- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1246 Culés
Gorące dyskusje
Zoker
52
Dobrze, że Anka ma wsparcie, bo też nie wiem co zrobiłbym w tak trudnej... » Czytaj dalej
25 odpowiedzi
EzioAuditoreDF
2
Nie rozumiem fenomenu Haalanda. Czy według Was jest technicznie jakiś gorszy piłkarz od niego?... » Czytaj dalej
34 odpowiedzi
Sysia11
12
5 spotkań w 16 dni no to nieźle. (Oczywiście jeżeli będziemy przechodzić do kolejnych... » Czytaj dalej
49 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1246 Culés
1
Futbolowe historie.
Sokół Pniewy.
Na początku lat 90. XX wieku, Krzysztof Sieja - biznesmen, ówczesny właściciel firmy Elektromis zapragnął zainwestować w piłkę nożną. Przedsiębiorcą był obrotnym, prowadził interesy z powodzeniem i zakładał również powodzenie na płaszczyźnie futbolowej.
Całość w odpowiedzi.
1
@Ogorinho1974
Z racji tego, że pochodził z Wielkopolski, a dokładniej z Pniew - jego plany był związane z drużynami z okolicy. Najpierw próbował wejść w Lecha Poznań i były prowadzone wstępne rozmowy, ale właściciele Kolejorza nie zgodzili się na propozycje Siei. Biznesmen chciał zmienić nazwę klubu na Elektromis Poznań, więc to mogło być kością niezgody.
Krzysztof Sieja zwrócił się potem do klubu, który miał pod nosem i przejęcie doszło do skutku.
Sokół Pniewy na początku lat 90. grał na amatorskim/okręgowym poziomie rozgrywkowym. Pieniądze, które zainwestował Sieja wymiernie i szybko przekładały się na wyniki na boisku. Sokół systematycznie pokonywał kolejne szczeble rozgrywkowe, a drużyna nazywała się Sokół-Elektromis Pniewy.
W 1993r. ekipa z Pniew awansowała do I ligi (dzisiaj Ekstraklasa). Wówczas II liga była podzielona na dwie grupy, z których promocje uzyskiwały po dwie drużyny. Sokół Pniewy wszedł do I ligi razem z Wartą Poznań.
O awansie tych dwóch drużyn do dzisiaj krążą legendy. Sokół wtedy był klubem bardziej stabilnym finansowo. Warta była drużyną biedniejszą oraz skromniejszą i biznesmenowi z Pniew przeszkadzał fakt, że zielono-biali tak dobrze radzą sobie na boisku.
Maciej Janiak w wywiadzie dla PN powiedział kiedyś, że często przedstawiciele z Pniew "pilnowali" wyników Warty, bo sprawa awansu do I ligi - dla ludzi z Sokoła był sprawą honorową. Jakby tego było mało, Warta wówczas wzięła pożyczkę od Elektromisu, a później w ramach rozliczenia - kilku zawodników przeprowadziło się z Poznania do Pniew.
(w drugą stronę też były takie ruchy)
W 1993r. obie ekipy z Wielkopolski zameldowały się na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Debiutujący, mały Sokół Pniewy miał buńczuczne zapowiedzi. Ówczesny trener drużyny - Adam Topolski wspominał, że Sokół wszedł do I ligi po to, aby grać tam przez wiele lat i po to, aby awansować do europejskich pucharów.
Warta Poznań po dwóch latach wróciła do II ligi. Sokół (w różnych formach) latał po I lidze trochę dłużej.
Choć pojawiały się głosy, że Sokół Pniewy i jego wielka przygoda, to tylko chwilowy kaprys właściciela (okazało się to prawdą), to pierwsze wrażenie drużyna zrobiła bardzo dobre. Przede wszystkim na zawodnikach i potencjalnych nowych zawodnikach.
Sokół był odbierany jako stabilny i dość bogaty klub. Pensje były wyższe, niż w wielu innych klubach, a przede wszystkim wypłata była na czas. Huczne zapowiedzi o pucharach i ambicjach zespołu przyciągały sportowców. Jeszcze za czasów gry na drugim poziomie rozgrywkowym, Sokół ściągnął kilku solidnych ligowców, a tendencja po awansie tylko się utrzymywała.
W dodatku Krzysztof Sieja dobrze poruszał się na rynku transferowym. Pod jego kontrolą Krzysztof Nowak wyleciał do Brazylii, Norman Mapeza do Galatasaray, a Piotr Kasperski do Rody Kerkrade. Kolejni zawodnicy przychodząc do Sokoła mieli nadzieję i możliwości wypromować się za granicę.
Wraz z wejściem do I ligi, drużyna z Pniew zmieniła nazwę na rzecz kolejnego sponsora i klub przejął człon Tygodnik Miliarder. Jednak idylla nie trwała długo. Pomimo inwestycji oraz różnych pomysłów marketingowych - drużyna z Wielkopolski nie mogła wzbić się ponad przeciętność i nie mogła przyciągnąć większej publiki. Zwykle frekwencja oscylowała wokół trzech tysięcy obserwatorów.
Ten fakt irytował Krzysztofa Sieję i zaczął wątpić w dalsze powodzenie tego projektu.
Czyli przypuszczenia postronnych kibiców sprawdzały się w stu procentach, że dla Siei - Sokół jest tylko chwilową zabawką.
Dalsza historia drużyny Sokoła jest idealnym odzwierciedleniem szalonych lat 90. Jednak w tym przypadku - szaleństwo raczej było w negatywnym wydaniu, a na pewno dziwnym, niecodziennym i absurdalnym.
Najpierw Sokół zmienił właściciela. Firma Opał przejęła klub od Elektromisu. Choć na papierze, to inne osoby rządził przedsiębiorstwami, to po latach krąży wieść, że i tak Krzysztof Sieja decydował o wszystkim, a i pojawiają się głosy, że firma Opał również była jego. Dlatego niektórzy zawodnicy wspominają, że ich transfery nadzorował Sieja, choć teoretycznie powinien robić to ktoś inny.
W 1995r. Piotr Buller, biznesmen z Górnego Śląska zaproponował wykupienie udziałów w Sokole Pniewy i dokonał fuzji z GKS-em Tychy (w sezonie 94/95 GKS spadł do IV ligi).
Pomimo jakichś tam wątpliwości ludzi z PZPN-u, pomysł się ziścił. W wyniku tego powstał klub Sokół Tychy, a drużyna miała grać w zależności od zgody przeciwnika - albo w Tychach, albo w Pniewach.
Nowy twór nie był finansowym potentatem. Nie nawiązywał płacowo do standardów I-ligowych. Pieniądze były częściej nie na czas, niż na czas, a kadra była słabsza, niż za czasów rządów Krzysztofa Siei w Pniewach.
Zawodnicy przychodzili na Górny Śląsk z myślą , aby się wypromować. Jednak nie dało się egzystować tak na dłuższą metę.
Piotr Buller był również sprawnym przedsiębiorcą, ale nie odnajdywał się w realiach futbolowych. Jego brak wiedzy oraz świadomości o prowadzeniu klubu sportowego bardzo szybko wyszedł na jaw. Nie miał oparcia w doradcach i Sokół szybko zaczął lądować chwile po oderwaniu się od ziemi.
Pierwszy sezon - 1995/96 Sokół Tychy dograł do końca rozgrywek. Zajął miejsce w środku stawki, a wytransferowanie Jerzego Dudka do Feyenoordu pozwoliło klubowi funkcjonować przez najbliższe miesiące.
Sezon 1996/97 był ostatnim akordem Sokoła Tychy w polskiej piłce. Klub umarł śmiercią naturalną. Rundę jesienną drużyna dograła, ale rewanżów nie udało się wszystkich rozegrać.
W 23. kolejce w meczu przeciwko Odrze Wodzisław, drużyna Sokoła wyszła na boisku w liczbie pięciu zawodników i został odgwizdany walkower. Po tym kompromitującym wydarzeniu próbowano dograć rundę i uratować honor.
Jednak trzy kolejki później - po meczu z Górnikiem Zabrze, Sokół Tychy wycofał się z rozgrywek. Łomot 6:0 z Zabrzanami przelał czarę goryczy we wszystkich.
Sokół nie mógł walczyć w lidze, ponieważ dookoła waliła się organizacja. Brak wypłat, bądź opóźnienie wypłat wpływało na zawodników i ich podejście. Klub próbował ratować ligowy byt zawodnikami, którzy nie mieli wielkich oczekiwań finansowych. Oczywiście tym samym spadła jakość zespołu.
Panujący chaos przekładał się na atmosferę i rezultaty. Kwintesencją tego było wyjście na mecz w pięciu i tak Sokół Tychy kończył swój lot w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.
Dzisiaj zespoły z Pniew i Tychów znajdują się w kompletnie innym położeniu.
Drużyna Sokoła Pniewy przed rundą rewanżową znajduje się na autostradzie do spadku do klasy okręgowej. Natomiast drużyna GKS-u Tychy od kilku lat marzy, aby awansować do Ekstraklasy, ale wydaje się, że te marzenia muszą odłożyć przynajmniej na rok.
Żródło (Facebook)
0
@Ogorinho1974 Elektromis robił wałki i jest zamieszany w zabojstwo dziennikarza z Poznania Ziętary. Tyle mam do powiedzenia na ten temat.