Media od dłuższego czasu informują, że Erling Håland jest jednym z celów transferowych Barcelony, ale Katalończykom trudno będzie go pozyskać ze względu na sytuację finansową klubu. W temacie ceny 20-latka panuje zresztą mały zamęt. Borussia uważa, że klauzula odejścia piłkarza w wysokości 75 milionów euro będzie obowiązywała dopiero od lata 2022 roku. Do tego ESPN podaje, że klub z Dortmundu obecnie wycenia swojego gracza na niebotyczne 180 milionów euro. Z kolei według innych źródeł agent Norwega Mino Raiola stoi na stanowisku, że wspomniana klauzula wchodzi w życie już najbliższego lata. Niezależnie od tego, która z tych wersji jest prawdziwa, Barcelonie nie będzie łatwo zrealizować swojego celu. Nie można zapominać bowiem również o należnościach związanych z prowizją, a także kontraktem piłkarza, który zdaniem specjalistów może domagać się pensji wynoszącej od 12 do nawet 18 milionów euro netto. Negocjacje w tym zakresie z Raiolą z pewnością nie będą łatwe.
Przy tak wielkim zainteresowaniu Hålandem jego agent będzie mógł przebierać w ofertach. W dodatku ze strony klubów mających większe możliwości finansowe niż Barcelona. Dziennik Sport wśród drużyn, które aspirują do sprowadzenia Norwega, wymienia m.in. Manchester City, ponieważ Pep Guardiola szuka następcy Sergio Agüero, a drugi napastnik Gabriel Jesús nie jest wybitnym łowcą goli. Niektóre media wskazują, że The Citizens są gotowi wyłożyć za Hålanda 115 milionów euro. Również ich rywal zza miedzy Manchester United potrzebuje nowej gwiazdy do swojego ataku, a trener Ole Gunnar Solskjaer miał poprosić właśnie o kupno swojego rodaka. Transfer mógłby być sfinansowany m.in. dzięki sprzedaży Donny’ego van de Beeka. Z kolei Chelsea może spróbować przekonać Borussię, oferując jej uznanego w Bundeslidze snajpera Timo Wernera, a także pokaźną gotówkę.
Jak większość piłkarzy z Bundesligi, również Håland jest łączony z Bayernem, choć nie wiadomo, czy znalazłoby się w zespole Bawarczyków miejsce dla Norwega i Roberta Lewandowskiego. Jednym z głównych kandydatów do kupna 20-latka jest też Real Madryt. Zdaniem Sportu na korzyść Królewskich przemawiają dobre relacje Florentino Péreza z prezesem Borussii Hansem-Joachimem Watzke. Z kolei dyrektor generalny Realu José Ángel Sánchez miał już rozmawiać z Raiolą. Każdy z tych klubów próbuje swoich szans na przekonanie Hålanda do transferu. Jeżeli jednak Borussia pozostanie nieugięta, a klauzula piłkarza rzeczywiście wejdzie w życie dopiero za rok, cena 180 milionów euro może okazać się nie do przeskoczenia. Inna sprawa, czy Raiola nie będzie naciskał na przeprowadzenie operacji już teraz, widząc słabe wyniki BVB w Bundeslidze.
Dobre kontakty z agentem Hålanda ma też Joan Laporta. W przypadku Barcelony wiele będzie jednak zależało także od tego, na ile nowe władze uporządkują sytuację finansową klubu i czy będą w stanie korzystnie sprzedać piłkarzy z obecnej kadry. Sport uważa jednak, że mimo takiej konkurencji operacja została już rozpoczęta i nie jest niemożliwa do zrealizowania. Prawnik specjalizujący się w tematyce sportowej Enric Ripoll podziela to zdanie.
Komentarze (80)