Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty dzisiejszego pojedynku z Elche okiem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: trzy punkty i promyk nadziei
Każde wyjazdowe zwycięstwo Barcelony musi cieszyć, ponieważ nie jest to norma nie tylko w tym sezonie, ale i w poprzednich. Tym bardziej, że dziś trzeba było sobie poradzić bez Leo Messiego, a na dodatek na prawej obronie kolejny raz wystąpił Mingueza. Nie ma co się oszukiwać - nie było to porywające widowisko, jednak poza punktami było kilka pozytywów. Przede wszystkim cieszy rosnąca forma De Jonga, który powoli zaczyna aspirować do miana lidera linii środkowej. Nie zawiódł także Pedri, a wprowadzony w jego miejsce Puig dobrą zmianę podsumował golem. Wreszcie też kilka ciekawych zagrań zaprezentował Trincão, który dwukrotnie był bliski wpisania się na listę strzelców. Czekamy na więcej.
Najgorsze: nuda i wynik na styku
Jakkolwiek dominacja Barcelony nie podlegała żadnej dyskusji, to tempo rozgrywania akcji przypominało raczej naszą rodzimą Ekstraklasę. Z boiska wiało nudą, a gole były jedynie miłym przerywnikiem. Na domiar złego przez blisko 90 minut trzy punkty wisiały na włosku, a błąd Minguezy dał nawet gospodarzom szansę pogrzebania dobrej serii Barcelony. Na szczęście Ter Stegen nie dał się zaskoczyć, a Riqui Puig w końcówce zamknął spotkanie. Wciąż czekamy jednak na spokojne 3:0 wypracowane w 60 minut, po których może już być nudno, nie pogniewamy się.
Komentarze (61)