Anioł stróż nadal czuwa nad Barceloną

Dariusz Maruszczak

14 stycznia 2021, 11:15

Mundo Deportivo, AS, Opta

61 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Barcelona awansowała do finału Superpucharu Hiszpanii po pierwszym od ponad 22 lat konkursie rzutów karnych w meczu z Realem Sociedad
  • Nie udałoby jej się tego osiągnąć, gdyby nie Marc-André ter Stegen, który kilkakrotnie ratował swoją drużynę od straty bramki
  • 28-latek powstrzymał w serii jedenastek Mikela Oyarzabala, zatrzymując jego fenomenalną serię

Niemiecki bramkarz już w 17. minucie odpowiednio skrócił kąt po akcji Isaka, powstrzymując napastnika Realu niemal w sytuacji jeden na jeden. Kolejne popisowe interwencje nadeszły w dogrywce. Najpierw Ter Stegen przerzucił nad poprzeczkę potężne uderzenie Zaldui zza pola karnego. Później 28-latek dwukrotnie powstrzymał Januzaja. W końcówce rajdu rezerwowego Realu zdołał wyciągnąć rękę po uderzeniu z bliskiej odległości, a także trącił końcówką palców jego strzał z rzutu wolnego, co mogło przyczynić się do skierowania piłki jedynie na słupek zamiast do siatki. Podczas konkursu jedenastek Ter Stegen kontynuował swój popis. Obronił pierwsze dwa rzuty karne egzekwowane przez Bautistę i Oyarzabala, który pomylił się po raz pierwszy w swojej karierze (miał serię 17 wykorzystanych jedenastek). W trzeciej kolejce Willian José trafił w słupek, na co mogło mieć wpływ zachowanie Ter Stegena, który za każdym razem starał się utrudnić zadanie rywalowi poprzez swoje zachowanie na linii.

Bramkarz Barcelony zanotował sześć interwencji w meczu z Realem Sociedad, czym wyrównał swoje najlepsze osiągnięcie w tym sezonie z konfrontacji z Dynamem Kijów. Jak podaje Pedro Martin, Ter Stegen obronił w swojej karierze 27% rzutów karnych uderzanych na jego bramkę (11 z 41). Niemiec załużenie sięgnął po nagrodę dla najlepszego piłkarza spotkania i znów okazał się wybawcą Blaugrany, gdy była ona na krawędzi. Pod nieobecność Messiego poprowadził drużynę do awansu.

Barcelona od wielu lat nie stawała do konkursu rzutów karnych w oficjalnym spotkaniu. Ostatnim razem miało to miejsce 29 kwietnia 1998 roku w finale Pucharu Króla, gdy rywalem Blaugrany była Mallorca. Swoje jedenastki zmarnowali wówczas Rivaldo, Luis Figo i Celades, ale przeciwnicy Katalończyków mylili się aż czterokrotnie, a ostatnie uderzenie Eskurzy wybronione przez Ruuda Hespa dało Barcelonie trofeum. W 2018 roku doszło też do rzutów karnych w Superpucharze Katalonii, ale nie był to oficjalny pojedynek.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (61)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze