Braithwaite trafił do Barcelony w lutym w trybie awaryjnym po kontuzjach Luisa Suáreza i Ousmane’a Dembélé. Od początku emanował pewnością siebie i determinacją. Wierzył, że dzięki ciężkiej pracy zdoła wywalczyć sobie miejsce w Dumie Katalonii. Mimo to nie było mu łatwo, ponieważ przełożenie rozgrywek dało El Pistolero czas na wyleczenie kontuzji, co odbiło się na liczbie szans na grę dla Duńczyka. Napastnik w poprzednim sezonie spędził na murawie jedynie 409 minut i strzelił tylko jednego gola.
Latem wydawało się, że Braithwaite może być na wylocie z Barcelony, ale ostatecznie pozostał w klubie. Chciał dalej walczyć o swoje miejsce i spełnienie marzeń. Mimo bycia jedynym typowym środkowym napastnikiem w kadrze nie miał zbyt wielu okazji do występów na początku pracy Ronalda Koemana. W podstawowym składzie pojawił się po raz pierwszy dopiero 24 listopada, po dziesięciu spotkaniach sezonu. Do konfrontacji z Dynamem w Kijowie grał tylko przez 47 minut.
Występ Braithwaite’a w meczu z ukraińskim klubem okazał się jednak przełomowy. Duńczyk strzelił dwa gole i zaliczył asystę, dzięki czemu zyskał przychylność Koemana. W kolejnych starciach z Osasuną i Ferencvárosi znów trafiał do siatki. Później oprócz konfrontacji z Juventusem na Camp Nou Braithwaite za każdym razem wybiegał na boisko w wyjściowej jedenastce. Co więcej, we wszystkich pięciu kolejnych pojedynkach spędzał na murawie pełne 90 minut. 29-latek w pewnym momencie się zablokował i wydawało się, że może stracić swoje miejsce, ale w końcu w meczu z Realem Valladolid znów wpisał się na listę strzelców. Ostatnie dziewięć spotkań Barcelony to osiem występów Braithwaite'a w podstawowym składzie.
Koeman może cenić jego ciężką pracę na boisku i podczas treningów, ale przede wszystkim to, że zapewnia odpowiednie warianty taktyczne, grając na środku ataku lub na skrzydle. Ponadto więcej bramek od Braithwaite’a (5) zdobył w tym sezonie tylko Leo Messi. Duńczyk trafia do siatki co 154 minuty. Nie zmienia to planów Barcelony, która wciąż musi szukać środkowego napastnika, ale 29-latek pokazał, że może być przydatny i stanowić wzór do naśladowania, jeżeli chodzi o ambicję i determinację. Braithwaite nie poddał się, nie marudził, ale za to dużo pracował i ostatnio zbiera tego owoce.
Komentarze (20)