Unzué: Oby plusem tej pandemii było to, że docenimy nasze codzienne życie

Maciej Łoś

28 grudnia 2020, 13:30

Marca

Brak komentarzy

Fot. Getty Images

Juan Carlos Unzué udzielił obszernego wywiadu dziennikowi Marca. Były bramkarz i asystent trenera w Barcelonie opowiedział m.in. o swojej chorobie, o pandemii i o aktualnej sytuacji w klubie.

Minęło siedem miesięcy, odkąd ogłosiłeś, że jesteś chory na stwardnienie zanikowe boczne (ALS). Jak się czujesz?

Czuję się dobrze, a psychicznie jest mi lepiej niż podczas konferencji prasowej, gdy powiedziałem o swojej chorobie. Otrzymałem od tego czasu wiele wsparcia i pomocy od ludzi i to dało mi dużo energii. Kontaktowałem się z neurologiem, który potwierdził mi, że postęp choroby jest powolny, ale następuje, ponieważ coraz bardziej mnie ogranicza. Zaczynam mieć problemy z czynnościami, które trzeba wykonywać precyzyjnie rękami.

Jak wpłynęła na ciebie pandemia? Wydaje mi się, że to nie jest łatwy czas?

Pierwsza kwarantanna zastała mnie wtedy, gdy byłem już w domu od kilku miesięcy, moja rutyna zmieniła się diametralnie w stosunku do poprzednich lat. Przygotowywałem się już wtedy do nowego życia. Ale wiem od moich kolegów, że koronawirus sprawił, że zapomniano o innych chorobach, nie tylko o stwardnieniu zanikowym bocznym. Trzeba pamiętać o wszystkich, którzy cierpią na inne schorzenia, żeby nikt nie czuł się samotny.

Mówisz głosem 3000 osób chorych na stwardnienie zanikowe boczne. Jaką wiadomość od nich przekazujesz?

Zamiast zgłębiać szczegóły samej choroby, staram się dowiadywać, jak wygląda sytuacja i rzeczywistość około 30-35 osób, z którymi mam regularny kontakt. Nie chcę mówić tylko o sobie, a o całej społeczności chorych. Naszym celem jest to, by ludzie usłyszeli o nas. Jeśli się nie wie o ALS, to wtedy nie wiadomo, jak pomagać.

Traktujesz swoją chorobę ze spokojem, uczysz i jesteś wzorem dla innych.

Nie czuję się dobrze z tym, jak mówi się o mnie, że uczę o tej chorobie czy daję jakieś rady. Każdy człowiek ma swoją historię i świat. Nawet wśród chorych na ALS jest wiele różnic. Chcę, żeby ludzie mogli się zreflektować i podejmować własne decyzje.

Czy futbol wciąż jest teraz ważny w twoim życiu?

Tak, cały czas. Ale nie patrzę już na piłkę jak trener, który wszystko analizuje i wyciąga wnioski, choć czasem mam jeszcze takie momenty.

Na pewno śledzisz Barcelonę. Co sądzisz o Koemanie?

Jeśli chodzi o grę, to idea się bardzo nie zmieniła. System jest trochę inny, ale myśl Cruyffa wciąż jest obecny. System nakazuje zawodnikom pewne zachowania, ale wszystko inne podlega idei. Najważniejsze jest to, by zespół rósł w siłę, ale nie jest to łatwe ze względu na okoliczności. Trzeba pamiętać o tym, że jesteśmy w trakcie zmiany cyklu, niedługo Leo Messi zakończy swoją karierę. Mam nadzieję, że nowy zarząd przekonał go, żeby nie opuszczał jeszcze Barcelony i walczył dalej o trofea na Camp Nou, ale decyzja należy do niego. Trzeba go wysłuchać, to nie jest dziecko i wie, co czuje. To jest teraz priorytet.

Czy wymaga się od niego za dużo biorąc pod uwagę jego wiek?

Bardzo ciężko jest być numerem jeden. Jego pozycja nie jest przypadkowa, on musi walczyć z presją od dawna. Nie jest łatwo zostać zawodowym piłkarzem, a jeszcze trudniej jest wejść na sam szczyt. Ale patrząc na najlepszych piłkarzy w historii, to Messi potrafił utrzymać się najdłużej na najwyższym poziomie. I przekonamy się o tym dopiero wtedy, gdy już przestanie grać.

Miałeś okazję poznać także Diego Maradonę. Jaki on był?

Pamiętam jego wielkie serce, hojność i życzliwość. Mając swoje doświadczenie nie wahał się opowiadać ludziom o błędach, które popełnił, i przestrzec ich przed naśladowaniem go. Nie chciał, by ktoś robił to samo. Taki był prywatnie, a jego umiejętności piłkarskie są znane całemu światu.

Często mówisz także o wpływie Johana Cruyffa na twoje życie.

Od niego nauczyłem się wiele w krótkim czasie. To były zaledwie dwa lata, byłem młody i nie grałem, ale podpisałem kontrakt z Barceloną i Johan był kimś, kto sprawił, że moja kariera potoczyła się dalej w ten sposób. Nauczyłem się tam tego, że nie wychodzi się na boisko z myślą, że będzie, co będzie, tylko gra się o zwycięstwo. Ta presja wygrywania staje się twoją codziennością. Dodatkowo Cruyff wprowadził do Barçy swoją ideologię, która jest obecna od 30 lat, choć oczywiście ewoluuje. Chodzi nie tylko o grę, ale także o mentalność. Zmienił sposób myślenia piłkarzy Barcelony.

Trenował cię także Luis Aragonés.

Spędziłem z nim dwa lata w Sevilli i rok w Oviedo, to był fantastyczny czas. Był jak otwarta książka, jego inteligencja pozwalała mu przekonać do siebie każdego, to bardzo mi się podobało. Potrafił sprawić, że drużyna z wieloma liderami dobrze funkcjonowała, potrafił dotrzeć do zawodników. Wywarł na mnie wpływ zarówno jako piłkarza, jak i człowieka.

Miałeś okazję współpracować z Pepem Guardiolą i Luisem Enrique. Jakie są sekrety ich sukcesów?

Ich pasja do piłki nożnej, mania udoskonalania, stałego poprawiania się. Mają inne charaktery i sposób porozumiewania się z piłkarzami, ale obydwaj potrafią przekazać swoje doświadczenie z boiska. Ich podopieczni na pewno ich nie zapomną.

To samo można powiedzieć o Diego Simeone, z którym też się znasz. Myślisz, że uda mu się wygrać LaLigę z Atlético w tym sezonie?

Ma do tego możliwości. Z trzech najsilniejszych drużyn to Atlético w tym sezonie gra najrówniej. W dobrej formie jest także Real Sociedad, ale wszystko zależy od tego, jak będą radzić sobie Real i Barcelona. Zwróciłbym jednak uwagę na to, że Simeone potrafił utrzymać zespół na tym poziomie przez tyle lat, mimo że w obecnych czasach dominuje brak cierpliwości.

Kilka tygodni temu Zidane był bardzo krytykowane, ale wygląda na to, że pokonał kryzys.

Real Zidane’a przyzwyczaił nas do tego. To zespół, który potrafi uniknąć kryzysu, mimo że wszystko na niego wskazuje. To jest warte podkreślenia. Chodzi nie tylko o taktykę, ale także o współżycie z zawodnikami. A na koniec Królewscy wygrywają Ligę Mistrzów.

W lutym wraca Champions League. Co sądzisz o dwumeczu Barcelony z PSG?

Sądzę, że będzie to bardzo ciekawe starcie ze względu na zawodników na boisku i ostatnią historię obydwu zespołów. To będzie piękny spektakl. Neymar wróci na Camp Nou w barwach przeciwnej drużyny. Wydaje mi się, że dwumecz będzie wyrównany, nie widzę wielu różnic. W lutym nie można patrzeć na to, co działo się z obiema drużynami w momencie losowania. Przez te dwa miesiące może się zmienić bardzo wiele.

Wspomniałeś, że Neymar wróci na Camp Nou jako piłkarz PSG. Wielu kandydatów na prezydenta Barcelony mówi o jego ponownym transferze. Według ciebie to możliwe?

Będzie to skomplikowane ze względu na to, w jaki sposób odszedł z klubu oraz co działo się później. Podjął ambicjonalną decyzję, ponieważ chciał walczyć z Messim o pozycję najlepszego piłkarza na świecie, a będąc w Barcelonie i dzieląc z nim szatnię nie miał z nim szans przez to, co Leo pokazywał na każdym treningu i w każdy meczu. Bycie najlepszym zależy nie tylko od umiejętności, ale także od tego, co potrafisz osiągnąć ze swoją drużyną. Chciał spróbować zrobić to w innym zespole. Było to bardzo ambicjonalne i według mnie jego powrót jest mało prawdopodobny.

Rok 2020 był bardzo ciężki. Czego życzysz sobie na kolejne 12 miesięcy?

Chciałbym, żebyśmy pozostawili pandemię za sobą. Najważniejsze są zdrowie, spokój i stabilność. Mam nadzieję, że koronawirus sprawi, że staniemy się lepsi, choć niewiele wskazuje, że tak może się stać. Oby plusem tego czasu było to, że się czegoś nauczymy i docenimy bardziej nasze codzienne życie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze