AS: Służby medyczne Barçy pod lupą

Łukasz Lewtak

25 marca 2021, 16:17

AS

35 komentarzy

Fot. Getty Images

Madrycki AS bierze dziś pod lupę i krytykuje służby medyczne FC Barcelony. Dziennikarz Javier Miguel podkreśla, że nawroty kontuzji, problemy z rekonwalescencją, błędy w diagnostyce i potajemne operacje mają być codziennością w katalońskim klubie.

Ostatnie wydarzenia związane z urazami Philippe Coutinho i Ansu Fatiego pogorszyły i tak nadwątloną już reputację służb medycznych FC Barcelony. Brazylijczyk zdecydował się polecieć do Kataru, aby poprosić o drugą konsultację po swojej drugiej operacji lewego kolana. Hiszpan, którego proces rekonwalescencji zatrzymał się w miejscu, również postanowił zasięgnąć opinii specjalistów spoza klubu. Catalunya Radio nie wyklucza, że Fati będzie musiał przejść trzeci zabieg.

Jak jednak podkreśla AS, przypadki Coutinho i Fatiego to tylko wierzchołek góry lodowej. Obecne służby medyczne FC Barcelony popełniają błędy i źle diagnozują i oceniają urazy zawodników. Sami piłkarze mieli już się od nich zdystansować i stracić do nich zaufanie. W szatni najgłośniej komentowany był błąd przy diagnozie Pedriego. Kanaryjczyk musiał opuścić boisko w meczu z Sevillą 27 lutego. Służby medyczne wydały następnie komunikat, że zawodnik odczuwa dolegliwości w dolnej części lewej nogi. Następnego dnia podano, że Pedri naciągnął mięsień łydki w lewej nodzie. Taki uraz zamykał 18-latkowi drzwi do występu w rewanżu z Sevillą w Pucharze Króla oraz w rewanżu z PSG w Lidze Mistrzów. 48 godzin później Pedri ćwiczył już jednak z kolegami bez żadnych problemów. Na konferencji prasowej Ronald Koeman przyznał wtedy, że "czasami dzieją się dziwne rzeczy". Prawda jest jednak taka, że służby medyczne postawiły po prostu złą diagnozę, ponieważ Pedri otrzymał jedynie uderzenie w jeden z nerwów.

Początkowo lekarze Barçy mieli też problem z diagnozą u Gerarda Piqué, który doznał kontuzji w meczu z Atlético. Najpierw mówili o dystorsji w okolicach kolana, lecz kilka godzin później ogłosili, że obrońca ma poważniejszy uraz, ponieważ dotyczy on również więzadła krzyżowego przedniego. Piqué, podobnie jak Sergi Roberto i Ronald Araujo, zmagał się w tym sezonie z nawrotami kontuzji, a często jest to skutkiem pośpiechu i złego planowania procesu rekonwalescencji. W przypadku bocznego obrońcy klub próbował nawet niejako ukryć nawrót urazu. Sergi Roberto doznał kontuzji mięśnia prostego w meczu z Atlético pod koniec listopada. Wrócił do gry po dwóch miesiącach, lecz w pierwszym spotkaniu, w którym wystąpił od pierwszej minuty, znów zaczął odczuwać dolegliwości. Barça poinformowała jednak najpierw, że dotyczą one mięśnia czworogłowego. Dopiero później doprecyzowano, że chodzi de facto o mięsień prosty.

Lista podobnych pomyłek, nieprecyzjnych czy wręcz wprost nietrafionych diagnoz jest długa i zdecydowanie obciąża służby medyczne FC Barcelony, które straciły swoją reputację. Ściągnięty tego lata Lluis Til nie jest w stanie zastąpić Ricarda Pruny, którego zresztą Gerard Piqué zatrudnił na stanowisku doradcy medycznego w swoim klubie w Andorze. Przed Joanem Laportą długa droga do tego, aby służby medyczne FC Barcelony ponownie należały do światowej elity w swojej dziedzinie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (35)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze