- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 771 Culés
Gorące dyskusje
norbi77
3
Mbappe - jaki to jest madrycki burak, to ręce opadają.
39 odpowiedzi
LAMC_10
12
Nie ma takiego dowodu, że @martusiaaaa jest czternastoletnią dziewczyną, jest nagroda 4 harnasi... » Czytaj dalej
20 odpowiedzi
MateS
4
La bamba w pełnej okazałości. https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-17051837#comment-1705183... » Czytaj dalej
11 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 771 Culés
8
Nowy rok przyniesie nam nowe turnieje i to jakie! Przede wszystkim Copa America i mistrzostwa Starego Kontynentu. Właśnie w związku z tegorocznym Euro chciałbym przypomnieć historie poszczególnych turniejów.
Puchar Europy Narodów(część 1) :
@AFA90
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
7
@FCBparasiempre
Pod taką nazwą w roku 1960 rozegrano pierwsze w historii Mistrzostwa Europy. Pierwszy projekt mistrzostw Europy powstał wszak aż 33 lata wcześniej, tj. w 1927 roku. Jego autorem był Francuz Henri Delaunay, długoletni sekretarz generalny Fédération Française de Football, a więc francuskiego odpowiednika PZPN. Pomysł nie zyskał jednak aprobaty innego Francuza, legendarnego Julesa Rimeta, pomysłodawcy mundialu i szefa FIFA, który obawiał się osłabienia pozycji Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. Mimo to idea ,,Euro” przetrwała i po wojnie ponownie pojawił się projekt zorganizowania zmagań o miano najlepszej drużyny Starego Kontynentu. W 1951 roku swoją koncepcję mistrzostw Europy przedstawił Włoch Ottorino Barassi, który od lat identyfikował się z pomysłem Delaunaya. FIFA znów stanęła okoniem, jednak tym razem wywołało to skutki odwrotne od spodziewanych. Dnia 22 czerwca 1954 roku w Bernie 7 działaczy piłkarskich pochodzących z 7 różnych krajów powołało do życia Unię Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA), której sekretarzem generalnym został Delaunay. Od tego momentu zorganizowanie pierwszego Euro wydawało się być tylko kwestią czasu. W lutym 1955 roku w trakcie spotkania działaczy UEFA w Brukseli przyjęto ogólny zarys mistrzostw Starego Kontynentu, zgodnie z którym Euro miało odbywać się co 4 lata, w tym samym roku co letnie igrzyska olimpijskie, w analogicznym systemie jak mundial. Konkretów wciąż jednak brakowało. Na domiar złego w listopadzie 1955 roku zmarł Henri Delaunay, przez co trudno było liczyć, że jego idea mistrzostw Europy szybko przeistoczy się w realny byt w postaci pierwszego turnieju. Po wielu dyskusjach i spotkaniach, w których istotną rolę odgrywał m.in. syn Henriego Delaunaya – Pierre, wreszcie w 1957 roku kongres UEFA zatwierdził koncepcję rywalizacji o tytuł mistrza Europy. W czerwcu 1958 roku podczas kongresu w Sztokholmie przyjęto ostateczny kształt Euro, którego oficjalna nazwa brzmiała Puchar Europy Narodów (samo trofeum dla najlepszej drużyny otrzymało imię Henriego Delaunaya). Pierwsza część mistrzostw miała odbywać się w systemie pucharowym (mecz i rewanż). Następnie po wyłonieniu półfinalistów planowano przeprowadzić w jednym państwie turniej finałowy, nadal w systemie pucharowym, tyle że bez rewanżów. Gospodarzem turnieju miała być Francja, ewentualnie Hiszpania, chyba że żaden z tych krajów nie przeszedłby do tego etapu rozgrywek – wówczas zamierzano wybrać inne państwo. W Sztokholmie od razu przeprowadzono także losowanie rozgrywek. Akces do turnieju zgłosiło 17 drużyn, dlatego też o jedno miejsce w 1/8 finału musiały dodatkowy pojedynek stoczyć reprezentacje Czechosłowacji i Irlandii. Ostatecznie po dwumeczu do 1/8 awansowała Czechosłowacja. Do walki o udział w pierwszych mistrzostwach Europy nie przystąpiła ekipa RFN, czy choćby ówcześni wicemistrzowie świata Szwedzi. Dla nich, a także dla wielu innych zespołów, nowo powstałe rozgrywki nie miały wystarczająco dużej rangi. Z uczestników ,,szwedzkiego” mundialu europejskie wyzwanie podjęło tylko sześć zespołów: Austria, Czechosłowacja, Francja, Jugosławia, Węgry i ZSRR. Dodatkowo w eliminacjach udział wzięły: Bułgaria, NRD, Polska oraz Rumunia. Wszystkie te kraje z wyjątkiem Francji, oddzielone były od reszty świata żelazną kurtyną. 8 z 17 pretendentów aspirujących do występów na turnieju finałowym, to państwa ustroju socjalistycznego. Dziewiąta z tego grona Austria, mimo niefortunnego położenia geograficznego, w 1955 r. zyskała wieczystą neutralność, porzucając wszelkie związki łączące je z Moskwą. Pozostałe kraje były w dużej mierze uzależnione od ,,Wielkiego Brata”. Dla dwóch z nich najbardziej dramatyczny okazał się rok 1956. Polski Październik i rewolucja na Węgrzech odcisnęły ogromne piętno na piłkarskich losach obu państw. To właśnie wtedy nastąpił kres ,,Złotej jedenastki” Gustava Sebesa. Wojska radzieckie krwawo stłumiły ten jawny akt nieposłuszeństwa. W narodzie węgierskim pozostała głęboko tkwiąca zadra. Po dwóch latach ponownie dała znać o sobie, kiedy Madziarzy w eliminacjach Pucharu Narodów Europy wylosowali ZSRR. Pierwszy mecz na moskiewskich Łużnikach przyciągnął ponad stutysięczną widownie. Rosjanie mieli znakomitą kadre. Walentin Iwanow, Anatolij Ilijin i Sława Metreweli pokonali niedoszłych mistrzów świata z 1954 ale bez Puskasa, Kocsisa, Czibora czy Buzanszky’ego to już nie była ta sama drużyna co kiedyś. W Moskwie zabrakło jeszcze Bozsika, który zagrał dopiero w rewanżu oraz Hidegkutiego, który po mistrzostwach świata w Szwecji definitywnie rozstał się z reprezentacją. Mecz w Budapeszcie był formalnością, więc gol Wojnowa tylko przypieczętował awans ZSRR. W kolejnej ,,socjalistycznej” parze mierzyli się ze sobą Jugosłowianie i Bułgarzy. ,,Plavi” posiadali bardzo silną drużynę, która na trzech ostatnich igrzyskach olimpijskich zdobywała srebrne medale. Nie miała więc specjalnych trudności w wyeliminowaniu rywali. Podobnie jak Czechosłowacy, którzy po remisie z Danią w Kopenhadze u siebie zaaplikowali im aż 5 goli!. Do ćwierćfinałów awansowali także Rumuni, za to piłkarze Polski i NRD nie sprostali drużynom z Półwyspu Iberyjskiego, odpowiednio Hiszpanii i Portugalii. W Chorzowie popisową partie rozegrali gwiazdorzy FC Barcelony i Realu Madryt: Luis Suarez i Alfredo Di Stefano. Natomiast wschodnich Niemców oczarował gracz Benfiki Mario Esteves Coluna, który niebawem wespół z Eusebio miał decydować o jej supremacji w Europie. W tamtym czasie na Starym Kontynencie dominowali akurat dwaj Francuzi: Raymond Kopa oraz Just Fontaine. Obaj zrobili furore na szwedzkich boiskach, doprowadzając francuską reprezentacje do trzeciego miejsca.
4
@FCBparasiempre
W dowód uznania Kopa został laureatem Złotej Piłki za rok 1958. Fontaine w tej samej klasyfikacji był trzeci. Znakomicie poprowadzili Francje do kontynentalnego turnieju. W meczach przeciwko Grekom i Austriakom grali jak natchnieni. ,,Justo” Fontaine jako pierwszy gracz w historii eliminacji wsławił się hat-trickiem. Trzy gole z Austrią, strzelone przed paryską publicznością potęgowały uwielbienie, jakim darzyli go kibice. Wcześniej 2 gole wbił Grekom. W finałach nie wystąpił jednak ani on, ani Kopa. Fontaine’a z turnieju wykluczyła poważna kontuzja(złamana noga). Po mistrzostwach zagrał w reprezentacji tylko jeden raz, w spotkaniu z Bułgarią ale gola już nie zdobył. Podobnie jak Kopa, czasy świetności miał już za sobą, choć Francuz polskiego pochodzenia jeszcze przez 2 lata witał się z kadrą. Całe eliminacje zdominowała jednak nie piłka, lecz polityka. Szlagierowo zapowiadany ćwierćfinał pomiędzy Hiszpanią a ZSRR nie odbył się a szkoda. Pasjonujący trenerski pojedynek Herrera – Kaczalin ustąpił miejsca ideowym rozbieżnościom między faszyzmem a komunizmem. Generał Franco nie zezwolił piłkarzom na odlot do Moskwy. Nie widział też możliwości przylotu radzieckich obywateli do jego kraju. Wszelkie próby mediacji podejmowane ze strony prezesa federacji hiszpańskiej nie przyniosły żadnego rezultatu. ,,Caudillo” był nie przejednany. W efekcie Hiszpanie zostali na rok zawieszeni w prawach członka FIFA. Ocalała duma narodowa ale ucierpieli na tym piłkarze. Takie asy jak Gento, Kubala, Di Stefano czy Mateos nigdy nie wystąpili na mistrzostwach Europy. W trakcie czterodniowego turnieju finałowego 4 mecze miały przesądzić o końcowym wyniku premierowych mistrzostw Europy. Pierwszy półfinał dostarczył wielu niezapomnianych wrażeń, od razu przechodząc do historii. Stało się tak za sprawą liczby strzelonych goli, którymi piłkarze Francji i Jugosławii uraczyli widownię zgromadzoną na Parc de Princes w Paryżu. Za Francuzami w tym meczu przemawiała własna publiczność oraz znakomity wynik z mistrzostw świata w Szwecji, na których zajęli trzecie miejsce. Z kolei atutem ,,Plavich” był… korzystny bilans w bezpośrednich meczach z Francją. Tradycji ponownie stało się zadość. ,,Trójkolorowi” pozbawieni Cisowskiego, Kopy, Fontaine’a i Piantoniego prowadzili już 4:2, by ostatecznie ulec rywalom 4:5. Trzy ostatnie gole dla Jugosłowian padły w ciągu zaledwie 3 minut. Bohaterem meczu został Drażan Jerkovič, którego trafienia dały remis a później zwycięstwo bałkańskiej drużynie i to wszystko w odstępie 55 sekund! Francuzi powinni byli się tego spodziewać. Na dwóch ostatnich mistrzostwach świata dwukrotnie mierzyli się z Jugosławią w fazie grupowej i za każdym razem przegrywali. W Szwecji nie przeszkodziło im to zająć trzeciego miejsca, lecz w Paryżu nie pozwoliło awansować do finału. W drugim meczu półfinałowym rozegranym w Marsylii naprzeciwko siebie stanęły zespoły Czechosłowacji oraz ZSRR. Było to bardzo jednostronne widowisko. Przewaga Rosjan ani przez moment nie podlegała dyskusji, choć swoje szanse mieli także rywale. Wybrańcy Kaczalina gładko wygrali 3:0. Okazji na zmniejszenie rozmiarów porażki nie wykorzystał Vojta. Piłka po jego strzale z rzutu karnego minęła słupek bramki Jaszyna i przeleciała za końcowa linie boiska. Rudolf Vytlacil, mistrz defensywy, tym razem nie ustrzegł się błędów a jego drużyna straconych goli. Związek Radziecki awansował do finału, w którym czekał już zespół Jugosławii. Czechosłowakom pozostał mecz z gospodarzami o trzecie miejsce. Rywalizaja bez większej stawki, czego dowodem opustoszałe trybuny Stade Velodrome. Chętnych do obejrzenia gry swoich ulubieńców było nie całe 10 tysięcy rodaków. Francuzi czuli ogromny zawód. Zamiast o chwałę, walczyli o honor ale i tego pozbawili ich lepsi w tym dniu Czechosłowacy. Gole Bubnika i Pavlovicia okazały się na wage brązowego medalu. Dwa lata później na mistrzostwach świata w Chile wynik będzie jeszczelepszy. Vytlacil był w trakcie przebudowy zespołu, której trzon stanowili Schrojf, popluhar i Masopust(zdobywca Złotej Piłki z 1962 r.). Nie było w niej już miejsca dla Pavlovicia, który w trakcie PNE ’60 miał 34 lata na karku i był najstarszym strzelcem całego turnieju. Pierwszy finał Pucharu Narodów Europy, jeden z czterech, w których na przestrzeni 28 lat będzie dane wystąpić ekipie ZSRR okazał się zwycięski. Wyścig po złoto dwóch sportowych potęg ustroju socjalistycznego, niejednokrotnie ze sobą konkurujących. Paryski finał miał być rewanżem ,,Plavich” za porażke przed czterema laty w decydującym meczu podczas igrzysk olimpijskich w Melbourne 1956. Wówczas o jednego gola, strzelonego przez nieobecnego teraz Iljina, lepsi okazali się Rosjanie. Tym razem miało być inaczej a było podobnie. Śliska murawa nie predestynowała do przeprowadzenia zbyt widowiskowych akcji. Pierwszego gola, tak jak w półfinale z Francją, strzelili Jugosławianie. Ponownie wynik rywalizacji otworzył Milan Galič. Maslenkin w ostrym starciu z Jerkowiciem walczyli o piłke przy końcowej linii boiska. Gdy obaj stanęli, sądząc że futbolówka opuściła plac gry, ich niezdecydowanie wykorzystał Galič i pokonał Jaszyna. Gol do szatni nie zdeprymował jednak Rosjan. Tuż po przerwie rzucili się do odrabiania strat. Pięć minut po wznowieniu gry Bubkin oddaje mocny strzał na bramkę przeciwników. Vidinič broni ale tak niefortunnie odbija piłke że ta pada łupem zawodników radzieckich. W rezultacie Metreweli z bliska strzela gola. Wynik remisowy utrzymał się do końca meczu. Angielski arbiter Edward Ellis zarządził pierwszą w tym turnieju dogrywke. Dodatkowe 30 minut przypadło akurat na mecz finałowy, jakby umyślnie podnosząc jego dramaturgie. Rozstrzygające trafienie padło dopiero na 7 minut przed końcem całego widowiska. Meschi ograł na lewej flance Durkovicia, po czym dośrodkował na pole karne a tam najwyżej do piłki wyskoczył Poniedielnik i umieścił ją w bramce. To był koniec marzeń Jugosłowian o zwycięstwie a zarazem początek wielkiej fety piłkarzy radzieckich. Gawrił Kaczalin miał swój wielki dzień. Był pierwszym ,,królem Europy” i to wywodzącym się z jej ,,gorszej” części. Kapitan zespołu Igor Netto nie krył dumy i zadowolenia odbierając z rąk Pierre’a Delaunaya puchar imienia jego ojca. Coupe Henri Delaunay zasłużenie przypadł Rosjanom. Wschód wykazał wyższość nad Zachodem ale głównie dlatego że Niemcy i Brytyjczycy zlekceważyli kontynentalne rozgrywki. Całe podium zajeli przedstawiciele socjalistycznych państw. To jedyny taki przypadek w historii, która począwszy od zawodów we Francji, co 4 lata dopisuje kolejne rozdziały batalii o prymat w Europie. Bilans 1960 roku przedstawiał się następująco: Związek Radziecki z Pucharem Henri Delaunaya, Jugosławia z medalem za drugie miejsce i… złotym krążkiem wywalczonym na igrzyskach olimpijskich w Rzymie. Oba finały dzieliły od siebie okrągłe 2 miesiące. Na Parc des Princes 10 lipca ,,Plavi” przeżywali rozgoryczenie, na Stadio Flaminio 10 września szaleli z radości. Futbol jest piękny, bo nieprzewidywalny. Nikt wówczas nie mógł również przypuszczać że Związek Radziecki, Jugosławia i Czechosłowacja po ponad 30 latach ulegną rozpadowi. Rolą historii jest jednak pamiętać także o takich przypadkach. Na koniec trzeba jeszcze odnotować króla, a właściwie królów strzelców. Po dwa gole zdobyli: Galič, Iwanow, Jerkovič, Poniedielnik oraz Francuz Heutte.