- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1615 Culés
Gorące dyskusje
LAMC_10
7
Nie ma takiego dowodu, że @martusiaaaa jest czternastoletnią dziewczyną, jest nagroda 4 harnasi... » Czytaj dalej
17 odpowiedzi
martusiaaaa
1
jak tam wam popołudnie mija ?
26 odpowiedzi
michal26
5
Mówiąc szczerze, to na Egipt oni muszą wyjść lepszym składem...Takie:Dibu Martinez -... » Czytaj dalej
35 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1615 Culés
8
Quilmes AC, droga ku wiecznej chwale:
Początek sezonu Metropolitano 1978 nie był łatwy i po tym, jak w pierwszych 7 meczach udało się zdobyc zaledwie 6 punktów, duet trenerski Lopez i Caballero zrezygnował z dalszej pracy a ponieważ rok wcześniej ligowy byt Quilmes uratował Jose Yudica, postanowiono ściągnąć go do klubu jeszcze raz. Trener ten miał za sobą lata solidnej, choć niezbyt spektakularnej kariery piłkarskiej, najpierw w Newell’s, potem w Boca, Velez i Estudiantes, gdzie przez jakiś czas grał pod okiem trenera Osvaldo Zubeldii, określając go później jako ,,bardzo uczciwego faceta”. ,,Miałem już inną wizje piłki, choć z pewnością Zubeldia wyprzedzał swój czas i ciągle się rozwijał. Jego kazania były przydatne, choć tak naprawdę prawdziwe zmiany w argentyńskim futbolu zawdzięczamy Menottiemu”- opowiadał Yudica. Po odejściu z Estudiantes grał jeszcze w kilku mniejszych klubach a potem wyjechał do Kolumbii, gdzie zdobył mistrzostwo z Deportivo Cali. Kiedy wrócił do Quilmes miał 42 lata. ,,Yudica jest ze szkoły Newell’s Old Boys. To ojciec tych wszystkich gości typu Bielsa i Martino, łączących sexy futbol z poświęceniem”- mówił Hugo Tocalli, który przeszedł do Quilmes z Argentinos pod koniec 1977 roku. ,,Miałem szczęście grać z Maradoną w 1977 r. a potem być trenerem Messiego, kiedy po raz pierwszy dostał powołanie do reprezentacji juniorskiej ale w Quilmes też mieliśmy wyjątkowego piłkarza, o którym mało kto pamięta a zwał się Omar Hugo Gomez. To dzięki niemu trzy nasze ,,dziewiątki” zostawały królami strzelców i wyjeżdżały potem za granice. Kłopot w tym że jego życie prywatne było katastrofą”- wspominał Tocalli. Omar Gomez miał bujną grzywe, okrągłą twarz i szelmowski, niczym Wilimowski, uśmiech. ,,U Lopeza i Caballero trzeba było naprawdę ciężko pracować ale brakowało w tym radości. Zawsze trenowałem jak profesjonalista, harowałem ciężko ale przy takim wymagającym treningu potrzeba też trochę frajdy. W tym sensie ponieśli klęske. Radość była zakazana, co nastawiło piłkarzy przeciwko nim”- opowiadał Tocalli. ,,Yudica przywrócił drużynie radość grania. Pamiętaliśmy że rok wcześniej uratował nas przed spadkiem i w ogóle wiedzieliśmy co to za facet. Z nim byliśmy mocniejsi, widać to było z meczu na mecz. Co ważne, to że piłkarze mieli więcej frajdy, nie oznaczało że pracowali mniej niż poprzednio. W 1978 r. większość klubów dała swoim piłkarzom wolne na czas mundialu ale Yudica powiedział że jeśli będziemy dalej trenować, zyskamy nad pozostałymi wielką przewagę. Nie powiedział że nas ukarze albo że będzie patrzył krzywo na tych co nie będą przychodzić. Po prostu powiedział dobitnie to, co myśli i przekonał nas. Nikt, dosłownie nikt nie zrobił sobie wakacji. On naprawdę potrafił przekonywać w tej sytuacji tak samo jak przy okazji dowolnego meczu kiedy mówił: wygramy z nimi jeśli zrobimy to i to. Robiliśmy co nam mówił i wygrywaliśmy”- wspominał Omar Gomez.
Kluczem okazał się mecz z Independiente na 6 kolejek przed końcem sezonu. Quilmes wytrzymało straszliwy napór rywali i wygrało 1:0. ,,Wszyscy później mówili że mamy szczęście a szczęście sprzyja mistrzom. To był naprawdę trudny mecz. Independiente miało świetną ekipe a wygrywanie z ,,grandes” było wtedy piekielnie trudne. Jednak kiedy na boisku pojawił się Juan Carlos Merlo i strzelił gola, zrozumieliśmy że my też mamy dobrą drużynę. Byliśmy dobrze zorganizowani, trudni do pobicia, mogliśmy zwyciężyć z każdym i jeszcze mieliśmy szczęście. Od tamtej pory myśleliśmy co raz częściej że może nam się udać. Kiedy Boca też straciła punkty, do zdobycia mistrzostwa brakowało nam wyjazdowego zwycięstwa w ostatniej kolejce a rywalem było trenowane przez Griguola Rosario Central. Zanim wyszliśmy na boisko, Yudica powiedział że jesteśmy o krok od dotknięcia chmur i że sukces naprawdę leży w naszym zasięgu. To coś co piłkarze głęboko przeżywają: marzenie o sławie i chwale. Nie myśleliśmy o nagrodach albo czymkolwiek związanym z pieniędzmi. Myśleliśmy tylko o tym że możemy być mistrzami”- opowiadał Gomez. Piłkarze wydawali się zresztą zaskoczeni samym faktem że zaszli tak daleko, by marzenie o mistrzostwie stało się realne. Wcześniej podobna szansa nie stała się udziałem żadnego równie małego klubu. W prostolinijności z jaką podchodzili do tej kwestii było coś wspaniałego. Ze wszystkich rzeczy, które zaszczepił im Yudica, najważniejsza była wiara w siebie. ,,Sprawił że zaczęliśmy lepiej grać i przekonał nas że jesteśmy zdolni wygrywać. Pieniądze nie miały znaczenia. Wydaje mi się że za wygranie ligi dostałem jakieś 3 tysiące dolarów. Nie wystąpiłem we wszystkich meczach ale nie sądze żeby ci, którzy grali, zarobili więcej niż 10 tysięcy. Przed tamtym meczem z Rosario Central nikt nie pytał o premie”- wspominał Tocalli. Nerwy jednak dawały znać o sobie. Quilmes dwukrotnie przegrywało i dwukrotnie odrabiało straty dzięki rzutom karnym Adreuchiego a później w 52 minucie, 5 minut po tym, jak udało się doprowadzić do wyrównania, Jorge Gaspari zdobył gola, który zapewnił klubowi jedyny tytuł w dziejach od czasu przejścia na zawodowstwo. ,,Tego co czuliśmy nie da się opisać, to trzeba przeżyć. Tak, myśli się wtedy o ojcu, matce, żonie, synu i przyjaciołach, o radości, jaką czują w tym momencie ale tego co czuje się w ciele nie umiem opisać. Sam już nie wiesz kogo ściskać i co robisz, nie wiesz czy skakać, czy krzyczeć, czy powinieneś paść na ziemie, czy tańczyć”- podsumował uradowany Omar Gomez. Po tym sukcesie Quilmes miało tak mały budżet że kiedy pojawiła się poważna propozycja, w gruncie rzeczy musiał ją przyjąć. Gdy więc zgłosiło się grające w NASL Dallas Tornado, Omar Gomez został sprzedany. W tym zresztą kryje się odpowiedź na pytanie Tocallego dlaczego jego dawny kolega nie zyskał sławy na miare Maradony czy Messiego? Odpowiedź brzmi: najlepsze lata kariery spędził w USA…
@Sensible
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@AssisMoreira
@Arkon