Pjanić został sprowadzony do Barcelony, żeby być graczem podstawowego składu, a tymczasem jest jedynie rezerwowym i nie prezentuje oczekiwanego poziomu. 30-latek wystąpił w 25 meczach, ale na boisku spędził 1183 minuty, czyli zaledwie 37% całkowitego czasu gry Blaugrany. Sytuacja Pjanicia jest kiepska, jeśli weźmiemy pod uwagę pozostałych pomocników Dumy Katalonii. Sergio Busquets przebywał na murawie przez 2090 minut, Pedri przez 2204 minuty, a Frenkie de Jong przez 2885 minut. Symptomatyczne jest zwłaszcza to, że młody Kanaryjczyk grał niemal dwa razy dłużej od weterana. W niektórych spotkaniach nawet Riqui Puig pojawiał się na murawie przed Pjaniciem. Bośniak wystąpił w wyjściowym składzie tylko w trzech z ostatnich jedenastu pojedynków.
30-latek niejednokrotnie wyrażał już zdziwienie z powodu zbyt rzadkiej gry, ale jego postawa na boisku nie sprzyja odważniejszemu postawieniu na niego. Pjanić spisuje się poniżej możliwości i wymagań. Jeżeli jego sytuacja się nie poprawi, z pewnością nie będzie wprowadzał dobrej atmosfery do szatni zespołu. W tych okolicznościach możliwe będzie rozstanie się Barcelony z Pjaniciem. Tym bardziej, że Barça próbuje przeprowadzać zmianę pokoleniową, a stawianie na takich graczy jak 30-letni pomocnik nie sprzyja przebudowie.
Dlatego też Sport ocenia, że Pjanić będzie kolejnym problemem do rozwiązania dla następnego prezydenta Barcelony. Jak podaje dziennik, Bośniak został kupiony za 60 milionów euro, a jego kontrakt obowiązuje do 2024 roku, a więc pod koniec tego sezonu zamortyzowana zostanie tylko 1/4 kwoty transferu, czyli 15 milionów. W przypadku odejścia Pjanicia w lecie przez najbliższe trzy lata w każdym budżecie będzie figurował wydatek w wysokości 15 milionów rocznie za kupno pomocnika, którego w ekipie już nie ma. Poważnym wyzwaniem byłoby wynegocjowanie odpowiedniej kwoty za sprzedaż Bośniaka, aby zniwelować te straty, ale ze względu na jego wiek i słabą formę będzie to bardzo trudne.
Komentarze (63)