Najciekawsze klauzule w kontraktach piłkarzy

Julia Cicha

6 lutego 2021, 19:00

Marca

16 komentarzy

Fot. Getty Images

Po ujawnieniu przez El Mundo treści kontraktu Leo Messiego dziennik Marca postanowił zająć się innymi umowami znanych piłkarzy oraz najciekawszymi zapisami, jakie możemy w nich znaleźć. Okazuje się, że kontrakt Argentyńczyka można uznać za bardzo standardowy w porównaniu do innych zawierających nieprawdopodobne klauzule.

- W kontraktach zawsze zapisuje się takie rzeczy jak obowiązek uczestnictwa w niektórych wydarzeniach, np. z penyami i ze sponsorami. Z kolei piłkarze chcą zapisów dotyczących meczów, tytułów, goli, praw do wizerunku… Koszykarze z Ameryki chcieli pakiet dentystyczny, ponieważ tam to typowe. I dawaliśmy im to. Pamiętajmy, że w Barcelonie w przeszłości z powodu praw do wizerunku doszło do buntu [w 1988 roku – przyp. red.]. Zmienne w kontraktach zawsze istniały i według mnie są w porządku. Jedni zarabiają w bonusach więcej niż w stałej pensji. Messi zasłużył na to, co zarobił, ponieważ satysfakcja, którą nam dał, nie ma ceny. Żaden socio nie jest temu przeciwny – mówi były prezydent Joan Gaspart.

Gaspart ma rację, zawodnicy domagają się różnych rzeczy – domów, samochodów, lotów, ubezpieczeń… Widywano już różne dziwactwa, takie jak zarabianie za oklaskiwanie fanów, za utrzymywanie linii. Niektórzy wymagali także określonej liczby imprez w tygodniu. Z drugiej strony kluby starają się chronić zapisami o dopingu, lekach, ryzykownych sportach… a nawet lotach w kosmos! – W Hiszpanii coraz częściej pojawiają się klauzule dotyczące mediów społecznościowych. Wcześniej zapisywano tylko obowiązek uczestnictwa w wydarzeniach, a teraz kluby powinny mieć w jakiś sposób wpływ na konta w mediach swoich piłkarzy. Można prosić ich o promowanie konkretnego tematu. Gracze nie mogą publikować, czego chcą, bo mogą zaszkodzić wizerunkowi klubu – wyjaśnia były członek zarządu Mallorki Maheta Molango.

Większość kontraktów nie jest jednak tak skomplikowana, jak mogłoby się wydawać, o czym opowiada dyrektor finansowy AFE Ignacio Chinarro: - większość jest prosta, ma trzy strony. Ludzie nie wiedzą zazwyczaj, że umowy są powiązane z ligą, wcześniej nie miało to miejsca i wiele klubów cierpiało, gdy spadało do Segunda i nie mogło utrzymać zarobków. W AFE posiadamy kopie kontraktów, ale zaglądamy do nich tylko w wypadku problemów. W poprzednim sezonie pojawiły się pewne problemy z datą wygaśnięcia umów, ponieważ w niektórych wpisano 30 czerwca, a w innych koniec sezonu, co w tym wypadku nie pokrywało się z końcem czerwca. W nowych umowach przewiduje się już wydłużenie sezonu w wyniku pandemii.

Kluby również mają wymagania dla swoich piłkarzy. Niektóre drużyny Primera i Segunda División chcą, by zawodnicy przekazywali 1% pensji na ich fundacje, które następnie opłacają pomoc społeczną, obozy dla dzieci czy działalność penyi. W Barcelonie ten 1% jest opcjonalny, a jeśli ktoś zdecyduje się go płacić, kwota po połowie przekazywana jest na fundację weteranów i UNICEF. W niektórych klubach obowiązkiem jest zostanie socio, a nawet wykupienie pięciu karnetów. Od czterech lat popularne stały się zakazy obstawiania u bukmachera dotyczące nawet wychowanków.

Dziesięć lat temu Levante zapisało w umowie jednego z graczy, że zakazuje mu mieszkać z więcej niż trzema osobami w mieszkaniu. Inny klub zabronił dwóm imprezującym piłkarzom wychodzić razem z domu we wtorki i czwartki, jeśli nie dotyczyło to klubu. Sevilla ostrzegła jednego zawodnika, że rozwiąże z nim umowę, jeśli przyłapie go na bójce. Z kolei jeden z klubów z północy Hiszpanii zakazał swojemu piłkarzowi chodzenia do kasyna.

Poza Hiszpanią

Za granicą sprawy mają się jeszcze ciekawiej. Agentowi jednego z hiszpańskich piłkarzy grających w Malezji udało się usunąć z umowy zapis zmuszający go do modlenia się wraz z kolegami na zgrupowaniach. Był on katolikiem, więc poprosił, by nie musieć modlić się wraz z muzułmanami. Klub przystał na to. Z drugiej strony na Malediwach, gdzie alkohol jest zakazany i możliwy do kupienia tylko na lotnisku, zakazano jednemu zawodnikowi zbliżania się do lotniska na mniej niż 50 metrów, chyba że musiałby podróżować. Wolno mu było pić tylko w domu, jeśli wcześniej w jakiś sposób zakupił trunek. W Katarze zagwarantowano sobie możliwość zerwania kontraktu z hiszpańskim graczem bez żadnego powodu, po zapłaceniu mu dwumiesięcznej odprawy.

Zagraniczne kluby wymagają od swoich pracowników komunikatywnego języka angielskiego. W zamian opłacają im lekcje, a w przypadku braku poprawy po trzech miesiącach mogą rozwiązać umowę. Na Cyprze kontrakty dotyczące praw do wizerunku nie są opodatkowane, więc niektóre kluby działają na granicy prawa, opłacając w ten sposób większą część pensji. – Zarabiałem 5 tysięcy euro, ale tylko tysiąc euro pensji i cztery tysiące za pośrednictwem praw do wizerunku, choć nie byłem żadną gwiazdą. W ten sposób można było zaoszczędzić – opowiada jeden gracz. Z drugiej strony zdarzają się przypadki, gdy piłkarz chce kupić mieszkanie na konto klubu, by uniknąć opłacenia VAT-u.

Nie można zapominać o tzw. niepisanych klauzulach. Często zdarza się, że dietetycy nakładają kary finansowe na zawodników podczas kontroli ich wagi. Za pół kilograma można zapłacić tysiąc euro. Gracze się na to godzą, bo jest to częścią dynamiki w szatni. Później pieniądze są im „zwracane” podczas wspólnej kolacji lub imprezy na koniec sezonu. Ciekawą prośbę przedstawił swoim podopiecznym selekcjoner Passarella – piłkarze, którzy chcieli pojechać na mundial w 1998 roku, musieli ściąć włosy. Z kolei pewnemu graczowi Realu po transferze nakazano wizytę u dentysty, ponieważ klub wiedział, że nie dbał on o siebie, i chciał uniknąć problemów. - Zdarza się, że niektóre negocjacje kończą się drinkami z paniami do towarzystwa – opowiada jeden z dyrektorów sportowych.

Darmowe w dzisiejszych czasach nie jest już praktycznie nic. France 2 wyjawiło w 2018 roku, że Neymar zarabiał 375 tysięcy euro bonusu za oklaskiwanie fanów po wygranych. Sam piłkarz zaprzeczył temu w mediach społecznościowych. Z tego samego tytułu Thiago Silva miał otrzymywać 33 tysiące euro. PSG wyjaśniło jedynie, że w kontraktach zawarto zapisy dotyczące różnych norm takich jak dobre zachowanie w stosunku do arbitrów, punktualność czy brak hazardu. Niedługo później Football Leaks opublikowało nieco więcej szczegółów dotyczących umowy Neymara. Brazylijczyk miał domagać się prywatnego samolotu za zdobycie Złotego Buta, na co klub nie przystał. Zatrudniono mu natomiast prywatnego szofera i asystenta. To samo źródło podało później, że Van der Vaart zarobił w Betisie 14 miesięcznych bonusów po 114 428 euro za nienoszenie czerwonych butów przypominających barwy Sevilli. Typowe dla graczy jest proszenie o zatrudnienie kogoś z ich rodziny w rezerwach lub drużynach młodzieżowych.

Lavezzi poprosił Hebei Fortune o dwa umeblowane domy, dwa samochody, kucharza i szofera. Nie jest to niczym szczególnym przy życzeniach Gervinho – ten zażyczył sobie prywatnej plaży, willi dla rodziny, helikoptera i biletów samolotowych, by mógł wracać do ojczyzny, kiedy będzie chciał. Goyo Manzano prowadził w Chinach trzy kluby i tak wypowiada się na ten temat: - w normalnym kontrakcie otrzymuje się dom, samochód z szoferem, tłumacza i cztery bilety lotnicze na sezon. Nie było wiele dziwactw. Ekscentryczne życzenia są zarezerwowane dla wielkich piłkarzy i klubów.

Alfredo Duro, dyrektor sportowy Getafe w latach 2004-07, mówi : - w naszym klubie wszystko było proste, kontrakty były standardowe. Czasem dodawano klauzule, ale były to na przykład bilety lotnicze dla siebie i rodziny, niewiele więcej.

Z drugiej strony były gracz Realu Adebayor miał poprosić Lyon o willę z widokiem na Korsykę, helikopter, prywatnego kucharza i numer „10” Lacazette’a. Francuzi szybko odrzucili jego transfer. W kontraktach często pojawiają się zapisy o imprezach. Ronaldinho w sezonie 2011/12 we Flamengo poprosił o możliwość wychodzenia na imprezę przynajmniej dwa razy w tygodniu. Kiedy przeszedł do Meksyku, zażyczył sobie domu z basenem, boiska do piłki plażowej, piłki nożnej. Ciekawym życzeniem wyróżnił się także jeden z byłych piłkarzy Realu Madryt, który „powiedział, że podpisze umowę tylko, jeśli okna jego nowego domu będą wychodziły na północ”.

Liverpool, znając historię Balotelliego, obiecał mu milion funtów, jeśli nie zostałby wyrzucony z boiska za niesportowe zachowanie więcej niż trzy razy na sezon. Klauzulą, którą mocno krytykowano, była ta dotycząca Firmino. Liverpool zapisał, że napastnik będzie mógł odejść za 98 milionów euro do każdego zainteresowanego klubu, tylko nie do Arsenalu. Miało to swoje korzenie w czasach, gdy na Anfield grał Luis Suárez, a jego zespół musiał negocjować z każdą drużyną, która zaoferowałaby za niego przynajmniej 40 milionów. The Gunners zaproponowali wtedy 40 milionów i jedno euro, co bardzo nie spodobało się liverpoolczykom.

Pod koniec kariery Neil Ruddock miał problemy z wagą. Poprosił więc o zapisanie w kontrakcie, że jeśli nie przekroczy 99,8 kilograma, otrzyma więcej pieniędzy. W przeciwnym razie musiałby oddać 10% sumy. W temacie jedzenia Guile-Mien zapisał w swojej umowie z Eintrachtem kurs gotowania dla swojej żony, by mógł się on dobrze odżywiać.

Giuseppe Reina miał obsesję na punkcie domów i poza pieniędzmi chciał, by co sezon budowano mu nowy dom. Nie sprecyzował jednak jego rozmiaru, więc klub budował mu domki z klocków Lego. Dennis Bergkamp nie chciał, by kazano mu daleko podróżować, ponieważ panicznie bał się latać, przez co stracił wiele meczów. Jedną z najbardziej absurdalnych klauzul był zakaz lotów w kosmos nałożony przez Sunderland na Stefana Schwarza. Jak widać, kontrakt Leo Messiego nie jest wcale taki nadzwyczajny.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze