La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1211 Culés

10

Panie i Panowie! Dzisiaj mija 50 lat od jedynego zwycięstwa Polski nad Anglią! Według niektórych źródeł, 6 czerwca 1973 roku na stadionie Śląskim w Chorzowie zmagania Polski i Anglii oglądało 90 tysięcy osób. Inne szacują tę liczbę nawet na 130 tysięcy. Zebrani na tym obiekcie kibice byli świadkami historycznego i(jak na razie) niepowtarzalnego wydarzenia. Był to dzień radości z pokonania tak silnego przeciwnika i dzień bólu dla asa polskiej drużyny, Włodzimierza Lubańskiego. To on zdobył drugą, przesądzającą o zwycięstwie bramkę, ale został też zniesiony z boiska po brutalnym faulu Roya McFarlanda. Była więc wielka radość i wielki ból. Kontuzja, której wtedy doznał, wykluczyła go z udziału w następnych meczach, w tym na Wembley(1:1, 17.10.1973), a także z gry w pamiętnych dla Polski finałach MŚ 1974, w RFN, gdzie biało-czerwoni zajęli trzecie miejsce. Jeden z brytyjskich serwisów internetowych zamieścił artykuł poświęcony temu wydarzeniu, który zatytułowano: "Jak McFarland odebrał Polakom mistrzostwo świata". Sugerowano, że z Lubańskim w składzie biało-czerwoni zajęliby najwyższe miejsce na podium. "To był wyjątkowy mecz, jeśli chodzi o moją osobę. Był ogrom radości ze zdobycia bramki i zwycięstwa nad Anglią, ale też nieszczęśliwy wypadek, ciężka kontuzja, która mnie wyeliminowała na długi czas" - wspominał legendarny napastnik Górnika Zabrze przy okazji ostatniego starcia z "Trzema Lwami"(1:1, 17.10.2012), w wywiadzie dla tygodnika "Newsweek". Pierwszego gola zapisano na konto Roberta Gadochy. W siódmej minucie, po jego rzucie wolnym, po którym pod bramką angielską było niesamowite zamieszanie, piłka wylądowała w siatce (niektóre źródła przypisują tego gola Janowi Banasiowi, a nawet samobójczemu rykoszetowi kapitana Bobby'ego Moore'a). Anglicy grali przez ostatni kwadrans w dziesiątkę. Niecodzienny faul popełnił Alan Hall, którego sędzia wyrzucił z boiska w 76. minucie. Po krótkiej przepychance z Lesławem Ćmikiewiczem, napastnik złapał rywala za szyję i uderzył kolanem w krocze. Po meczu rozczarowania nie ukrywał trener gości sir Alf Ramsey. "Nie wierzę, żeby Polska mogła zagrać lepiej, za to my mogliśmy i powinniśmy byli. Jednak jestem dumny z występu mojej drużyny" - podkreślił. Mecz w Chorzowie był pierwszym spotkaniem obu ekip o stawkę. Bardzo dobrze zaczęła się zatem rywalizacja o punkty z Anglikami, ale łączny bilans jest dla biało-czerwonych druzgocący. W 16 starciach o stawkę Wyspiarze triumfowali dziewięciokrotnie, a sześć razy padł remis - ostatnio 17 października w eliminacjach MŚ 2014 na warszawskim Stadionie Narodowym.

Mecz w 1973 roku był ważny także z innego powodu. Był "początkiem końca" kariery jednego z najlepszych polskich napastników - Lubańskiego - oraz cenionego angielskiego obrońcy - Moore'a. Ten pierwszy musiał zmagać się z kontuzją i długą rehabilitacją po zerwaniu więzadeł krzyżowych. Jak sam przyznał, nigdy nie wrócił już do tak dobrej formy. "Takie są fakty. Ta kontuzja wyeliminowała mnie na długi czas z gry. No niestety, tak się czasami zdarza w piłkarstwie zawodowym" - mówił w "Newsweeku". Wtedy także zaczął się schyłek kariery Moore'a - mistrza świata z 1966 roku. Powodem nie był jednak uraz, a boleśnie przegrana rywalizacja właśnie z Lubańskim. Rutynowany, 32-letni wówczas Anglik dał się ograć "jak dziecko" szarżującemu na niego napastnikowi reprezentacji Polski. Zwlekał z odegraniem piłki, ulegając zwyczajowi "mądrego" rozegrania, a nie wykopywania na oślep. Lubański odebrał ją Moore'owi i pognał na bramkę. W pełnym biegu strzelił w krótki róg bramki Petera Shiltona i było 2:0. To była 47. minuta meczu. Po "wpadce" w Chorzowie, trener Alf Ramsey powoływał jeszcze Moore'a do reprezentacji, by mógł pobić rekord Bobby'ego Charltona w liczbie gier w koszulce z trzema lwami, co się zresztą udało (108 razy), ale fatalny "kiks" w meczu z Polską oznaczał schyłek "ery Moore'a".


@AssisMoreira
@DaPidejpi
@kamyk_23
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson

1

@FCBparasiempre Mija też 45 lat od wygranej Polaków z Tunezją 1:0 w drugim meczu fazy grupowej mundialu 1978.Ostatecznie Polacy odpadli na tym turnieju w drugiej fazie grupowej,a szkoda bo byli uznawani za jednego z trzech głównych faworytów turnieju.

1

@FcPortoFan1999 Owszem, zgadza się! Tylko gdzie porównywać Tunezje do Anglii!? Nawet jeśli to było na MŚ...

1

@FCBparasiempre W sumie racja...bo Anglicy za rok będą mistrzami Europy.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?