Hat-Trick Henry'ego i trzy punkty w wyjazdowym meczu
Po trzech z rzędu zwycięstwach Barcelony - wszystkie na Camp Nou - przyszedł czas na wyjazdowe spotkanie, w których do tej pory Barcelona sobie nie radziła. W z poprzednich dwóch spotkań na boiskach rywali, Barça wywiozła zaledwie dwa punkty i to w kiepskim stylu w obu meczach. Jednak ostatnie mecze pokazały, że Blaugrana wraca do swojej wysokiej formy i dzisiejsze zwycięstwo miało to potwierdzić. W kadrze na pojedynek z Levante zabrakło Zambrotty i Márqueza. Włoch będzie musiał pauzować około miesiąca z powodu naderwanego mięśnia w prawym udzie, a Márquez narzekał na ból w ścięgnie Achillesa i lekarze woleli nie ryzykować poważniejszego urazu. Do składu powrócił za to Carles Puyol, dla którego ewentualny występ miał być debiutem w tym sezonie rozgrywkowym, ze względu na kontuzję prawego kolana jakiej doznał na sam koniec zeszłego sezonu.
Pierwsza połowa rozpoczęła się dość spokojnie i wbrew oczekiwaniom, Barcelona nie rzuciła się do ataku. Pierwsze akcje próbowali stwarzać gospodarze, ale defensywa Barçy nie pozwalała im na zbyt wiele. Duma Katalonii przeprowadziła pierwszą groźną akcję w 17. i jak się okazało skuteczną. Piłkę z rzutu rożnego wypiąstkował przed pole karne Stortari. Iniesta próbował strzelać ale jego nieczyste trafienie wylądowało pod nogami Messiego i jego strzał wybronił bramkarz gospodarzy, ale wobec dobitki Henry'ego był już bez szans. Barcelona po tej bramce zaczęła naciskać Levante i sześć minut później było już 0-2. Henry otrzymał od Leo Messiego idealną piłkę na wolne pole między dwóch obrońców i z ok. szesnastego metra, plasowanym strzałem w długi róg pokonał Stortari'ego. Pierwsza połowa zakończyła się dwubramkowym prowadzeniem gości, a mogło być o jedno trafienie więcej, gdyby Leo Messi nie faulował przy odbiorze piłki, po którym zdobył gola.
Druga połowa to fantastyczne 3 minuty w wykonaniu Barcelony. W 49. minucie Deco próbuje zagrać bezpośrednią piłkę do Messiego, którą przecina Berson. Ta jednak trafia do Henry'ego i w sytuacji sam na sam spokojnie umieszcza piłkę w siatce, tym samym kompletując Hat-Trick'a! Jeszcze kibice nie zdążyli ochłonąć po trzecim golu Francuza, a już było 0-4!. Leo Messi na szybkości minął dwóch obrońców w polu karnym gości i strzałem w długi róg nie dał szans Starori'emu. Po tym golu tempo gry wyraźnie spadło, a Barcelona już wyraźnie nie chciała się przemęczać przed najbliższym spotkaniem Ligi Mistrzów z VFB Stuttgart. No i to rozluźnienie nieco się zemściło na Barcelonie. Carles Puyol, który pojawił się od początku drugiej połowy spotkania, niefortunnie interweniował w polu karnym i sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę na bramkę pewnie zamienił Viquiera tym samym ustalając wynik spotkania.
Barcelona nie zagrała dzisiaj tak magicznie jak to miało miejsce w poprzednich spotkaniach. Dzisiaj byli wyłącznie nastawieni na zwycięstwo, ale za pomocą konsekwentnej i spokojnej gry. Jeśli to naprawdę był plan Franka Rijkaarda, to wypalił w stu procentach. Barça stworzyła sobie sześć dogodnych sytuacji i wprawdzie wszystkie wykorzystała, ale dwóch goli - Messiego i Dos Santosa - nie uznał sędzia główny. Bardzo cieszy dzisiejsza postawa Thierry'ego Henry, który wreszcie się przełamał i tymi bramkami z pewnością zamknie usta krytykom na jakiś czas. Kolejne bardzo dobre spotkanie rozegrała cała drużyna, jeśli popatrzeć na to od strony taktycznej. Niepokoi jednak kontuzja Yaya Toure. Były gracz Monaco opuścił plac gry dziesięć minut przed końcem spotkania i wyraźnie było widać, że doskwiera mu ból w prawej nodze. Miejmy nadzieję, że to nic poważnego. Barcelona wreszcie zdobyła trzy punkty na wyjeździe i liczymy na komplet punktów i podtrzymanie zwycięskiej passy w najbliższym meczu Ligi Mistrzów z Vfb Stuttgart.
Bramki:
0-1: Henry (17')
0-2: Henry (24')
0-3: Henry (49')
0-4: Messi (51')
1-4: Viqueira (72') (k)
Levante UD:
Storari, Descarga, Álvaro, Cirillo, David Castedo, Miguel Ángel, Berson (Ettien, 52'), Juanma (Viqueira, 52'), Savio (Geijo, 68'), Riga, Riganò.
FC Barcelona:
Víctor Valdés, Oleguer, Thuram, Milito (Puyol, 46'), Abidal (Sylvinho, 63'), Xavi, Touré Yaya, Deco, Messi (Giovani, 51'), Henry, Iniesta.
Sędzia: Carlos Clos Gomez;
Żółte kartki: Berson, Riganò, Miguel Ángel, Álvaro, Cirillo.
Widzów: 20 229
Szczegóły w relacji live!
Pierwsza połowa rozpoczęła się dość spokojnie i wbrew oczekiwaniom, Barcelona nie rzuciła się do ataku. Pierwsze akcje próbowali stwarzać gospodarze, ale defensywa Barçy nie pozwalała im na zbyt wiele. Duma Katalonii przeprowadziła pierwszą groźną akcję w 17. i jak się okazało skuteczną. Piłkę z rzutu rożnego wypiąstkował przed pole karne Stortari. Iniesta próbował strzelać ale jego nieczyste trafienie wylądowało pod nogami Messiego i jego strzał wybronił bramkarz gospodarzy, ale wobec dobitki Henry'ego był już bez szans. Barcelona po tej bramce zaczęła naciskać Levante i sześć minut później było już 0-2. Henry otrzymał od Leo Messiego idealną piłkę na wolne pole między dwóch obrońców i z ok. szesnastego metra, plasowanym strzałem w długi róg pokonał Stortari'ego. Pierwsza połowa zakończyła się dwubramkowym prowadzeniem gości, a mogło być o jedno trafienie więcej, gdyby Leo Messi nie faulował przy odbiorze piłki, po którym zdobył gola.
Druga połowa to fantastyczne 3 minuty w wykonaniu Barcelony. W 49. minucie Deco próbuje zagrać bezpośrednią piłkę do Messiego, którą przecina Berson. Ta jednak trafia do Henry'ego i w sytuacji sam na sam spokojnie umieszcza piłkę w siatce, tym samym kompletując Hat-Trick'a! Jeszcze kibice nie zdążyli ochłonąć po trzecim golu Francuza, a już było 0-4!. Leo Messi na szybkości minął dwóch obrońców w polu karnym gości i strzałem w długi róg nie dał szans Starori'emu. Po tym golu tempo gry wyraźnie spadło, a Barcelona już wyraźnie nie chciała się przemęczać przed najbliższym spotkaniem Ligi Mistrzów z VFB Stuttgart. No i to rozluźnienie nieco się zemściło na Barcelonie. Carles Puyol, który pojawił się od początku drugiej połowy spotkania, niefortunnie interweniował w polu karnym i sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę na bramkę pewnie zamienił Viquiera tym samym ustalając wynik spotkania.
Barcelona nie zagrała dzisiaj tak magicznie jak to miało miejsce w poprzednich spotkaniach. Dzisiaj byli wyłącznie nastawieni na zwycięstwo, ale za pomocą konsekwentnej i spokojnej gry. Jeśli to naprawdę był plan Franka Rijkaarda, to wypalił w stu procentach. Barça stworzyła sobie sześć dogodnych sytuacji i wprawdzie wszystkie wykorzystała, ale dwóch goli - Messiego i Dos Santosa - nie uznał sędzia główny. Bardzo cieszy dzisiejsza postawa Thierry'ego Henry, który wreszcie się przełamał i tymi bramkami z pewnością zamknie usta krytykom na jakiś czas. Kolejne bardzo dobre spotkanie rozegrała cała drużyna, jeśli popatrzeć na to od strony taktycznej. Niepokoi jednak kontuzja Yaya Toure. Były gracz Monaco opuścił plac gry dziesięć minut przed końcem spotkania i wyraźnie było widać, że doskwiera mu ból w prawej nodze. Miejmy nadzieję, że to nic poważnego. Barcelona wreszcie zdobyła trzy punkty na wyjeździe i liczymy na komplet punktów i podtrzymanie zwycięskiej passy w najbliższym meczu Ligi Mistrzów z Vfb Stuttgart.
Bramki:
0-1: Henry (17')
0-2: Henry (24')
0-3: Henry (49')
0-4: Messi (51')
1-4: Viqueira (72') (k)
Levante UD:
Storari, Descarga, Álvaro, Cirillo, David Castedo, Miguel Ángel, Berson (Ettien, 52'), Juanma (Viqueira, 52'), Savio (Geijo, 68'), Riga, Riganò.
FC Barcelona:
Víctor Valdés, Oleguer, Thuram, Milito (Puyol, 46'), Abidal (Sylvinho, 63'), Xavi, Touré Yaya, Deco, Messi (Giovani, 51'), Henry, Iniesta.
Sędzia: Carlos Clos Gomez;
Żółte kartki: Berson, Riganò, Miguel Ángel, Álvaro, Cirillo.
Widzów: 20 229
Szczegóły w relacji live!
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)