Walka o pozyskanie Erlinga Hålanda będzie w dużej mierze licytacją, o co na pewno postara się Mino Raiola. Agent i ojciec piłkarza rozmawiali już z Barceloną i Realem, a teraz przyszła pora na kluby z Anglii. RAC1 ujawnia dziś część astronomicznych kwot składających się na całą operację.
Rozgłośnia podała dziś, że Barcelonie zostały zaproponowane następujące warunki: 20 mln euro prowizji dla Raioli i drugie tyle dla ojca Hålanda. Do tego trzeba będzie dodać 30 mln euro netto pensji napastnika, samą kwotę transferu oraz koszt pozostania na Camp Nou Leo Messiego. To astronomiczna suma, którą bardzo trudno będzie osiągnąć Katalończykom. Jednym ze sposobów na sfinansowanie tego jest sprzedaż 49% praw do Barça Corporate, co może dać klubowi nawet 250-300 mln euro.
Deportes Cuatro informowało o innym sposobie na pozyskanie gotówki. Jest nim fundusz inwestycyjny, który jednak wiązałby się z koniecznością spłacania odsetek. Problemem wciąż byłoby jednak umieszczenie Hålanda w drabince płac tak, by wydatki na pensje nie przekroczyły 70% przychodów. W tym celu konieczne byłoby odejście jednego z graczy o dużym wynagrodzeniu, np. Coutinho, Griezmanna lub Dembélé. Pomóc może także sprzedaż Samuela Umtitiego, który ma jeszcze dwa lata umowy. Nie można też zapominać, że hipotetyczne odejście Leo Messiego w dużej mierze rozwiązałoby problem finansowy, przynajmniej krótkoterminowo. Mundo Deportivo sugeruje, że Barcelona mogłaby zaoferować Hålandowi niższą kwotę stałą i wysokie zmienne w zależności od jego postawy i tytułów.
Komentarze (48)