La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1052 Culés

11

Tak trochę ku pokrzepieniu serc bo łatwo przedłużyć kontrakty piłkarzy którzy dostają szanse w pierwszym zespole i to tak dużego klubu (np. Cubarsi) lub gdy zaprzyjaźniony agent reprezentuje piłkarza (np. Fort), ale jakość pracy dyrektora sportowego wychodzi gdy udaje mu się przekonać piłkarza, który balansuje pomiędzy pierwszym zespołem a rezerwami (np. Guiu) czy pomiędzy La Masią a rezerwami (np. Natali). To w takich sytuacjach dyrektor sportowy musi wykazać się sprytem, elastycznością budując relacje z piłkarzami i ich reprezentantami oraz zabezpieczając interes klubu przekonując piłkarza możliwą ścieżką rozwojową lub mając jakiś plan na awans sportowy jeśli piłkarz będzie się rozwijał. Jeśli piłkarz rzucany jest po 3 zespołach i przez prawie cały sezon nikt nie ma na niego pomysłu jak może się dalej rozwijać, a dostaje jakąś ofertę i nawet na nią nie odpowiada to raczej znaczy że nawet nie podjęto realnej próby utrzymania go w zespole, a piłkarz był sfrustrowany sytuacją w której cały czas był olewany.
Wg mnie nie ma do końca sensu porównywać piłkarzy z dalekiej przeszłości na zasadzie "odszedł i sobie nie poradził a miał większy talent" - bardziej miarodajne by było porównanie piłkarzy, których sezon wcześniej przygotowywał do dorosłej gry Marquez bo to jest całkowicie inne podejście do piłki, wielki nacisk kładziony jest na rozwój piłkarzy, a nie wynik sportowy. Patrząc na historię trenerów rezerw cofając się aż do czasów Guardioli był Barjuan, Pimienta, Lopez, Eusebio i Enrique (pomijam epizody Vinyalsa i Capellasa) - mamy samych trenerów wynikowych, starających się być wynikowymi jednocześnie się ucząc trenerki oraz specjalizujących się w szkoleniu tylko młodzieży, ale nie stricte w rozwijaniu piłkarzy do gry w dorosłej piłce. Nie liczy się sam talent - większe szanse na wielką karierę ma średniej wielkości talent z takim Marquezem, który wprowadza piłkarza do dorosłego futbolu niż wielki talent z trenerem którego interesuje tylko wynik sportowy. Historia pokazała że talenty małe i duże, które odeszły z Barcelony, ale wprowadzane do dorosłej piłki przez Marqueza radzą sobie całkiem nieźle w dorosłej piłce, a ich wartość rośnie - Akhomach (Villareal z 3mln na 15mln), Riad (Betis z 0.5mln na 15mln), Tenas (PSG z 1mln na 5mln), Pedrola (Sampdoria z 0.5mln na 3mln), Valle (Levante z 0.5mln na 2.5mln), Barbera (FC Brugge z 0.5mln na 0.7mln, ale wielka trauma odejścia z Barcelony ponoć już za nim i w klubie wierzą żę w nowym sezonie zatrzęsie ligą). Tutaj chodzi o to że ilość piłkarzy, ktorych wartość rynkowa rośnie jest jednoznaczna w interpretacji - za czasów innych trenerów odchodziło po 15 piłkarzy z klubu i prawie nikt rynkowo nie znaczył więcej, można było liczyć na palcach jednej ręki piłkarzy którzy gdzieś tam sobie radzili.
"Zadaniem Deco, dyrektora sportowego, nie jest z pewnością bezpośrednie negocjowanie z młodymi zawodnikami szkółki, dlatego obwinianie go o odejścia niektórych graczy akademii jest wyjątkowo na wyrost" - chwila chwila to by mogło tak być gdybyśmy mówili o normalnym klubie - przecież Xavier Budo, czyli osoba odpowiedzialna absolutnie za wszystko co dobre się działo w szkółce ostatnimi czasy, od scoutingu po metodologie szkolenia, a kończąc na procesach przyspieszonego awansu do profesjonalnych sekcji sportowych odszedł z La Masii. Catalunya Ràdio podawało że "kością niezgody okazała się kwestia kierowania La Masią, Budó miał czuć się rozgoryczony limitowaniem jego kompetencji przez Joana Laportę", a plotki do dzisiaj huczą że Deco przekracza swoje kompetencje przy przedłużaniu umów młodych piłkarzy. To by było też spójne z odejściem Budo bo w jego przypadku spekulowało się, że nie niał swobody przy podejmowaniu decyzji od kiedy szkółka zaczęła wypluwać hurtowo talenty dzięki jego zmianom, które wprowadził.
Dla mnie historia Guiu niemal 1:1 przypomina mi historię Akhomacha, który poinformował Barcelonę że odchodzi wraz z końcem kontraktu bo nie widzi szans na grę w pierwszym zespole. Sposób w jaki postępowano z Guiu przez cały sezon również mogło przekonać piłkarza do myślenia że nie będzie miał szans na grę w pierwszym zespole, ale zbudowany przez Marqueza wiedział że będzie gotowy rozwijać się w innym klubie na poziomie pierwszoligowym. Zarówno na Akhomacha jak i Guiu klub nie miał pomysłu i nie mógł im nic zaoferować w kontekście pierwszego zespołu, dostali jakieś propozycje pozostania ale na zasadzie "jak chcesz", a różnica w interpretacji przez kibiców ich zachowań oraz decyzji polega na tym że dzisiaj po beznadziejnym sezonie pierwszego zespołu wszyscy patrzą na cuda robione przez Marqueza, a rok temu nikt nie interesował się gdy odchodziło wiele talentów, a garstka kibiców pisała nawet, że Villareal dla Akhomacha to i tak za wysokie progi - no to pokazał że pnie się w górę i zwiększył swoją wartość rynkową 5-krotnie.
Totalnie nie zgadzam się że Guiu chciał więcej pieniędzy - gdyby tak było to by określił swoje oczekiwania finansowe, a medialnie klub to wykorzystał w narracji, a wiele źródeł wskazuje że interesowało go tylko bycie w szerokim składzie Barcelony. Nawet nie odpowiedział na ofertę bo nie było sensu odpowiadać - co miał negocjować jeśli prawdopodobnie i tak wykluczono mu bycie w szerokim składzie - przecież nie trudno uzyskać sygnały z obozu trenera nawet jak jest nowy. Ja mam kontakt z młodymi piłkarzami i wiem że dla wychowanków, którzy dobrych parę lat życia spędzili w szkółce to decyzja o odejściu z własnej woli w sytuacji gdy klub oferuje przedlużenie umowy to jest to wielki dramat który nie tylko muszą sobie poukładać w głowie ale być również niezwykle silni psychicznie oraz pewni swoich umiejętności. Nie sprowadzajmy każdego piłkarza który chce odejść do sprzedawczyków jak Moriba czy Simons - oni jednoznacznie określali swoją cheć pozostania w Barcelonie podając oczekiwania finansowe tak samo jak niegdyś Balde, Gavi czy Araujo - klub dokonał wyboru. Tutaj piłkarz dokonał wyboru bo oferta sportowa ma wielkie znaczenie i nie każdy przypadek jest taki sam. Jeśli wrzucamy wszystkich do jednego wora to Olmedo czy Prim mogą już odchodzić z klubu bo będzie 1:1 ta sama sytuacja co z Guiu - ta sama agencja, która nie ma żadnych układów z Deco i Laportą i kończy im sie kontrakt z końcem przyszlego sezonu.
Życie - 6mln euro na ziemi nie leży, a chłopakowi należy życzyć powodzenia w karierze i tyle.

0

@JarekS Panie, odstępy w tekście.. Miej litość.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?