La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1246 Culés

6

7

@FCBparasiempre
Kiedy Roman
Siergiejewicz Zobnin zawalił w ostatnim meczu Euro 2020 Dania – Rosja gola na
2:0, nieostrożnym podaniem otwierając drogę do bramki Yussufowi Poulsenowi,
duńskojęzyczne zakamarki internetu zasypane zostały imieniem i nazwiskiem dość
często występującym w Skandynawii: Jesper Olsen. Dlaczego? Wiąże się to z
jednym konkretnym Jesperem Olsenem, niegdyś niepozornej postury blondwłosym chłopakiem,
który właśnie kończy 64 lata. Wypatrzony jako nastolatek przez Ajax, skrzydłowy
znany jako „Pchła” przez trzy lata popisywał się na holenderskich boiskach
dryblingami, unikaniem wślizgów, szybkością. Należał do drużyny, która
bombardowała przeciwników golami, m.in. rozbijając Feyenoord 8:2!(Olsen został
zawodnikiem meczu). Miał okazję grać z samym Johanem Cruyffem; to właśnie Olsen
asystował przy pamiętnym i tylekroć pokazywanym golu z rzutu karnego. W zespole
byli także jego rodacy, Søren Lerby i Jan Mølby, później gracze odpowiednio
Bayernu i Liverpoolu a także Wim Kieft, Gerald Vanenburg, Marco van Basten oraz
Frank Rijkaard. Jesper zadebiutował w kadrze jeszcze jako zawodnik Næstved IF,
w towarzyskim meczu ze Związkiem Radzieckim. Już jako piłkarz Ajaxu strzelił
dwa gole w eliminacjach do Euro 1984, w tym decydującą bramkę na 2:2 w ostatnich
chwilach spotkania z Anglią na Wembley. Pojechał z kadrą do Francji i wystąpił
w meczu otwarcia przeciwko gospodarzom, zmieniając na prawym skrzydle Franka
Arnesena z mocnego wówczas Anderlechtu (w przyszłości zdobywcę Potrójnej Korony
z PSV) chwilę po trafieniu Michela Platiniego na 1:0. W 87. minucie Olsen
nieprzepisowo zatrzymał Manuela Amorosa, a wściekły obrońca Trójkolorowych
najpierw niecelnie rzucił w Duńczyka piłką, po czym po prostu walnął mu w czoło
z główki. Niemiec Volker Roth natychmiast wyrzucił zawodnika gospodarzy z
boiska, lecz i Jesper otrzymał żółtą kartkę. Mimo przewagi jednego gracza,
podopieczni Seppa Piontka nie zdołali wyrównać. Reprezentacja Danii straciła
być może największą gwiazdę: Allana Rodenkama Simonsena. Były gracz Borussii
Mönchengladbach i FC Barcelony oraz zdobywca Złotej Piłki to również ciekawa
postać, temat na osobny tekst. Turniej zakończył w straszny sposób już w
pierwszej połowie starcia w Paryżu: Yvon Le Roux złamał mu nogę. Simonsena
zastąpił John Lauridsen z Espanyolu. Trener Piontek miał do dyspozycji kilku
ciekawych piłkarzy. Oprócz wspomnianych już w tekście Arnesena i Lerby’ego byli
to choćby Michael Laudrup, Morten Olsen (Anderlecht), John Sivebæk (w
przyszłości piłkarz Manchesteru United), Preben Elkjær Larsen czy Ivan Nielsen.
Drużyna pojechała do Lyonu i rozbiła Jugosławię 5:0, po czym wywalczyła awans w
Strasbourgu, pokonując Belgię 3:2, choć Enzo Scifo, Jan Ceulemans, Jean-Marie
Pfaff i koledzy zaczęli od prowadzenia 2:0. W półfinale czekali zwycięzcy drugiej
grupy: Hiszpanie. Wynik meczu w Lyonie otworzył Lerby już w siódmej minucie. W
67. Wyrównał Antonio Maceda, wobec czego Piontek powtórzył manewr z pierwszego
spotkania i zmienił Arnesena, a wpuścił Olsena. I tym razem 23-letni wtedy
Olsen nie wpłynął na grę na tyle, by Duńczycy zdobyli gola, zarobił jednak znów
żółtą kartkę. W dogrywce z powodu drugiego żółtego kartonika boisko opuścić
musiał Klaus Berggreen. Wynik 1:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka, o awansie
do finału zadecydować miały rzuty karne. Skuteczniejsi okazali się podopieczni
Miguela Muñoza, zwyciężając 5:4. Olsen nie mógł sobie nic zarzucić, gdyż swoją
okazję wykorzystał. Jako jedyny pomylił się Elkjær, który fatalnie
przestrzelił. Po turnieju tak Mølby (jedynie rezerwowy), jak i Jesper Olsen
trafili do Anglii. Jesper, z dwoma tytułami mistrza kraju oraz pucharem
Holandii, został sprowadzony za 350 tys. funtów do Manchesteru United, gdzie
Ron Atkinson planował zastąpić nim innego byłego gracza Ajaxu, o dziesięć lat
starszego Arnolda Mührena (swoją drogą – kolejna bardzo ciekawa postać,
związana m. in. z widowiskowym golem; to on cztery lata później asystował przy
fenomenalnym trafieniu Marco van Bastena w finale Euro 1988).

Czas
angielskiego trenera powoli dobiegał końca, jednak zdołał jeszcze wywalczyć
drugi Puchar Anglii w trakcie swego pobytu na Old Trafford. Olsen wystąpił w
finale, a w lidze w swoim pierwszym sezonie strzelił pięć goli, szóstego
dokładając w Pucharze Ligi. Występował także regularnie w Pucharze UEFA. W
kolejnych rozgrywkach niestety nie mógł się zaprezentować na europejskich
boiskach ze względu na wykluczenie angielskich klubów. Zdobył jednak aż
trzynaście bramek (jedenaście w lidze i dwie w FA Cup), często wykonując rzuty
karne. Był to wynik tym lepszy, iż część sezonu Jesper stracił przez kontuzję;
kupiony został nawet następca, Peter Barnes z Coventry City (mający już za sobą
wypożyczenie do United), lecz wobec powrotu Duńczyka do zdrowia nie zagrzał
miejsca w wyjściowym składzie. Olsen zanotował m. in. hattricka w meczu First
Division przeciwko West Browmich Albion, w którym z „wapna” trafił do siatki
dwukrotnie. W trakcie sezonu do United dołączył Sivebæk. Obaj Duńczycy zostali
powołani na mundial w Meksyku. Forma Olsena oznaczała, że tym razem będzie
podstawowym zawodnikiem. Los zetknął Danię ze Szkocją przez Alexa Fergusona. W
jej barwach grał klubowy kolega Jespera, Gordon Strachan, a wśród rezerwowych
był kolejny, Arthur Albiston. Mecz między tymi dwoma drużynami zakończył się
wygraną Danii (1:0 po golu Elkjæra), a Olsen grał do 80. minuty, kiedy zmienił
go Mølby (trochę wcześniej Sivebæk wszedł za Andresena). Drugi mecz skrzydłowy
Manchesteru United rozpoczął na ławce rezerwowych. Przeciwnikiem była
reprezentacja Urugwaju, która od 19. minuty musiała sobie radzić w dziesiątkę,
ponieważ dwie żółte kartki otrzymał Miguel Bossio. Duńczycy prowadzili wtedy
już 1:0 dzięki kolejnemu trafieniu Elkjæra. Przed przerwą podwyższył Lerby, a
kontaktowego gola do szatni strzelił z rzutu karnego Enzo Francescoli. Nie
wybiło to półfinalistów ostatnich mistrzostw Europy z rytmu. Na początku
drugiej połowy do siatki trafił Laudrup, a następnie hattricka skompletował
Elkjær, wysuwając się przy okazji na czoło wyścigu o koronę króla strzelców
turnieju. Olsen wchodził na murawie już przy stanie 5:1, niecałych dziesięć
minut przed końcem podstawowego czasu gry. 25-latek zmienił Laudrupa i dopełnił
dzieła zniszczenia, w 88. minucie ustalając wynik meczu na 6:1. Grupa E
mistrzostw świata w Meksyku była tą, dzięki której w anglojęzycznej prasie
spopularyzowano określenie „grupa śmierci”, znane od lat tam, gdzie mówi się po
hiszpańsku. Poza Danią, naszpikowaną gwiazdami ligi angielskiej, Szkocją oraz
walecznymi ,,Urusami” (rok później niektórzy z nich po raz drugi z rzędu
zdobyli Copa America) trafili tam także wicemistrzowie świata z poprzedniego (a
jak się miało wkrótce okazać – także i właśnie trwającego) mundialu: piłkarze z
RFN. Duńczycy jednak zostawili w pokonanym polu wszystkie trzy ekipy. Po
odprawieniu Szkotów i Urugwajczyków, na deser przypieczętowali awans pewnym
zwycięstwem 2:0, choć i tym razem nie obyło się bez czerwonej kartki. Olsen
pokonał kapitana Niemców, Haralda Schumachera, strzałem z jedenastki w 43.
minucie spotkania. W drugiej połowie na 2:0 podwyższył rezerwowy John Eriksen,
który w przerwie zmienił Elkjæra, co tylko podkreślało przygotowanie składu
Piontka. Potem, około dwudziestu minut przed końcem meczu, Olsena zmienił
niemal 34-letni Simonsen. W końcówce drugą żółtą kartkę otrzymał Arnesen, lecz
dwie bramki różnicy utrzymały się do ostatniego gwizdka. Dania zakończyła
zmagania fazy grupowej jako jedna z dwóch (obok Brazylii) reprezentacji z
kompletem trzech zwycięstw, a dzięki wysokiemu zwycięstwu z Urugwajem miała
wraz z ZSRR najlepszy stosunek bramkowy (9:1). Po dwóch meczach na ,,Estadio
Neza 86” Jesper Olsen i koledzy zostali w Queretaro. W 1/8 finału na arenie
zwycięskiego meczu z Niemcami mieli zmierzyć się po raz kolejny z Hiszpanami.
Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego zajęli drugie miejsce w grupie D, przegrywając
jedynie ze wspomnianą Brazylią (0:1), a następnie przeganiając demony z
Walencji (gospodarze poprzedniego mundialu przegrali tam z Irlandią Północną
0:1; tym razem zwyciężyli 2:1) i przekonująco odprawiając Algierię (3:0). Tym
razem w wyjściowych jedenastkach znalazło się trzech Hiszpanów i aż dziewięciu
Duńczyków, którzy dwa lata wcześniej wzięli udział w półfinałowym spotkaniu w
Lyonie. Reprezentacje prowadzili także ci sami trenerzy. Sepp Piontek posłał w
bój m. in. Olsena. Sivebæk, który także zagrał w pamiętnym półfinale, tym razem
znalazł się na ławce rezerwowych.

I tu
dochodzimy wreszcie do konkluzji. Jesper przeżył w Queretaro największy dramat
w karierze. Wydawało się, że może zostać bohaterem. W 33. minucie spotkania
kolejnym strzałem z rzutu karnego zdobył swojego trzeciego gola na mundialu, a
zarazem piątego (i jak się miało okazać ostatniego) w narodowych barwach, dając
Danii prowadzenie. Jednak do historii i do duńskiego języka potocznego Olsen
wszedł dziesięć minut później. Otrzymał podanie od bramkarza, Larsa Høgha.
Chciał zwrócić mu futbolówkę, lecz zrobił to zdecydowanie zbyt słabo. Emilio
Butragueño dopadł do piłki i strzelił Duńczykom gola do szatni. Druga połowa
rozpoczęła się zatem przy stanie 1:1. Hiszpanie poszli za ciosem. Butragueño w 56.
minucie dał im prowadzenie. Na 3:1 Andoni Goikoetxea trafił do siatki z rzutu
karnego, a na przestrzeni ostatnich dziesięciu minut podstawowego czasu gry
Butragueño najpierw skompletował hattricka (jako czwarty zawodnik na
mistrzostwach w Meksyku), a później strzałem z „wapna” dorzucił czwartą bramkę
– zdobywając cztery gole jako pierwszy piłkarz na mundialu od czasu Eusebio 20
lat wcześniej (w ćwierćfinale z Koreą Północną, wygranym przez Portugalię 5:3).
Hiszpanie zwyciężyli zatem 5:1. Olsen nie dograł meczu do końca. W 71. minucie,
przy stanie 1:3, zmienił go Mølby. Klęska drużyny Piontka była na tyle
dotkliwa, że trudno stwierdzić, aby to właśnie błąd 25-letniego wówczas
,,Czerwonego Diabła” kosztował reprezentację awans. O wiele bardziej można byłoby
mieć pretensje do Elkjæra z powodu wspomnianego pudła na wcześniejszym turnieju
Euro. Niemniej jednak powiedzenie „en rigtig Jesper Olsen” (prawdziwy Jesper
Olsen), a często po prostu „Jesper Olsen” weszło do języka duńskiego. Stało się
wyrażeniem używanym na określenie sytuacji, kiedy ktoś coś zupełnie spartoli.
Wyrównującego gola Butragueño można porównać np. do samobója Janusza Jojki, a
nazwisko naszego bohatera wywołuje skojarzenia jak np. „Kuszczak – Wpuszczak”
po pamiętnym meczu z Kolumbią czy „zrobić Wawrzyniaka” w kontekście
poślizgnięcia się. Z drugiej strony – jak już wspomniano, skrzydłowy zdobył na
turnieju trzy gole. Spośród jego kolegów tylko wspomniany Elkjær mógł się
pochwalić lepszym dorobkiem (cztery trafienia). Dalsza kariera Olsena to powolny
schyłek. W październiku pobił się na treningu z Remim Mosesem i znalazł się na
liście transferowej. To jednak menadżer, „Duży Ron”, opuścił Manchester United
jako pierwszy. Zastąpił go Alex Ferguson. Widział on nadal miejsce dla
duńskiego skrzydłowego w swojej drużynie – pozbył się m. in. Petera Barnesa,
który odszedł do Manchesteru City, i nie ściągnął Johna Barnesa z Watfordu, gdy
była po temu okazja (skrzydłowy z Karaibów trafił do Liverpoolu, gdzie spędził
aż dziesięć lat). Jednak sam Jesper widział, że coraz trudniej mu było
dostosować się do zmieniającego się futbolu. Ostatniego gola dla Czerwonych
Diabłów zdobył nieco ponad rok po przejęciu sterów przez Fergusona. Powołany
został na kolejne mistrzostwa Starego Kontynentu, lecz nie zagrał ani minuty. W
wieku 27 lat odszedł z Old Trafford, zanim szkocki trener przekształcił United
niemal w żywiącego się trofeami potwora. Następnych kilka lat Olsen spędził we
Francji, aż po poważnej kontuzji zakończył karierę w 1992 roku, choć ponoć
interesowały się nim Blackburn Rovers oraz Nottingham Forest. Zamieszkał w
Australii. W maju 2006 r. przeszedł krwotok podpajęczynówkowy, na szczęście
wyszedł z tego. Od kilkunastu lat zajmuje się promowaniem piłki nożnej na
Antypodach. Przez krótki czas był asystentem trenera Melbourne Heart (obecnie
Melbourne City). Dla rodaków, niestety, chyba na zawsze pozostanie „prawdziwym
Jesperem Olsenem”.

1

@FCBparasiempre Zupełnie tak samo jak w Polsce Jacek Sasin.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?