- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1305 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1305 Culés
1
Elden Ring - Dark Souls
Elden Ring - świetna gra i chociaż posiada wiele minusów (moim zdaniem w wielu miejscach poszli w ilość, a nie jakość) to wciąż grało się genialnie. Ostatnio wróciłem sobie do Dark Souls 3 i kurde, jakie to jest dobre. Na tle Elden Ringa jeszcze bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że gry soulslike powinny mieć format liniowo-otwarty świat. W Elden Ringu o ile ogromny otwarty świat robi wrażenie (wizualnie), bo ilość powtarzających się lokalizacji czy wrogów, żeby zapchać ten świat, zniechęca do ciągłej go eksploracji. W Dark Souslach tego nie ma, też są opcjonalni bossowie czy możliwość w różnych kolejnościach przechodzić poziomy, ale zachowanie tego liniowego światu wychodzi na plus.
Ale to o czym miałem napisać to bossowie. Grając teraz w Dark Souls 3 zdałem sobie sprawę, że to ci najtrudniejsi bossowie sprawiają mi największą frajdę i są moimi ulubionymi. W Elden Ring ci najtrudniejsi byli jednocześnie najbardziej irytującymi (patrz Malenia czy Godskin Noble) i po pokonaniu ich czuło się ulgę, że już mam to za sobą.
I tu wchodzi Siostra Friede, cała na biało (dosłownie heh). Nie zliczę ile razy do niej podchodziłem, pamiętam tylko, że dopiero trzeciego dnia udało mi się ją pokonać. I tak, przeklinałem ją, mechanikę gry i wszytko inne oprócz mojego braku skilla. I po pokonaniu jej zdałem sobie sprawę jaka ta walka była genialnia - spokojna i klimatyczna pierwsza faza, druga faza wita nas duo, gdzie trzeba bardziej strategicznie podjeść do walki, no i trzecia faza - jazda na całego, taniec przez trzymanki z mroczną Friede. Z Gaelem było bardzo podobnie. I po odetchnięć ze zwycięstwa naszła mnie kolejna myśl - że z chęcią bym jeszcze raz podjął tę walkę. Ani razu takiego uczucia nie miałem w trakcie Elden Ringu i dlatego nie wiem czy kiedykolwiek zagram w ER drugi raz.
Szkoda, że poszli z niektórymi rzeczami w złą stronę w ER. Tym bardziej się wściekam, że gdyby tych rzeczy nie popsuli to mogłaby być dla mnie gra idealna. Ale na tę chwilę zostaje mi po raz kolejny przejść Dark Souls 3 i szykować się na kolejną walkę z Siostrą Friede ;)
0
@eydeem Pamiętam jak próbowałem się przekonać do DS3, doszedłem do 4 lokacji i mechanika zatruwania głównego bohatera mnie wykończyła, do dzisiaj nie wróciłem :p
1
@marcin62 Są materiały, którymi możesz usunąć truciznę, ale moim zdaniem ta trucizna nie jest aż tak bardzo uciążliwa. Polecam ci podjąć jeszcze raz próbę, bo gierka jest genialna, im dalej tym lepiej, a DLC to już wgl jest bajka.
1
@eydeem
ER ma jedną wielką wadę...jest za dłuuugi i to na siłę.
Przecież momentami przerwa między niektórymi walkami z fabularnymi bossami osiągała kilka jak nie kilkanaście godzin. I co z tego, że w między czasie miałeś tych "mniejszych", skoro to była kalka poprzednich przeciwników. Pomijam te grobowce i kopalnie, które na jedno kopyto zrobione i wiały nudą, ale trzeba było kamienie i kryształy zbierać.
Pamiętam jak w kanałach jakiś gigant blokował skrót i nie musiałem z nim walczyć, ale za nim była skrzynia ze skarbem, więc męczyłem się z nim ze trzy godziny, by po otwarciu skrzyni dostać...kłębek bawełny!
Ale k**wami rzucałem.
Często nagrody za pokonanie wroga były nieadekwatne do jego poziomu. Tak jakby na chybił trafił były przydzielone.
0
@marcin62 Masz mikstury i czary, by być odpornym na wszelkie trucizny, klątwy itp. Trucizna to pikuś, bo ja zawsze nie lubiłem lokacji z bagnami.
1
@norbi77 Dokładnie tak. Tak samo z tym drzewcem co broniły te duże drzewa - tam nagrody były w miarę okej jak dobrze pamiętam, ale zabiłem chyba dwójkę i resztę mi się już nie chciało, bo to było zawsze to samo.
Chciałbym bardzo zagrać jeszcze raz w ER, ale jak sobie przypomnę tych najbardziej irytujących bossów czy powtarzających się przeciwników, to bardzo mnie to zniechęca. Może kiedyś, ale chyba wolałbym zagrać n-ty raz w Dark Souls (tak jak teraz to robię ;)
1
@eydeem Kiedyś spróbuję ale teraz wolę jakieś causalowe gierki :p
1
@eydeem
Ja w ER zagrałem 3 razy, żeby platynę wbić, bo za pierwszym podejściem miałem już ponad 90% i szkoda było mi odpuścić.
Ale NG+ to łatwizna, bo gdzieś do 3/4 gry bossów załatwiałem w kilka sekund (z duchem)...a do tych silniejszych wzywałem pomoc. Olałem wszystkie poboczne i tylko głównych załatwiałem. Dużo pomogło mi ziajanie zgnilizną (głowa smoka) i bez draśnięcia tak nawet załatwiłem Radahna, bo dmuchnąłem i biegałem dookoła niego poza jego zasięgiem :)
0
@norbi77 No, w Elden Ring to co zrobili genialnie to buildy - ilość możliwość i zabawy z nimi jest naprawdę fajna. No i możliwość zresetowania statystyk zachęca to spróbowania każdego z nich. Ale jest to też minus odnośnie kolejnego przejścia gry od nowa, bo wszystkie buildy można spróbować przy pierwszym ;)
Ja w sumie nigdy na platyny w grach nie zwracałem uwagi, więc potrzebuje innej motywacji to zagrania ponownie :D