La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1456 Culés

16

Nieco zapomniane legendy polskiego futbolu:

Dokładnie 50 lat temu urodził się Marek Citko, pomocnik. Siedmiu mistrzów olimpijskich i dwójka wicemistrzów. Tak wyglądała dziewiątka z TOP-10 najlepszych sportowców polski w roku Igrzysk Olimpijskich w Atlancie. Jedyny wyłom spośród medalistów w gronie laureatów stanowił piłkarz - Marek Citko. Po mistrzostwie Polski, udanych występach z Widzewem w Lidze Mistrzów oraz golu strzelonym Anglikom na Wembley, stał się największa piłkarską gwiazdą Polski i największą nadzieją na sukcesy. Szybki, dobrze wyszkolony technicznie, niekonwencjonalny w swych rozwiązaniach a w decydujących momentach, w starciach o dużą stawke, skuteczny pod bramką przeciwników w okresie największego marazmu polskiego futbolu na międzynarodowym poziomie. Jawił się dzięki temu jako piłkarz światowego formatu. Zaczynał w Jagiellonii Białystok w sezonie 1992/93. Niedawno dziennikarze ,,Przeglądu Sportowego” Piotr Wołosik i Łukasz Olkowicz ochrzcili ten klub mianem ,,najgorszej drużyny w historii Ekstraklasy”. Punktowo rzeczywiście dorobek stawiał ja na szarym końcu w dziejach najwyższego poziomu rozgrywek. Liczba zawodników, którzy wtedy postawili pierwszy krok na drodze do kariery, nie ma chyba jednak sobie równych w całych latach 90-tych. Tomasz Frankowski, Mariusz Piekarski, Jacek Chańko oraz właśnie Citko. We wrześniu 1995 roku, po 2 latach gry w II lidze, Citko przeszedł z Jagielloni do Widzewa. Na tle ściągniętych w przerwie letniej Siadaczki, Miąszkiewicza a zwłaszcza Koniarka, nie on zdawał się głównym wzmocnieniem Widzewa. Tymczasem w krótkim czasie to pomocnik rodem z Białegostoku na amen zawojował łódzką publiczność. Od 8 kolejki nie opuścił już żadnego meczu i na koniec sezonu świętował swoje pierwsze mistrzostwo Polski. Przyczynił się do niego między innymi 5 golami. Jeszcze lepiej spisał się w kolejnej edycji, gdy pokonał golkiperów 8 razy a Widzew obronił zaś panowanie w Ekstraklasie. Świetnie wyglądał na arenie międzynarodowej. Łódzki klub powtórzył wyczyn Legii i awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Citko swym golem w eliminacjach przeciwko Broendby pozwolił odrobić część strat przy prowadzeniu 3:0 dla rywali. Potem zaś Paweł Wojtala zdobył słynnego gola na wage awansu. Pomocnik Widzewa strzelił też gole mistrzowi Niemiec(późniejszemu zdobywcy Ligi Mistrzów)- Borussi Dortmund oraz po fenomenalnym lobie, pokazywanym we wszystkich telewizjach świata- Atletico Madryt. Występy indywidualne dały mu wielką sławe, choć samemu klubowi nie zapewniły awansu do kolejnej fazy. Dopełnieniem świetnego sezonu był gol przeciwko Anglii na Wembley. Citko dostał piłke w okolicy 11 metra, podciągnął ją do ,,piątki” a następnie przerzucił ją nad Seamanem. Ostatecznie biało-czerwoni przegrali to starcie 1:2 ale wrażenie wywołane trafieniem było olbrzymie. Citko trafił do TOP-10 Plebiscytu ,,Przeglądu Sportowego”. W analogicznym zestawieniu Telewizji Polskiej znalazł się na drugim miejscu w 1996 r. a w konkursie programu III Polskiego Radia oraz ,,Super Ekspressu” nawet wygrał! Wtedy też odebrał nagrodę dla Odkrycia Roku według ,,Piłki Nożnej” oraz Piłkarza Roku. Citko był na samym szczycie pod względem popularności. W Polsce wybuchło wtedy zjawisko zwane ,,Citkomanią”. Piłkarz stał się bohaterem popularnych programów i gazet. Nie mógł spokojnie przejść na ulicy. Był chyba jedynym tak powszechnie znanym wśród Polaków piłkarzem lat 90-tych. Jego nazwisko przewijało się nawet w serialach. Dopytywały się o niego największe europejskie kluby. Najbliżej podpisania umowy był z Blackburn Rovers. Mistrzowie Anglii z 1995 wykładali na stół naprawdę duże pieniądze. Citko kręcił nosem na proponowaną lige i… czekał na jeszcze lepsze oferty. Zamiast tego przyplątała mu się jednak poważna kontuzja ścięgna Achillesa. Długotrwałe leczenie zabrało mu ponad jeden sezon. Po powrocie nie był już tym samym zawodnikiem co wcześniej. Próbował odbudować się pod wodzą swego ulubionego trenera Franciszka Smudy w Legii ale poza krótkim przebłyskami nie był w stanie nawiązać do formy z Widzewa. Grał potem w Groclinie Dyskobolii, Cracovii oraz Polonii Warszawa. Poza dwoma mistrzostwami wywalczonymi z łódzkim klubem, na koncie miał wicemistrzostwo(z Widzewem) i brązowy medal(z Legią). W reprezentacji Polski zagrał 10 razy i strzelił 2 gole. Poza Anglikami na liste strzelców wpisał się w starciu z Brazylią. Po kontuzji nie wystąpił już ani razu. Niektórzy(z większym zaufaniem do ,,magii cyfr”) twierdzili że uraz ten nie powinien dziwić. Dotknął bowiem ,,kadrowicza przeklętego”. Citko był wszak 666 piłkarzem w historii, który wystąpił w reprezentacji. Grę w Ekstraklasie oprócz kontuzji przerywały mu także zagraniczne epizody. Grał jeszcze w lidze izraelskiej oraz szwajcarskiej. Po zakończeniu kariery przez krótki okres doradzał właścicielowi Polonii Warszawa- Józefowi Wojciechowskiemu. Zaliczył też epizod w roli dyrektora sportowego Wisły Kraków.


@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon

3

@FCBparasiempre Ta kontuzja achillesa,być może zabrała nam kogoś na miarę obecnego Lewandowskiego,bo jednak doznał jej w wieku kiedy wchodził w swój szczyt kariery.

1

@FCBparasiempre citkomania :)

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?