La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 723 Culés

6

7

@FCBparasiempre
Kolejny Puchar Narodów Europy rozgrywany był cztery lata później w Hiszpanii ale już w atmosferze ważnych zmian. U progu lat 60-tych, niemal w jednym czasie dokonano zmiany warty na najwyższych szczeblach w FIFA i UEFA. Prezydentem FIFA został wybrany Anglik sir Stanley Rous a na szefa UEFA mianowano Szwajcara Gustava Wiederkehra. Obaj przyczynili się do uatrakcyjnienia rozgrywek o Puchar Delaunaya. Każdy z nich na swój sposób. Szwajcar był gorącym orędownikiem przekształcenia nieformalnych zawodów kontynentalnych w oficjalne Mistrzostwa Europy. Dążył do tego aby nowo powstałej imprezie nadać znacznie większą rangę. Swoją koncepcje wzorował na modelu rozgrywania mistrzostw świata, gdzie system meczów grupowych umożliwiał wszystkim uczestnikom wykazanie się w większej liczbie gier, niż gwarantował to mniej sprawiedliwy i bardziej drastyczny system pucharowy. Wiederkehr usiłował za wszelką cene przywrócić znaczenie meczom międzypaństwowym, gdyż pozostawały one w cieniu klubowej rywalizacji, której prestiż zapewniała gra o dużą stawkę. W 1964 r. tych ambitnych planów nie udało się zrealizować ale już cztery lata później Szwajcar mógł wcielić je w życie. W końcu za namową Rousa Anglicy przystąpili do mistrzostw Starego Kontynentu. Z wielkiej Brytanii nie wystartowała tylko Szkocja. Mimo to liczba uczestników w stosunku do premierowych eliminacji znacząco wzrosła. Chęć uczestnictwa w zawodach zgłosiło 29 federacji z grona 32 członków zrzeszonych w UEFA. Zabrakło jedynie Finlandii, wspomnianej Szkocji i… co wzbudziło najwięcej kontrowersji, ekipy RFN. Niemcy byli akurat w przededniu inauguracji Bundesligi. Zaaferowani przygotowaniami do nowej formuły ligowych rozgrywek, zrezygnowali z batalii o udział w Pucharze Narodów Europy. Tym razem, ze względu na większą liczbę uczestników, rozszerzono kwalifikacje do trzech zasadniczych rund. W 1/16 finału znalazło się 13 par(wolny los uzyskał ZSRR, Luksemburg oraz Austria) ale z uwagi na wykluczenie Grecji przez UEFA, mecze rozegrano pomiędzy 24 uczestnikami. Do wyłonienia zwycięzców potrzebowano jednak 25 spotkań. Zacięte boje Bułgarii z Portugalią przyniosły w dwumeczu rezultat remisowy i o wszystkim miało zadecydować dodatkowe spotkanie na neutralnym terenie w Rzymie. Tam minimalnie lepsi okazali się Bułgarzy po golu Asparuchowa. Wszystkich jednak elektryzowała potyczka Anglików z Francuzami. Po remisie w Sheffield w uprzywilejowanej sytuacji byli piłkarze francuscy. Anglicy pojechali jednak do Paryża z podniesionym czołem i z nowym trenerem Alfem Ramsey’em. Debiut okazał się fatalny. Porażka 2:5 była niezwykle bolesna. Nauczyciele futbolu wystąpili w roli uczniów. Francuzi zagrali osłabieni brakiem Raymonda Kopy, lecz nie przeszkodziło im to w pewnym zwycięstwie. W 1/8 nie zabrakło więc Francji, ale zabrakło Polski. Biało-czerwoni nie sprostali Irlandii północnej, solidarnie przegrywając oba mecze po 0:2. Piłkarze z Belfastu znaleźli swoich pogromców już w 1/8 finału a przeciwnikiem był nie byle kto, gdyż przyszli mistrzowie, Hiszpania. Remis w Bilbao i porażka gospodarzy w Belfaście dały awans Hiszpanii. Z kolei obrońca tytułu miał znacznie trudniejsze zadanie. W 1/8 trafił na Włochów. W Moskwie gospodarze wygrali dość pewnie 2:0. W Rzymie osiągnęli zaś satysfakcjonujący remis, choć wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby Mazzola wykorzystał rzut karny. Rosjanie i z tej opresji wyszli obronną ręką… Lwa Jaszyna. Natomiast w ćwierćfinale ,,Sborna” poradziła sobie ze Szwecją, remisując na wyjeździe 1:1 i pewnie wygrywając w Moskwie 3:1. Czołową stawkę uzupełnili Węgrzy, w pobitym polu zostawiając Francję. Mimo nieustannie napiętych stosunków na linii Hiszpania-ZSRR gospodarze turnieju nie mogli już stwarzać żadnych trudności. Jako organizatorzy turnieju finałowego musieli przedstawić odpowiednie gwarancje rządowe, a także wizowe dla pozostałych uczestników mistrzostw. Arenami finałów były dwa stadiony- Camp Nou i Santiago Bernabeu. Na stołecznym obiekcie pierwszą parę półfinałową stworzyli Hiszpanie z Węgrami. W zespole gospodarzy obok znamienitych gwiazd FC Barcelony i Realu Madryt wystąpił młody Bask, Jose Angel Iribar. Miał być w hiszpańskiej bramce następcą Ricardo Zamory, ale wówczas nikt nie śmiał o tym nawet marzyć. Iribar był najmłodszym bramkarzem turnieju. W chwili debiutu liczył sobie 21 lat i 109 dni. Naprzeciwko niego grał nastoletni Węgier, który strzelając mu gola, został na długi czas najmłodszym zdobywcą gola w całej historii mistrzostw Europy. Ferenc Bene dokonał tej sztuki w wieku 19 lat i 182 dni. Gol ten nie zapewnił jednak Madziarom gry w wielkim finale. Hiszpanie okazali się silniejsi. Długo prowadzili po strzale Peredy głową. Chwila dekoncentracji kosztowała ich jednak utratę dodatkowych nerwów w dogrywce. Tam największym spokojem wykazał się Amancio i to dzięki niemu wybrańcy trenera Villalongi zagrali w wielkim finale. W drugim półfinale ZSRR podejmował Danię. Nadzieje pokładane w skuteczności napastnika Madsena okazały się tym razem płonne. Strzelali tylko przeciwnicy i to aż trzykrotnie, w skutek czego awansowali do finału. ,,Niezależnie od mojej opinii są mistrzami Europy. Awansując powtórnie do finału udowodnili że mają wyjątkowe umiejętności. Węgrzy byli wspaniali ale w finale to Rosjan należy się obawiać”. Tymi słowami Jose Villalonga komplementował rywali przed decydującym starciem. Nie udało się zagrać przed czterema laty, teraz więc nadarzała się znakomita okazja do zademonstrowania swoich umiejętności. Dotyczyło to jednych i drugich, choć to Hiszpanie byli gloryfikowani za grę klubowych drużyn w europejskich pucharach. Villalonga znał swój fach. To nie kto inny jak on stał za pierwszymi sukcesami Realu Madryt na europejskiej arenie. Dwukrotnie doprowadził ,,Królewskich” do triumfu w Pucharze Europy. Trybuny Estadio Santiago Bernabeu wypełniły się po brzegi. W loży honorowej miejsce zajął generał Franco. Starcie gigantów oraz dwóch laureatów Złotej Piłki. Z jednej strony Lwa Jaszyna, z drugiej Luisa Suareza. Albert Szesterniew przeznaczony był do opieki nad Suarezem. Jednak już na początku meczu dał się ograć Suarezowi. Wszystko miało miejsce w okolicach pola karnego. Po chwili Hiszpanie strzelili pierwszego gola. Dośrodkowanou adresowanym do Peredy nie zdołał zapobiec Szesterniew. Rosjanin nie opanował piłki, na co Pereda zareagował natychmiastowym strzałem, posyłając piłkę z kilku metrów pod poprzeczkę. Zawodnicy ,,Sbornej” wzięli się szybko do odrabiania strat i zaledwie po 2 minutach nastąpiła szybka odpowiedź. Piłke spod własnej bramki wybijał Jaszyn. Ta trafiła wprost do Mudrika, który po długim rajdzie wzdłuż linii bocznej przerzucił ją na drugą stronę boiska do lewoskrzydłowego Chusainowa. Strzał z 15 metrów kompletnie zaskoczył Iribara. Wynik remisowy utrzymał się do przerwy. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. W końcu nadeszła 84 minuta. Oczekującą na dogrywke widownie ubiegł Marcelino. Całą akcje zainicjował jednak strzelec pierwszego gola Pereda. Podciągnął do końcowej linii boiska i dośrodkował do Marcelino, który wyskoczył wyżej od radzieckich obrońców. Strzał głową był na tyle precyzyjny, że futbolówka ugrzęzła w lewym dolnym rogu bramki. Jaszyn nawet nie drgnął. W ten sposób Hiszpania zdobyła tytuł najlepszej drużyny w Europie.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?