La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1528 Culés

8

10

@FCBparasiempre
Nie ma w historii argentyńskiego futbolu drużyny szanowanej bardziej niż ,,La Maquina” czyli zespół River Plate z lat 40-tych XX wieku. Nazwiska jej ofensywnego kwintetu: Juan Carlos Muñoz, Jose Moreno, Adolfo Pedernera, Angel Labruna i Felix Lustau, ewokują wciąż aurę mistycznej przeszłości, w której doceniano piękno i styl a argentyńscy kibice nie mieli wątpliwości że to w ich kraju gra się najlepszą piłkę świata. Nawet w tamtych czasach wydawało się niemożliwe opisywać ich inaczej niż w kategoriach romantycznego zachwytu. ,, Wychodziłem na mecz z ,,La Maquiną” żeby wygrać ale jako miłośnik futbolu wolałbym czasem zostać na trybunach i podziwiać jak grają"- mówił Ernesto Lazzatti, pomocnik Boca Juniors. Status legend wyprzedzał ich i definiował, okazując się czasem silniejszy niż rzeczywistość. Słynna piątka zagrała w tym zestawieniu w zaledwie 19 meczach. Wydawało się że ,,La Maquina” nie tylko jest najwyższym osiągnięciem w historii argentyńskiej piłki ale także ucieleśnia całą argentyńską kulturę. To tutaj bowiem spotykały się Tango i piłka nożna, destylując w swym połączeniu ideał ,,criollo"(rasa konia domowego). ,, Tango to najlepszy sposób treningu. Trzymasz rytm a potem nagle go zmieniasz robiąc krok naprzód. Uczysz się figur, wykonujesz zwroty. Ruszasz biodrami, uginasz nogi"- tłumaczył Muñoz. Gdy piłkarze ćwiczyli tango, muzycy tworzyli swoje hołdy dla ,,La Maquiny”. Przykładowo Justo Pablo Bonora został autorem Tanga ,, La maquina". Czysty indywidualizm lat 20-tych został już nieco powściągnięty a wśród piłkarzy wzrosła świadomość że gra zespołowa jest niezbędna, więc niewątpliwie posiadanie piłki i podania należały do ważnych elementów stylu dla ,,Maquiny”, jednak wciąż był to(przynajmniej w oczach reszty świata) futbol nieco staroświecki, bazujący na umiejętnościach i technice, gdzie przygotowanie fizyczne czy zorganizowana gra obronna nie odgrywały wielkiej roli. Zawodnicy przy piłce nie byli niepokojeni zbyt ścisłym kryciem. Uważano że mają prawo bawić się zarówno na boisku, i jak i poza nim. Przed każdym meczem, w niedzielę koło południa Moreno pochłaniał ogromne ilości rosołu skóry i co najmniej butelkę czerwonego wina. Kierownictwo klubu kazała mu zerwać z tym złym stylem życia... Przez tydzień Moreno nie zerwał nocy i pił tylko mleko, po czym zagrał najgorszy mecz w karierze. Kiedy powrócił do dawnych zwyczajów Klub Go zawiesił. Koledzy z drużyny zastrajkowali w akcie Solidarności z niepoprawnym hulakom. Historyjka to wydaje się nawiązywać do zdarzenia z października 1939 roku, kiedy Moreno faktycznie został zawieszony po kluczowym meczu z Independiente przegranym przez River Plate 3:2. Nawet jeśli w wydaniu nieco podkoloryzowanym, jest to przecież esencję argentyńskie piłki w tamtych czasów: szelmowskiej, , zachwycającej genialnej i jak się w końcu okazywało, grzęznącej w samozadowoleniu. Pomiędzy 1930 a 1958 rokiem żaden zawodowy piłkarz z Argentyny nie wystąpił w mistrzostwach świata a jeśli już, to nie w barwach ojczystego kraju. Reprezentacja, jaką wysłano na mundial w 1934 roku nie miała nic wspólnego z najsilniejszym narodowym składem. Tworzyli ją sami amatorzy, z których tylko dwóch(lewy pomocnik Arkadio Lopez oraz napastnik i kapitan Alfredo de Vincenzi) było wcześniej powoływanych do kadry. W meczu ze Szwedami wprawdzie dwukrotnie obejmowali prowadzenie ale ostatecznie przegrali 2:3 żegnając się z turniejem po pierwszym meczu i nie wrócili na Mistrzostwa przez kolejne 24 lata. Ich futbol jednak pozostawił to sobie ślad. Zdobywca drugiego gola w meczu ze Szwecją, Alberto Galateo, ze swoją twarzą żałobnika i smutnymi oczami nie przypominał wprawdzie klasycznego ,,pibe”. Jego boiskowa postawa a zwłaszcza mistrzowskiego opanowanie ,,gambety”(dryblingu) były typowe dla bardziej rozważnych reprezentantów szkoły argentyńskiej kreatywności, i jego biografię zaś naznaczył charakterystyczny tragizmu. Jako nastolatek grał w San Lorenzo Santa Fe, będącym de facto satelitą i jednego z dwóch największych klubów w mieście, Colon. Kiedy przyszło mu podpisywać pierwsze zawodowy kontrakt, zarówno on, jak i jego przyjaciel Antonio Rivarola otrzymali oferty od największego rywala Colon, klubu Union. Niezręczność sytuacji pogłębiał fakt że narzeczone Galateo i Rivaroli były córkami seniora Desimone, założyciela San Lorenzo Santa Fe i wiernego kibica kolumn. Jak tylko The Simone usłyszał o decyzji, którą uważał za zdradę, wyrzucił obu młodych piłkarzy z domu. Rivarola postanowił wówczas oddać pieniądze jakie już otrzymał z Unią, związał się z colą i oficjalnie się zaręczył. Dlatego nie zrobił ale stał się lokalną gwiazdą a po Mistrzostwach Świata przeniósł się do Nacionalu Rosario aż w końcu dostał szansę w stolicy, gdzie podpisał kontrakt z Huracanem. Nie był jednak szczęśliwy i zaczął pić. W 1937 roku był już zawodnikiem Chacarita Juniors, Gdzie grał z Ernesto Duchhinim, wspominającym go później jako najlepszego dryblera, jakiego kiedykolwiek widział. Jego alkoholizm się pogłębiał i po zakończeniu kariery sąsiedzi regularnie słyszeli Jak awanturuje się z rodziną. 26 lutego 1961 roku groził żonie i córce nożem. Jego syn Dawid stanowi w obronie wyciągając rewolwer kalibru 38. Padły strzały i Galateo zginął.

Mimo nieobecności na kolejnych mundialach Argentyna wciąż uczestniczyła w mistrzostwach Ameryki Południowej, w których zresztą dominowała. W istocie jednak argentyński futbol rozwijał się w izolacji i w jego ekosystemie brakowało naturalnych wrogów, Co doprowadziło do powstania idiosynkratycznego i kruchego stylu gry, opartego na technice indywidualnej i przywiązaniu do ofensywy, , w stylu który kultywowano z oddaniem nieznanym w historii futbolu innych krajów, , zarówno przedtem jak i potem. To był Złoty wiek, gdy na stadion chodziły tłumy, ,, l grafika" znajdowało się u szczytu potęgi a cały naród żarliwie śledził rozgrywki ligowe niczym sportową Operę mydlaną. Wspominając w 1954 roku wizytę w Buenos Aires w latach 30-tych, Jules Rimet opisywał ,, tramwaje i autobusy wszelkich rozmiarów, wypełnione pasażerami, gdzie dało się postawić dwie nogi. Niektórzy młodzieńcy wchodzili nawet na dachy tramwajów. Wracając z meczu, rzecz prosta, nigdy w drodze na mecz, potrafili czasem odłączyć pantograf od linii trakcyjnej, co wywoływało straszliwy chaos i korki a hałas stawał się ogłuszający". Piłkarski bum miał wiele źródeł. Przyczyny ekonomiczne takie jak krach na Wall Street w 1929 roku i realia Wielkiego kryzysu a zarazem wzrost nacjonalizmu na całym świecie zmniejszyły zapotrzebowanie na piłkarzy z Argentyny poza jej granicami, co w połączeniu z wprowadzeniem zawodowstwa w lidze krajowej a więc płaceniem zawodnikom po prostu za gre w piłkę, spowodowało że największe gwiazdy zostawały w ojczyźnie. Zarazem gdy załamał się eksport a warunki życia uległy pogorszeniu futbol stanowił formę eskapizmu. Wokół waliło się wszystko ale on pozostawał niezmienny. Były też bardziej praktyczne powody. Buenos Aires miało wystarczająco wiele dzielnic o poczuciu odrębnej tożsamości żeby ich mieszkańcy wspierali lokalne zespoły, nawet jeśli na co dzień nie interesowali się piłką nożną. Ponieważ mecze stały się popularnymi wydarzeniami, nisko nad trybunami latały samoloty z balonami reklamowymi a na pobliskich ulicach handlarzy oferowali darmowe paczuszki ze słodyczami lub papierosami. No i był także zaczarowany świat radia, bardziej niż wszystko inne odpowiedzialne za kulturalną dominację Buenos Aires nad resztą rozwijających się w błyskawicznym tempie miast Argentyny. W latach 30-tych jego sieć obejmowała już cały kraj, od gorących krain pod zwrotnikowych na północy bo mroźne południe i andyjskie szczyty na zachodzie, nadając relacje zarówno z klubów Tanga, i jak i ze stadionów piłkarskich i skupiając uwagę całego narodu na stolicy. Transmisje z meczów stały się ważne do tego stopnia że zgromadzeni na stadionie kibice godzili się na opóźnienie rozpoczęcia samego meczu by radiowcy mogli przeprowadzić przedmeczowe wywiady z piłkarzami. Słuchaczy od Tucuman po Tierra del Fuego uwodziły dźwięki tanga zespołów Hectora Vareli i Oswaldo Pugliese i pionierskie komentarze piłkarskie Fioravantiego(pseudonim używany przez Joaquina Carballo Serantesa). Urodzony w Urugwaju Serantes w dzieciństwie przeprowadził się do Santa Fe żeby wkrótce stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów Argentyny. Fraza ,, Atento, Fioravanti!" używana przez redaktorów w studiu by przerwać komentatorowi i poinformować słuchaczy o wydarzeniach na innych boiskach stała się jednym z pierwszych skrzydlatych słów argentyńskiego radia. W efekcie tego wszystkiego mieszkańcy prowincji zaczynali kibicować drużynę z Buenos Aires a Aura metropolii dodatkowo zachęcała ich do przeprowadzki. Fala migracji z Atlantyku z przełomu wieków zaczęła się wprawdzie zmniejszać ale rozpoczęty za jej sprawą proces urbanizacji został zwieńczony właśnie napływem ludności wiejskiej.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?