Éric Abidal w rozmowie z The Telegraph szczerze opowiedział o zwolnieniu Ernesto Valverde oraz o możliwości zatrudnienia Mauricio Pochettino. Były dyrektor sportowy Barçy przyznał, że klub był źle zarządzany. Odniósł się też do konfliktu z Leo Messim po tym, jak Francuz powiedział, że piłkarze nie trenowali wystarczająco ciężko.
Zwolnienie Valverde: W grudniu 2018 roku po analizie trenera, jego sztabu i zespołu zarekomendowałem zwolnienie Ernesto Valverde. Powiedziałem prezydentowi: „Myślę, że powinieneś podjąć tę decyzję teraz”. Odpowiedział: „Nie, to nie jest łatwe”. Zamiast tego przedłużył z nim umowę dwa miesiące później, czyli zrobił odwrotnie, niż radziłem. Oczywiście zaakceptowałem tę decyzję i w pełni wspierałem trenera, ale było to dla mnie dość dziwne po tym, co powiedziałem.
Pochettino: Na mojej liście do zastąpienia Valverde byli Pochettino, Setien, Allegri i Xavi. Quique został zatrudniony, ale moją pierwszą opcją był Pochettino. Rozmawiałem z nim, nie tylko ja. Powiedziałem zarządowi: „Muszę sprowadzić najlepszego trenera, jaki jest na rynku. Nie jestem tu dla polityki, nie ma znaczenia, że był wcześniej w Espanyolu”. Chciałem najlepszego, a Pochettino jest jednym z najlepszych. Dotarł do finału Ligi Mistrzów z Tottenhamem, trzeba to szanować. Ma dobrą filozofię gry i treningów, piłkarze go kochają. Uważam, że byłby lepszym szkoleniowcem w tamtej sytuacji, z prawdziwym projektem.
Problemy z Pochettino: Wiedziałem, że istniał polityczny problem, ponieważ część odpowiedzi ze strony zarządu skupiała się na Espanyolu, a nie na kwestiach szkoleniowych. Sądzę, że wywiad, w którym powiedział, że wolałby pracować na farmie, miał miejsce wiele lat temu. Nie powiem, by mówił źle o Barcelonie. To problem ego niektórych osób, które powiedziały: „Nie, ponieważ on nie szanuje klubu”. Wiele lat temu Mourinho powiedział, że Barcelona na zawsze zostanie w jego sercu, a potem przejął Real Madryt, bo tak dzieje się w trakcie kariery, gdy pojawiają się różne sytuacje. Nie musisz mieszać polityki z zawodowymi decyzjami. Barcelona jest wyjątkowym klubem, ma duży zarząd i wiele osób podejmuje decyzje.
Afera po wypowiedziach w mediach: Myślę, że moje wypowiedzi o piłkarzach były poprawne. Moim zdaniem powinni byli ciężej trenować. W moich czasach z Guardiolą mówiono: „Chcesz być najlepszy? Ok, więc trenuj jak najlepsi. Wygrasz wszystko tylko, jeśli wykonasz swoją pracę w trakcie tygodnia”. I tak powiedziałem. Nigdy nie powiedziałem natomiast, że piłkarze chcieli pozbyć się trenera.
Rozmowa z Messim: Messi rozmawiał ze mną o tej sytuacji, mieliśmy ostrą wymianę zdań, ale akceptuję to. To nie problem, trzeba być transparentnym. Czułem się dobrze, bo to jedyny zawodnik, który tak ze mną rozmawiał. Szanuję to, rozumiem też, że Messi jest kapitanem i chciał bronić szatni. Nigdy nie powiedziałem, że Messi chciał zwolnić trenera. Nigdy. Nie muszę niczego z nim naprawiać, nasze relacje się nie zmieniły z mojego punktu widzenia. Nie wiem jak dla niego, dla mnie to przeszłość. Wymienialiśmy wiele wiadomości i on wie, co myślę. Nie chcę zmieniać małej sytuacji w wielką sprawę i stwarzać problemy klubowi.
Powrót Neymara: 10 dni przed zamknięciem okienka transferowego poleciałem do Paryża porozmawiać z Leonardo. Byłem tam razem z naszym dyrektorem zarządzającym rozmawiać o Neymarze. Skoro on poleciał ze mną, to mogliśmy sprowadzić Neymara. Gdybyśmy nie kupili Griezmanna, moim zdaniem na 100% Neymar by wrócił, ponieważ potrzebowaliśmy skrzydłowego, a kiedy grał na Camp Nou, był niesamowity. Nie chodzi o to, kto jest lepszy, tylko o to, na jakiej pozycji mieliśmy braki. Potrzebowaliśmy prawdziwego skrzydłowego. Prezydent postawił jednak na Griezmanna. Jednym z argumentów przeciwko Neymarowi była sprawa sądowa przeciwko klubowi, więc to niełatwe. Powiedziano, że musiałby się z tego wycofać, gdyby chciał wrócić. To nie był mój problem, bo nie było mnie w klubie, gdy to się działo. Z mojego punktu widzenia mogłem podpisać z nim umowę.
Sytuacja finansowa: W marcu 2019 roku zapoznałem pewną firmę z naszym dyrektorem generalnym i menedżerem generalnym. Spotkaliśmy się w Anglii dwa razy. Ta firma chciała zainwestować bardzo dużo pieniędzy w klub, co rozwiązałoby wszystkie problemy. Rozmowy trwały przez ponad rok do listopada 2020 roku, ale ostatecznie nic się nie stało. To nie było łatwe, ponieważ mowa o ogromnych pieniądzach, a Barcelona ukrywała wtedy informacje o finansach. Jeśli ktoś chce zainwestować, chce wiedzieć wszystko. Barça chciała to jednak ukryć, być może zarządowi było wstyd, że nie zarządzał dobrze klubem. Tamta firma mogła jednak pomóc, a w Barcelonie wszyscy chronili samych siebie. Działało to tak: „Nie pokażę im, że źle wykonuję swoją pracę, bo wylecę”.
Odejście: Nigdy nie okażę braku szacunku, ale ludzie też muszą mnie szanować, jeśli mamy razem pracować. Powiedziałem Oscarowi Grau, że z wielu powodów lepiej było, bym odszedł z klubu. Nie chciałem pieniędzy i ich nie wziąłem. Takie są moje zasady. Jeśli pracuję, płacą mi, ale jeśli nie, to nie. To nie kwestia pieniędzy, one są drugorzędne.
Przyszłość: Po dwóch latach w Barcelonie wiem na 100%, że chcę być dyrektorem sportowym. Nie ma wielu takich klubów jak Barca. Jeśli jednak masz prawdziwy projekt, skupiasz się na szkółce, na grze pierwszego zespołu, utrzymujesz bilans między finansami i wynikami, a decyzje podejmuje mały zespół, to jest to dobre miejsce do pracy dla mnie. Wtedy ma się kontakt z kilkoma osobami, które podążają w tym samym kierunku i mają wspólny cel. To moja filozofia. Jestem pod dużym wrażeniem Leicester, kiedy byłem w Barcelonie, rozmawiałem z nimi. Tam wszyscy są skupieni na celu I każdy zna swoją rolę. Atmosfera wewnątrz klubu jest bardzo pozytywna, wszyscy czują się swobodnie i podejmują dobre decyzje. Nie boją się brać różnych trenerów, kiedy przeprowadzają zmiany. Intensywnie ćwiczyłem mój angielski, który teraz jest dobry, cała moja rodzina mówi dobrze po angielsku. Myślę, że Premier League jest najlepszą ligą świata i jestem zainteresowany pracą tam, czemu nie? Francuski to mój język ojczysty, a hiszpański i kataloński też są dobre, jestem otwarty na różne opcje.
Wybory w Barcelonie: Myślę, że Laporta może być dobry dla klubu, ponieważ zna procesy w klubie i wie, jak one działają. Nie martwię się. Ludzie wrócą, jeśli nowy projekt i pomysły będą dobre.
Messi: Jeśli mówimy o grze, to jest on najlepszy w historii, a rozegrał cała karierę w Barcelonie. Z tego powodu ważne jest, by został, bo jest kluczowy dla klubu. Będzie to jednak zależało od reszty kadry, od nowego projektu, pomysłów zarządu, trenera. Z marketingowego punktu widzenia Messi daje tak dużo, że jest niewiarygodnym aktywem. To jednak jego decyzja, nie jest ona łatwa, bo spędził w klubie wiele, wiele lat. Czasem chce się zobaczyć coś innego. Czy jest jednak coś lepszego dla niego? Nie wiem.
Komentarze (99)