Jakie były najlepsze i najgorsze aspekty ligowej potyczki z Realem Madryt zdaniem Redakcji FCBarca.com?
Najlepsze: nadzieja na przyszłość
Po fatalnej pierwszej połowie Barcelona spróbowała odwrócić losy spotkania po przerwie. Pomimo trudnych warunków do gry, podopieczni Ronalda Koemana stworzyli sobie sporo okazji bramkowych i jedną zdołali wykorzystać za sprawą Minguezy. Szansę na gola miał też Ilaix Moriba, który w ostatniej akcji meczu trafił w poprzeczkę. Można więc powiedzieć, że to młodzież pociągnęła gości do walki. Przy odrobinie szczęścia mogło się to skończyć remisem. Ostatecznie trzeba jednak uznać wyższość bardziej doświadczonego rywala i z nadzieją patrzeć w przyszłość. Z Araujo, Minguezą, Moribą oraz słabiej dysponowanymi dziś Pedrim i Destem, przy odpowiednich wzmocnieniach, Barcelona może powrócić w przyszłym sezonie zdecydowanie silniejsza.
Najgorsze: taktyczny strzał w stopę
Już przed meczem jasne było, że doświadczona pomoc Realu będzie mieć nad Barceloną pewną przewagę. Na domiar złego Zidane postanowił wzmocnić środek pola, wystawiając od pierwszych minut Valverde. Celem Francuza nie było jednak przejęcie piłki, ale ustawienie zasieków przed linią obrony. Dodatkowo bardzo szybcy Valverde i Vinicius mieli grać na Minguezę i Lengleta lub wykorzystywać strefy między wahadłowymi i skrajnymi stoperami. W ten sposób Alba i Dest zostali wyłączeni z gry. Tak też padła pierwsza bramka dla Realu. Reakcja Koemana po przerwie przyniosła poprawę, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że z De Jongiem w obronie goście mieliby większą elastyczność, a jeśli dodatkowo w ataku znalazłoby się miejsce dla Griezmanna, to i siła rażenia byłaby większa. Niestety Holender po prostu dał się przechytrzyć.
Komentarze (63)