym, że Bianconeri przeskoczyli w grupie Barcelonę.

Podopieczni Ronalda Koemana często mają problemy z zachowaniem koncentracji, o czym świadczy również drugie trafienie dla Juventusu. McKennie został wówczas pozostawiony w polu karnym, co obciąża źle ustawionych środkowych obrońców oraz pomocników, na czele z Miralemem Pjaniciem, którzy nie wrócili za rywalem.

Gdyby nie proste błędy w obronie, wyniki i gra Barcelony mogłyby wyglądać nieco lepiej. Do Ronalda Koemana też można mieć różne zarzuty, ale trudno winić go bezpośrednio za niektóre pomyłki indywidualne. Tym bardziej, że w związku z kontuzjami w zespole nie ma on zbyt dużego pola manewru. Nie ma jednak wątpliwości, że Holender musi znaleźć sposób na poprawę gry w defensywie. Media informują w tym kontekście o zarzutach ze strony piłkarzy, którzy uważają, że zaordynowana przez Koemana taktyka 4-2-3-1 nie sprzyja lepszej postawie w obronie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (30)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze