La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1273 Culés

8

9

@FCBparasiempre
Euro ‘84

To były moje pierwsze oglądane mistrzostwa Europy w telewizji. Tamtego Platiniego i tamtej Francji zwłaszcza w meczu półfinałowym z Portugalią nie zapomnę do końca życia(!) ale po kolei. W roku 1983 Jacques Georges został wybrany na prezydenta UEFA a już po roku jego urzędowania Francja drugi raz w historii została gospodarzem mistrzostw Europy. Tę okoliczność uświetniła zdobyciem tytułu najlepszej drużyny na Starym Kontynencie, w ogromnej mierze zawdzięczając ten sukces Platiniemu. Kapitan ,,Trójkolorowych” został najlepszym zawodnikiem a także strzelcem turnieju. Wprawdzie na Euro zabrakło Anglików, którzy przegrali rywalizacje w grupie z Danią o jeden punkt, jednak największe rozczarowanie podczas eliminacji towarzyszyło grze Włochów. Mistrzowie świata sprzed 2 lat zupełnie zatracili formę. Cztery porażki, trzy remisy i zaledwie jedno zwycięstwo uzyskane w ostatnim meczu z Cyprem i w efekcie 4 miejsce w pięciodrużynowej tabeli, to wszystko na co było ich stać. Można pokusić się o stwierdzenie iż Włosi spłatali(nie tylko swoim kibicom) nie lada sensacje! Z dużym zaangażowaniem walczyli w eliminacjach Portugalczycy i Rumuni, dwaj przyszli debiutanci na Euro ’84. Pierwsi w pobitym polu zostawili Polskę i ZSRR. W awansie nie przeszkodziła im nawet kompromitująca porażka 0:5(!) doznana w Moskwie. Naszym piłkarzom starczyło motywacji jedynie na wyprzedzenie Finów w tabeli i wydłużenie Rosjanom drogi do Francji. Porażka z Portugalią we Wrocławiu dla naszych zawodników nie miała już kompletnie żadnego znaczenia ale piłkarzom radzieckim nieco bardziej komplikowała sytuację. O wszystkim zadecydował jednak mecz w Lizbonie. Minimalnie lepsi gospodarze udowodnili że to im, a nie ekipie ZSRR należy się awans na Euro. Natomiast Rumuni wygrali rywalizacje w grupie ze Szwecją, Czechosłowacją i wspomnianą już ekipą Włoch. Ostatecznie na Euro ’84 zabrakło Włochów, Holendrów, Czechosłowaków, Anglików czy choćby Greków. Z kolei po 8 latach banicji wróciła Jugosławia a po 20-letniej przerwie- Dania. Do debiutu przysposobiały się Rumunia i Portugalia. Nie zabrakło też gospodarzy poprzedniego mundialu- Hiszpanów. W stosunku do poprzednich zawodów odbywających się w Belgii, wprowadzono pewne korekty dotyczące przebiegu rywalizacji. W pierwszej rundzie gier wszystko jeszcze odbywało się bez zmian. Osiem drużyn dzielono na dwie grupy, z których awansowały po dwa zespoły i… w tym momencie regulamin został zmodyfikowany. Wprowadzono mecze półfinałowe z udziałem czterech najlepszych drużyn. Zwycięzcy trafiali do ścisłego finału a przegrani zadowalali się ex aequo trzecią lokatą, bez rozgrywania dodatkowego meczu. 12 czerwca na Parc des Princes odbył się mecz otwierający VII Mistrzostwa Europy, w którym Francuzi polegli z Duńczykami 1:3 ale był to typowy sparing, któremu większe znaczenie przypisywali statystycy aniżeli piłkarze. Francuzi mieli Platiniego ale poza nim wspaniałą drugą linie, która była dla niego znakomitym wsparciem i wartościowym uzupełnieniem. W meczu przeciw Belgom, wygranym wysoko przez ,,Trójkolorowych” 5:0, ich lider skompletował hat-trick ale swoje gole dorzucili też filigranowy Allan Giresse oraz posiadający hiszpańskie korzenie Luis Fernandez.

Wreszcie nadszedł mecz z Jugosławią. To od potyczki tych państw zainaugurowano pierwsze w dziejach mistrzostwa Europy. Zatem historia zatoczyła koło i po 24 latach obie drużyny spotkały się ponownie i do tego we Francji. Wówczas zwycięstwo przypadło ,,Plavim”, którzy strzelili gospodarzom aż 5 goli. Na obiekcie Saint-Etienne padło ich również 5, tyle że obie ekipy musiały podzielić się bramkową zdobyczą a mecz zakończył się zwycięstwem Francji 3:2 po kolejnym hat-tricku Platiniego! Decydujący o wyjściu z drugiego miejsca z grupy mecz rozegrał się między Belgią a Danią. Oba zespoły miały na koncie po jednym zwycięstwie z Jugosławią i po jednej porażce z Francją. Od mocnego uderzenia zaczęli Belgowie. Potężny Jan Ceulemans mocnym strzałem przy słupku pokonał Ole Qvista. Dobiegała czterdziesta minuta gry, kiedy na kapitalny lob zdecydował się Frank Vercauteren. Lewonożny pomocnik fantastycznie uderzył z ponad 20 metrów, wrzucając bramkarzowi rywali piłkę za ,,kołnierz”. Duńczycy przegrywali 0:2, więc ich reakcja była natychmiastowa. Szarżującego w polu karnym między dwoma belgijskimi obrońcami Elkjaera można było powstrzymać wyłącznie faulem. Niezawodny w takich sytuacjach Arnesen celnie przymierzył z ,,wapna” i zdobył kontaktowego gola. ,,Duński dynamit” miał dopiero wybuchnąć. Po godzinie gry podopieczni Piontka doprowadzili do wyrównania a następnie do zwycięstwa. Występujący na co dzień w Belgii Kenneth Larsen z bliska wpakował piłke głową do siatki. Samotny rajd Elkjaera w końcówce meczu przypieczętował zwycięstwo 3:2 i awans do półfinału. W drugiej grupie najciekawiej zapowiadało się spotkanie Hiszpanii z RFN. Ekipie RFN po remisie z Portugalią i zwycięstwie nad Rumunią wystarczał remis. ,,La Roja” aby grać dalej musiała zwyciężyć. Lepiej rozpoczęli Niemcy. Briegel dwukrotnie po strzałach głową trafiał w poprzeczkę. Swoje szanse zmarnowali także Hiszpanie. Carrasco nie wykorzystał rzutu karnego, przegrywając pojedynek z Schumacherem. Do 90 minuty w półfinale byli podopieczni Derwalla. Wówczas dał o sobie znać Antonio Maceda i celną główką uratował rodaków. Do półfinału awansowała również inna ekipa z Półwyspu Iberyjskiego. Portugalczycy po dwóch remisach pokonali w ostatnim meczu Rumunię 1:0 a gola zdobył Nene, najstarszy dotąd zdobywca bramki w finałach ME. Piłkarz Benfiki dokonał tej sztuki licząc sobie 34 lata i 213 dni. Pierwszy półfinał dostarczył niezapomnianych wrażeń. Na Stade Velodrome w Marsylii Francuzi i Portugalczycy stworzyli kapitalne widowisko, obfitujące w wiele zaskakujących zwrotów akcji. Piłkarski thriller zapoczątkowali gospodarze. W 24 minucie meczu arbiter podyktował rzut wolny. Do piłki podeszli Platini i Jean-Francois Domergue. Bento ustawił zawodników i przyczaił się w bramce, będąc przekonanym że kapitan ,,Trójkolorowych” tradycyjnie uderzy nad murem. Tymczasem piłka poleciała w przeciwną stronę, tam gdzie stał portugalski bramkarz. Zaskoczony Bento nawet nie zareagował. Realizator telewizyjny omyłkowo wyświetlił nazwisko Platiniego jako strzelca gola, podczas gdy gola potężną ,,bombą” pod poprzeczkę zdobył Domergue. Portugalczycy długo nie potrafili się otrząsnąć. W tym czasie gospodarze przeprowadzali atak za atakiem. Najpierw Fernandez a później Giresse testowali dyspozycję bento. Najstarszy uczestnik Euro ’84 dzielnie bronił kolejne strzały. Nie dali rady także Platini oraz Six. Na kwadrans przed końcem przebudzili się Portugalczycy. Chalana do Jordao i napastnik Sportingu Lizbona głową doprowadza do remisu a więc dogrywka. Inicjatywę tym razem przejęli goście. Po 8 minutach gry kopia sytuacji z 74 minuty meczu. Rajd Chalany i dośrodkowanie, które pięknym strzałem z woleja na gola zamienia Jordao. Francuzi podrywają się do odrabiania strat. Wszystko wyjaśnia się w ciągu 6 ostatnich minut. W zamieszaniu pod bramką najsprytniejszy okazuje się Domergue i jest 2:2. Rozstrzygnięcie następuje kilka chwil później. Wspaniała akcja niezmordowanego Tigany, który wpada w pole karne i zagrywa na środek do Platiniego. Kapitan ,,Trójkolorowych” pewnym strzałem zapewnia Francji finał. W konfrontacji Duńczyków z Hiszpanami(1:1) potrzebna była dogrywka a nawet rzuty karne. W czwartej serii myli się Elkjaer przenosząc piłkę nad poprzeczką a Sarabia jest bezbłędny i w efekcie Hiszpania po 20 latach ponownie melduje się w wielkim finale. W 30-stopniowym upale do finału przystąpiły zatem Francja z Hiszpanią. Faworytami, nie tylko publiczności, byli Francuzi. Podopieczni Michela Hidalgo wypadli najokazalej ze wszystkich uczestników turnieju. Prezentowali futbol ładny dla oka, oparty przede wszystkim na grze ofensywnej. Hiszpanie hołdowali większej dyscyplinie taktycznej. Ich atutem była konsekwencja i koncentracja, przejawiająca się skuteczną walką o jak najkorzystniejszy wynik meczu. Oba zespoły na drodze do finału nie przegrały ani jednego meczu, w każdym spotkaniu zdobywając przynajmniej jednego gola. Przez pierwsze 45 minut nic szczególnego się nie wydarzyło. Lekką przewagę mieli Francuzi ale nie potrafili jej udokumentować golem. Obraz gry uległ zmianie dopiero po przerwie, kiedy arbiter odgwizdał przewinienie w okolicach pola karnego. Do piłki podszedł Platini ale w zdobyciu gola z rzutu wolnego pomógł mu tym razem bramkarz rywali. Wydawało się że Arconada pewnie chwyci piłkę ale ta jakimś cudem wyślizgnęła mu się z rąk i wpadła do bramki. Francuzi objęli prowadzenie. Hiszpanie nie mogli już dłużej czekać i liczyć na dogrywkę. Zmuszeni byli zaatakować ale czynili to bez przekonania. Każda rozpaczliwa akcja mogła być jednak brzemienna w skutkach. ,,Trójkolorowi” tyko czekali na odsłonięcie się przeciwnika i zadanie mu decydującego ciosu. Tak też się stało. Doskonale spisujący się w tym meczu Tigana wypuścił na czystą pozycję Bruno Bellone’a. Ten popędził w pole karne i delikatnie podcinając piłkę nad wybiegającym z bramki Arconadą, posłał ją wprost do siatki. To była ostatnia minuta meczu. Publiczność zgromadzona na Parc de Princes oszalała ze szczęścia. Francuzi zdobyli mistrzostwo Europy wygrywając w turnieju wszystkie 5 spotkań. Hiszpanom do zajęcia drugiego miejsca wystarczył zaledwie jeden wygrany mecz ale to nie oni byli tego dnia bohaterami. Jedno nie ulega wątpliwości. Nie było by tak wspaniałego sukcesu, gdyby nie Michel Platini. Kapitan, lider, najlepszy zawodnik finałów i najskuteczniejszy strzelec Euro. 9 goli zdobytych przez jednego piłkarza w turnieju do tej pory pozostaje nie pobitym rekordem a należy zwrócić uwagę że Platini dokonał tego wyczynu w zaledwie 5 meczach, będąc nominalnym pomocnikiem. Ponadto w drodze po złoto w każdym meczu wpisywał się na listę strzelców, czego nie udało się dokonać nikomu przed nim ani po nim.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?