Víctor Font: Moja rywalizacja z Laportą to konfrontacja projektu ze sloganem

Julia Cicha

1 stycznia 2021, 21:15

AS

79 komentarzy

Fot. Getty Images

Víctor Font udzielił kolejnego wywiadu w ramach kampanii wyborczej. Zapraszamy do zapoznania się z najciekawszymi pytaniami i odpowiedziami.

Po tym, jak zaprezentowałeś Jordiego Cruyffa jako członka twojej struktury sportowej, opublikował on wiadomość, mówiąc, że nie jest jeszcze częścią twojego zespołu.

Wyjaśniliśmy już wcześniej, że Jordi ma ważny kontrakt w Chinach i zobowiązania wobec klubu. Nie wiadomo, kto wygra wybory. Xavi postawił na Jordiego, ale nie jest konieczne, by udzielał się on w trakcie kampanii, gdy pracuje w innym klubie.

Rozumiesz, że może to zostać wykorzystane, by wywołać kontrowersje?

Tak, ponieważ tradycyjnie tak się myśli – jesteś ze mną lub przeciwko mnie. My zawsze mówiliśmy, że Xavi i Jordi są aktywami Barçy. Pracowali jednak nad naszym projektem i wiedzą, jaką rolę muszą odegrać, by odniósł on sukces. Uzgodniliśmy to z nimi, powinno to zainteresować socios. Jeśli wygramy, zaprezentowany przeze mnie schemat na pewno zostanie wdrożony.

W środku projektu sportowego jest Koeman.

Latem popełniłem błąd i stanowczo powiedziałem, że Koeman nie zostanie na stanowisku. Miałem jednak na myśli, że ważne jest wprowadzenie struktury pracy. Dzięki niej aktualny trener będzie miał lepszych współpracowników niż teraz.

Czy rola menedżera generalnego, czyli Xaviego, będzie rozumiana jak w Anglii?

Tak, to najwyżej postawiona osoba odpowiedzialna za drużynę piłki nożnej, może być to trener pierwszego zespołu. Xavi jest wyjątkowym aktywem Barçy, ma talent i unikalne umiejętności. Musimy stworzyć warunki, by uniknąć kolejnego przypadku Pepa Guardioli: trenuje, wypala się i odchodzi, bo chce pracować gdzieś indziej. Chcemy zapewnić, by przez kolejne 10-15 lat, jeśli nie więcej, Xavi był częścią projektu sportowego klubu. Jako menedżer generalny może nią być.

Twój projekt jest najbardziej wypracowany, przynajmniej biorąc pod uwagę czas pracy.

Jest jedynym wypracowanym projektem.

Skoro tak ciężko pracowaliście i poświęciliście temu tyle czasu, jesteście w sytuacji, której oczekiwaliście, czy te wyjątkowe wybory sprawiły, że nie macie przewagi?

Zawsze było dla nas jasne, że nasz projekt nie równa się posiadaniu przewagi w wyborach. Projektami nie wygrywa się wyborów. Z tego powodu żaden kandydat nie uważa projektu za konieczny. Dla nas jest on jednak fundamentalny, bo klub jest w bardzo skomplikowanej sytuacji i bez jasnego planu ryzyko byłoby ogromne.

Jak odebrałeś słowa Messiego w wywiadzie dla Jordiego Evole?

Pozytywnie, ponieważ jest konsekwentny w tym, co mówiliśmy. Potwierdza, że jeśli będzie projekt sportowy, może zostać. Mówi też otwarcie, że chce wprowadzić w życie to, co dla nas jest strategiczne. Mowa o współpracy Messiego z Barçą w dłuższej perspektywie.

A jeśli zechce być dyrektorem sportowym, co zrobimy z Jordim Cruyffem?

[śmiech] Do tego momentu wydarzy się jeszcze wiele rzeczy. Wszystko w swoim czasie. Dobrą wiadomością jest na pewno wiedza, że Messi chce być długotrwale związany z Barçą.

Jeśli Messi zostanie, trzeba będzie renegocjować jego kontrakt.

Sytuacja finansowa jest bardzo zła, dlatego przygotowaliśmy plan zawierający zmianę finansowania krótkoterminowego długu, ponieważ obecnie nie ma pieniędzy, by go spłacić. Trzeba też zrestrukturyzować wydatki i pieniądze przeznaczane na płace. W przyszłym sezonie nie będziemy mieli dostatecznych przychodów, by zapłacić obecnej kadrze.

Trzeba więc obniżyć pensje.

Tak, trzeba wprowadzić zmiany, odnowić kadrę. Będzie konieczna sprzedaż piłkarzy z wysokimi pensjami, sprowadzenie graczy zarabiających mniej, renegocjowanie kontraktów… To część planu na pierwsze sto dni kadencji.

Jordi Farré powiedział, że nie widział cię w trakcie organizacji wniosku o wotum nieufności, że nie byłeś zaangażowany. Możesz mu teraz odpowiedzieć.

Zebraliśmy 5 tysięcy podpisów… Nie wiem, ile dokładnie, ale, mimo że zawsze byliśmy za stabilizacją instytucjonalną, stanęliśmy po stronie wotum, ponieważ była to ważna inicjatywa socios. Zawsze wierzyliśmy w nowe siły. Straciliśmy czas od porażki z Bayernem. Postawiliśmy jednak dwa warunki: żaden kandydat nie mógł używać wotum jako części kampanii wyborczej, my chcieliśmy tylko wesprzeć grupy opiniotwórcze. Nie chcieliśmy pojawiać się na zdjęciach ani kiedy wydawało się, że nic z tego nie będzie, ani kiedy osiągnięto ogromny sukces. Udostępniliśmy jednak nasze zasoby.

Czy twoja rywalizacja z Laportą to konfrontacja projektu ze sloganem?

Tak, to projekt versus marketing lub slogan. Przynajmniej tyle widzieliśmy do tej pory. Od dawna dajemy szczegóły, nazwiska, pokazujemy strukturę, wyjaśniamy, jak zmienimy sposób zarządzania klubem i podejmowania decyzji.

Barcelona różni się od firmy tym, że wszystko zależy od tego, czy piłka wpadnie do siatki. Czy wobec tego twoje plany są dobre?

Barça nie jest firmą, jest uczuciem. Zależy w stu procentach od wyników sportowych. To trochę błędny krąg, ponieważ bez pieniędzy piłka nie wpadnie.

Z jakiego punktu startowego zacznie swoje rządy nowy prezydent?

Trzeba twardo stąpać po ziemi i wiedzieć, jaka jest rzeczywistość, ale mamy dużo talentów. Jeśli wprowadzimy stabilnych liderów i osoby zarządzające, damy talentom możliwość rozwoju. Nie możemy kupić Haalanda czy Mbappe, ale możemy kupić piłkarzy, zanim ich talent eksploduje. Wtedy będziemy mogli być dumni z tego, jak wygrywamy, a także kiedy przegrywamy.

Jesteś zwolennikiem Superligi?

Chcemy poprawić obecny model Ligi Mistrzów. Chcemy częściej oglądać mecze Barçy z Liverpoolem, nie co siedem lat.

Na pewno jest to dobry przykład?

[śmiech] Po 0:4 powrót na Anfield i wygrana to priorytet. Musimy poprawić najlepsze europejskie rozgrywki, tak jak zrobiono to z Euroligą w koszykówce, bez zabijania lig krajowych.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (79)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze