- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1403 Culés
Gorące dyskusje
Arkon
7
Najlepsi piłkarze w historii, ale bez Leo i CR7. U mnie Diego i Ronaldinho poza... » Czytaj dalej
62 odpowiedzi
Arkon
6
Niech mi ktoś wytłumaczy fenomen Netflixa. Połowa roku i ciągle ludzie dyskutują o serialach i... » Czytaj dalej
65 odpowiedzi
Fog_W_1899
2
Na tym Mundialu naprawdę jest potencjał na jakiś najbardziej losowy finał w historii, czyli... » Czytaj dalej
26 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1403 Culés
10
Z polityką i prowokacją w tle:
1 września 1972 r. Polska pokonała na Igrzyskach Olimpijskich NRD 2:1. Po efektownych zwycięstwach nad Kolumbią i Ghaną, przed ostatnim meczem grupowym z NRD Orły Górskiego były już pewne awansu do czołowej ósemki turnieju olimpijskiego w Monachium. Tyle że nikt z obu stron nie zamierzał traktować rywalizacji ulgowo. Zarówno biało-czerwoni, jak i Wschodni Niemcy(dziś kraj już nieistniejący ale wówczas sportowa potęga) mierzyli w pierwsze miejsce w grupie. A dodatkowo do wyrównania były jeszcze stare rachunki… Doktor Janusz Garlicki, wspominając w kwietniu 2020 roku tamto spotkanie z NRD nie miał wątpliwości: ,,Już sama data meczu, 1 września, tak jeszcze wtedy bolesna dla wielu Polaków, i jego miejsce, na które wyznaczono Norymbergę, były niczym prowokacja pod naszym adresem…”. Jakby tego było mało, na arbitra spotkania wyznaczono co prawda Kanadyjczyka, tyle że urodzonego (w 1933 roku) i wychowanego w hitlerowskich Niemczech – Wernera Winsemanna. A nie dość, że po raz ostatni przed olimpijską konfrontacją biało-czerwoni pokonali zespół NRD 11 lat wcześniej, to jeszcze – na świeżo – w pamięci mieli baty, które niespełna 2 lata wcześniej dostali w Rostocku. Co prawda pod wodzą poprzedniego selekcjonera, Ryszarda Koncewicza, ale z boiska pogrom 0:5 pamiętali Hubert Kostka, Antoni Szymanowski, Zygmunt Anczok, Kazimierz Deyna i Włodzimierz Lubański. Zatem – połowa zespołu! Zapewne także z tego powodu Kazimierz Górski zaskoczył wszystkich – łącznie z rywalami – decydując się na ustawienie 1-5-3-2, dodatkowo w linii środkowej wystawiając Lesława Ćmikiewicza, który w pierwszych dwóch spotkaniach turnieju w Monachium wprawiał się w grze na pozycji stopera. Tym samym, choć zapewne nie zasłużył na tytuł mistrza elegancji, pokazał – całemu światu, a nie tylko NRD-owcom – dużą sprawność taktyczną. ,,Nasza umiejętność , jeśli chodzi o płynne przechodzenie z ustawienia 1-4-3-3 do 1-5-3-2 i innych jeszcze wariantów, wynikała z tego, że wszyscy piłkarze grali w kraju i na zgrupowaniach mieliśmy czas, żeby to wszystko wyszlifować. Trzeba też oddać, że trenerzy klubowi wykonywali dla kadry narodowej znakomitą robotę. Kazio zwykł długo i merytorycznie dyskutować nie tylko z Gezą Kalocsay’em i Jaroslavem Vejvodą, bo nie tylko oni byli świetnymi fachowcami. Ufał specjalistom prowadzącym zespoły ligowe, polegał na ich robocie, liczył się z ich zdaniem i chętnie się w nie wsłuchiwał. I także dzięki temu później mieliśmy tak wspaniałe efekty” – wspominał po latach na naszej internetowej stronie Andrzej Strejlau, ówczesny asystent trenera Górskiego. Efekt w meczu z NRD był piorunujący. Już w 6 minucie biało-czerwoni zapomnieli o meczu w Rostocku. Robert Gadocha dośrodkował z rzutu rożnego z prawego narożnika wprost na głowę Lubańskiego, który uderzył fenomenalnie, ale asekurujący Jurgena Croya obrońca zdołał – także głową – wybić piłkę z linii bramkowej. Tyle że wprost pod nogi Jerzego Gorgonia, który huknął niczym z armaty z linii pola bramkowego i zapewnił naszemu zespołowi prowadzenie. Rywale wyrównali tuż przed przerwą. Joachim Streich skutecznie zamknął akcję Niemców na lewym skrzydle; po dośrodkowaniu z prawej flanki niczym siatkarz wybił się na piątym metrze i głową – po koźle – wpakował piłkę obok bezradnego Kostki. Na odpowiedź Polaków nie trzeba było jednak długo czekać. W 64 minucie Gorgoń, który korzystając z asysty Antoniego Szymanowskiego i Mariana Ostafińskiego w środku obrony często zapędzał się na przedpole przeciwnika, dostał piłkę w środku pola, nieco podciągnął i zdecydował się na uderzenie z 30 metrów. Kropnął niczym z armaty w prawe okienko, nie dając najmniejszych szans Croyowi na skuteczną interwencję. Jak Górski bronił tego wyniku? Otóż na końcówkę wprowadził na boisko(za stopera Ostafińskiego) napastnika Ryszarda Szymczaka, aktualnego króla strzelców naszej pierwszej (najwyższej wówczas) ligi z Gwardii Warszawa. Miał rację, bo wygrana powinna być okazalsza. Tyle że po akcji Lubańskiego z Jerzym Kraską Gadocha przestrzelił rzut karny.
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
2
@FCBparasiempre To ładną datę dobrali na mecz.Mogli jeszcze o 14:45 zacząć xD